„Blondynka nad Amazonką”
Pani Beacie Pawlikowskiej
(inspirowany jej rysunkami)
"Po dżungli''
Można sobie przez chwilę
Polatać po dżungli motylem
Transport to nie byle jaki
Lecz trzeba uważać na ptaki
Lub na pajęcze linki
Do uprowadzenia blondynki
Można na konia grzbiecie
Jak wszędzie indziej na świecie
Ale z ciągnięcia za grzywę
Koń nie byłby chyba szczęśliwy
Albo na przykład kajakiem
Ciągniętym przez siedem ptaków
Lecz trwałoby to dość krótko
Gdy płynie się pełną łódką
Można z miną radosną
Na palmie latać nad wioską
Na lianie pobujać się można
Lecz trzeba być bardzo ostrożnym
Najlepsza na w dżungli chwile
Przejażdżka jest krokodylem
25.05.04
Seweryn Krzysztof Topczewski
Pani Beacie Pawlikowskej
Do jej ilustracji…
"Pirania”
Pirania to taka ryba
Co wielkie zęby ma (chyba)
I tymi zębami chap chap
Zjeść chciałaby cały Świat
Bo kiedy obiad zaczyna
To spływa się cała rodzina
I wokół posiłku pluska
Aż huczy niczym wodospad
I kiedy podchodzisz do rzeki
To patrzy się za człowiekiem
I szczerzy swoje zębiska
By rzucić jej coś do pyska
I choć jest mikrej postury
I oczu ma wyraz ponury
To trochę jest mi jej szkoda
Że mieszka w tak mętnych wodach
Bo kiedy wciąż pada deszcz
To strasznie jej smutno jest
I kiedy wciąż musi pływać
Nie ma jak parasola trzymać
26.05.04
Seweryn Krzysztof Topczewski
Pani Beacie Pawlikowskej
Do jej ilustracji…
„Wyspa nad Amazonką”
Gdy siedzę sobie na wyspie
To nawet o mieście nie myślę
Ta wyspa jest duża zielona
Palmami cała upstrzona
Zakładam plecak wędruję
Jej pięknem się delektuję
Czasami włos mi się zjeży
Gdy przemknie gąszcz nietoperzy
Po rzece popływam łódką
Bo w wodzie zwierząt jest mnóstwo
Lub przejdę przez nią po linie
Gdy w dole są krokodyle
A czasem gdy sezon łowów
W pułapkę wpadnę gotową
By dla tutejszych „Indianów”
Dodatkiem być do bananów
Bo lubią przyjmować gości
Więc nie mam się o co złościć
Że zamiast list do mnie przysłać
Łapią po prostu w sidła
Gdy siedzę sobie na wyspie
To nawet o mieście nie myślę
Ta wyspa jest duża zielona
Palmami cała upstrzona
26.05.04
Seweryn Krzysztof Topczewski
Pani Beacie Pawlikowskej
Do jej ilustracji…
„Amaru Maju”
Pomiędzy dobrą i złą połowa Świata
Jest wąska dróżka na dwa palce
Która w Szamana duszy się przeplata
I wokół serca tworzy pancerz
A choć Indiańskie to są czary
I różną przybierają postać
To choć masz skóry kolor biały
Też się na ścieżkę możesz dostać
Czasem ćma lecąc swoją drogą
Skrzydłem zawiąże supeł w gardle
I zepchnie w otchłań nieznajomą
Gdzie nic już nie jest tak jak dawniej
Tam oczy zaczynają widzieć
Jak dźwięk zamienia się w kolory
A dłoń dotyka miękką duszę
Która unosi się nad głową
Tam pokonane złe choroby – ryby
W Świat odlatują zamienione w ptaki
Tam walkę toczy Zło i Dobro
Tam walkę toczą wciąż tsentsaki
27.05.04
Seweryn Krzysztof Topczewski
Pani Beacie Pawlikowskej
„Blondynka u szamana”