„Balustrada, doniczka i śnieg.”
Na Ali tarasie pod balustradą
Doniczka ma swoich mieszkańców
Którzy rok cały na świat spoglądając
Mienią się w słońca tańcu
Wiatr ich układa w swoim strumieniu
Liście ich głaszcząc szelestem
A chmury patrząc na nie wzruszone
Poją i kąpią je deszczem
Księżyc wędrując nocą po niebie
Do nich uśmiecha się zawsze
Bo bardzo lubi na kwiatki Ali
Wisząc w błękicie patrzeć
A kiedy czasem tak niespodzianie
Bieli kobierzec się zjawia
To swym przykryciem niczym czarodziej
Że znika doniczka sprawia
13/10/2006
Ali, inspirowany jej fotką
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Creme fraiche”
Jakie to dziwne zjawisko,
Że coś co tak dobrze znamy
Brzmi zupełnie nieziemsko
W języku, którego nie znamy.
Aż ślinę przełknąłem szybko,
Gdy Creme Fraiche usłyszałem,
Więc zaraz kelnera zoczywszy
Do siebie przyzywać chciałem!
I PRZYSZEDŁ. Stanął na baczność
W twarz mocno mą zapatrzony
Od razu miałem wrażenie że będę
Jak nikt obsłużony!
Co pan do tego poleci?
Spytałem go tajemniczo.
I wtedy jakby zmarszczyło
Się jego wytworne lico.
Kawę, przez zęby wysączył,
I zupę pomidorową,
Można także ją ubić
Co bardzo pasuje lodom.
Jakież uniwersalne
Dania wy tutaj macie!
Poproszę każdą z tych rzeczy,
Tak dobrze mnie zachęcacie.
Po chwili, tak jak prosiłem
Dostałem zupę i kawę,
A kiedy zupę kończyłem
Lody zostały podane.
Potem rzecz jasna rachunek,
Który mnie z nóg powalił.
Jakie to wszystko jest drogie
Co razem z tym Creme podali!
I kiedy już wychodziłem
Olśnienia jakby dostałem.
Po podczas rozmowy z kelnerem
ŚMIETANĄ się zachwycałem...
25/10/2006
Zainspirowany przez Magdę P-K i Mori
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Dimaszk asz-Szam”
Na Suq al-Hamidijja słychać wołania
Kupców oraz handlarzy
Każdy chce cenę dostać najlepszą
Za garść Damasceńskich marzeń.
Za malowane ręcznie fajanse
Potrzebne w każdym domostwie
Oraz jedwabie o których pięknie
Na świata krańce wieść dotrze.
O stali najtrwalszej której tajniki
Mistrzowie do grobu zabrali,
Także od wieków słychać powieści,
I kutej z niej broni białej.
Tam Ummajadów Meczet cień rzuca,
Z Jowisza świątynią na zmianę;
Oraz potężny pałac Azima.
One są w mieście tym znane.
I całe wieki jak wiatru podmuch
Na miasta ulicach mijają,
W śród kapeluszy tych co przechodniom
Smak kukurydzy sprzedają.
19/09/2006
Li podróżniczej
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Dwie drogi...”
Dwie drogi z chmur na ziemie prowadzą,
Czasem się na nie wybieram,
Kiedy już widok nieba czystego
Mi nad chmurami doskwiera.
Gdy chcę na kawę do kawiarenki
Tej co na dole jest obok
Wybieram windę która to na dół
Zawozi mnie ekspresowo.
Czuję jak wiatru szum w uszach brzęczy
I windy liny wibrują,
Kiedy to z nieba do kurzu ziemi
Ciężar stalowy kierują.
Kolejne pietra żegnam w przelocie,
W pędzie dachy omijam,
I już po kilku chwilach malutkich
Kawę w kawiarni popijam.
Lecz gdy na miasto pragnę popatrzeć
Życiu się jego przyjrzeć,
To sznurem schodów na dół podążam
Zamiast mknąć w owej windzie.
Z każdego stopnia widok jest inny
Po schodów spirali krążę
Żeby wszystkiemu co jest na dole
Przyjrzeć się bardzo dobrze.
Widzę gołębie na dachu płytach,
Deszczu koncert nań słyszę,
I głosy ludzi gdzieś w dal pędzących
Które przechodzą przez ciszę.
Wtedy wsłuchuję się w ich zmartwienia,
Lub to o czym mówią radośnie;
Lubię im uśmiech na twarzach przywracać,
Wiec jestem tam częstym gościem.
20/09/2006
Łucji i Jędrkowi zainspirowany ich fotką.
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Fenyloanalina”
Fenyloanalina....
Aż język mi się zacina!
Wymówić tego nie sposób,
Brzmi, jakby chciano mnie otruć!
Ktoś mówi, że to a-mino-kwas,
To znaczy że skrzywi mi to twarz?
I kwaśna mi mina zostanie
Gdy porcję tego dostanę?
Gdzieś w mózgu neurotransmisje
Czy po tym coś mi nie pryśnie?
Bo strasznie bardzo to brzmi...
Czy ktoś by wyjaśnić mógł mi??
Spokojnie... słyszę za sobą:
Substancją jest podstawową,
Którą na różne sposoby
Organizm twój sam przerobi.
By białka dla ciebie tworzyć,
W jedzenie trzeba go włożyć.
Dla tego obecność jej w serkach
Wskazana jest na pudełkach.
25/10/2006
Basi Olivkowej, na jej prośbę
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Filiżanka”
Rozpływam się w drżeniu dłoni
Której ciepło gładzi ucho filiżanki
Popijam nektar słów Twoich
Widząc jak niebo w nich tańczy
Biel chmur pod łyżką kołuje
Lekko przez ciebie zmieszana
I prosto do serca paruje
Choć już filiżanka jest sama
Pozostał mi tylko ślad po niej
Mokry na blacie przy zlewie
Zaraz ją wrzątkiem umyje
By mogła znów czekać na Ciebie.
2/11/2006
Inspirowany wierszami RK (Renaty)
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Jak Kot Jesień znalazł...”
Chłodno... miauknęła Kotka
Do Kota czule się tuląc.
Czemu to chłodne wiatry
Teraz po świecie wędrują?
Nie wiem... Kot jej odmiauknął,
Ogonem leniwie machając.
Lato pewnie odchodzi,
Pustkę nam zostawiając.
I nikt za Lato nie przyjdzie?
Kotka Kota spytała.
Było jej coraz zimniej,
Więc mocniej się w niego wtulała.
Zapytam Wiatru. Kot miauknął,
I łapki przed siebie wyciągnął,
Pazurem za wiatr się zahaczył,
A wiatr go za sobą pociągnął!
Wysoko, w górę nad sadem,
Polem, łąką, ogrodem.
I patrzył na świat z wysoka,
Przecudną mając przygodę!
A patrząc z góry na wszystko
Postać dostrzegł nieznaną,
W suknię z czerwonych liści
I sznur korali ubraną.
A kto to? Wiatru zapytał.
Pani ma. Wiatr wyszeptał.
Jaka ona jest piękna!
Gdzie Twoja Pani mieszka?
Wiatr się tylko uśmiechnął,
Kota po głowie pogłaskał,
Tutaj. Cicho wyszeptał.
Na łąkach, polach i w miastach.
Po Lecie zawsze przychodzi.
Przed Zimą hen w dal wędruje.
Chłody ze sobą przynosi.
Z drzew wszystkich liście zdejmuje.
A mógłbyś mnie do niej zanieść?
Kot nieśmiało zapytał.
Bo chciałbym ją z moja Kotką
W naszym sadzie powitać.
Przelecę tam, pod tym drzewem,
A ty się złap na gałęzi.
Ja do Jesieni polecę;
Poproszę, by poszła tędy.
I jak powiedział, tak zrobił.
Wiatr pod drzewem przeleciał,
A podczas jego przelotu
Każdy liść z drzewa zleciał.
A Jesień w liści szeleście,
Kota zdjęła z gałęzi,
Przy Kotce go posadziła,
By w Wietrze się nie przeziębił.
Po głowach ich pogłaskała,
Do snu ułożyła oboje,
I poszła dalej przed siebie
W sukni szeleście swojej.
13/10/2006
Inspirowany malunkami Agulka
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Kot i Gwiazdy”
Czy wiecie, kto po raz pierwszy
Na Niebie powiesił Księżyc?
A obok niego i Gwiazdy?
Tysiące ich z nieba patrzy.
Otóż Noc raz wędrowała,
A suknię przepiękną miała,
Suknia się za nią ciągnęła,
Kiedy szła pieszo po kniejach.
Kiedyś na pewnym płocie,
Na którym lśnią oczy Kocie,
Sukni zaczepił się koniec,
Zaraz przy kocim ogonie.
I kiedy przed siebie Noc szła
Nagle rozległo się TRACH!!!
W sukni rozdarcie powstało,
A z niego się coś wysypało.
Zdarzenia Noc nie dostrzegła,
Szczęśliwa przed siebie biegła,
Bo Świat jej się bardzo podobał;
Gdy w sukni ciemności się chował.
Zaś Kot co na płocie spał,
Przed sobą klejnotów garść miał,
Mieniły się złotym blaskiem,
Tak skarby te były jasne.
Pomyślał: To Nocy zguba.
Dogonić jej mi się nie uda.
Do góry podnieść ją trzeba,
Może dostrzeże Noc z Nieba.
Wyszukał patyki i sznurek,
By skarby móc podnieść w górę.
Na jeden Rogala nabił
I jako pierwszy postawił.
Na drugi największy Kryształ,
Kot nabił, by lśnił i błyszczał.
Pomiędzy zaś nić rozwiesił,
By inne Kryształy powiesić.
I czekał, aż w wieczór następny
Noc będzie przechodzić tędy,
Gdzie suknię swą rozerwała,
I o tym nic nie wiedziała.
Noc z dla Kota dostrzegła
I pędem do niego pobiegła.
Na sznurkach Kryształy złapała,
Na sukni poprzyszywała.
Dla Kota, co zgubę jej oddał,
Huśtawkę Noc wdzięczna uplotła,
By jego ciekawskie oczy
Świat mogły oglądać w nocy.
A wszystkie na Świecie Koty
Wiedzą dokładnie o tym,
Dlatego nocą wędrują
I w Gwiazdy się chętnie wpatrują
25/09/2006
Inspirowane Agulek- „Ktoś na niebie porozwieszał gwiazdy”
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Kolchi-medka”
Truć albo nie truć? Oto jest pytanie
Każdy z mych pacjentów ma oddzielne zdanie,
Jedni bólu wcale czuć nie chcą w swej buzi,
Innym znów w fotelu się bez bólu nudzi.
Jednych igły widok już w omglenie wprawia,
Innych zaś do walki z zębami zaprawia.
Borowania dźwięki i wiertła szarpanie;
Każdy na ten temat ma odrębne zdanie.
Jedni chcą borować. Inni zaś wyrywać.
A ja czasu nie mam żeby ot tak gdybać.
Muszę o pacjentów liczne dbać paszczęki
Wysłuchując przy tym różne dziwne dźwięki.
Stękania, sapania, szlochania i płacze,
Choć tyle cierpienia – znowu je zobaczę.
Zęby okropniście w buziach zaniedbane,
Więc dźwięczeć pytanie nigdy nie przestanie.
Truć albo nie truć? Oto jest pytanie.
Odpowiedzieć na nie to trudne zadanie.
29/09/2006
Kolchicynie
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Mali piłkarze z Kadyksu”
Pośród tych szarych
Obdartych ścian,
Z farby niczym ze złudzeń
Gdzieś, pośród w oknach
Stalowych krat
Śmieją się słodkie buzie
Ich śmiech ożywia
Zmartwione mury,
Drzwi wesoło trzaskają
Kiedy po schodach
Z piłką pod pachą
Pograć ze sobą zbiegają
Ulica żyje ich głosów ciepłem,
Ich butów w biegu tupotem,
I patrzeć i słuchać
Tych małych chłopców
Serce ma wielką ochotę.
20/09/2006
Łucji i Jędrkowi zainspirowany ich fotką.
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Pouakai”
Pod trzy metrowym szumem piór
Którego cień po ziemi goni
By deszcz przeczekać bym się skrył
Gdyby nie ostre długie szpony
Gdyby nie ostry silny dziób
Który to Moa był postrachem
Bym się z ochota pod nim skrył
Gdybym się spotkać mógł z tym ptakiem
Pod lasem stanąłbym i trwał
Aż jego w dali głos usłyszę
Kiedy zgłodniały zjawi się
I krzykiem przerwie niemą ciszę
Lecz mógłbym tak po wieczność stać
I w niebo mieć wpatrzony wzrok
Bo sprawił człowiek, sprawił czas
Że już nie można spotkać go
01/12/2006
Lakocie – Sewe
Te Pouakai – Orzeł Haasta
„Paskudztwo”
Czy to pełza czy się wije,
Jest mi wszystko jedno,
Pragnę tylko by to coś tam
Nie mieszkało ze mną!
Czy ma osiem nóg czy dziesięć.
Dwieście jeśli chce!
Byle żyło sobie gdzieś tam.
Nie tuż obok mnie!
Czy to dniem czy nocą lata,
Albo podskakuje;
To niech do mojego domu
Wskoczyć nie próbuje!
Na myśl samą drzwi zamykam
I dreszczy dostaję.
Serce wali jak szalone.
Włos na głowie staje.
A gdy tylko gdzieś zobaczę
Okropne paskudztwo,
To je kapciem zaraz trzepnę,
Lub przepędzę chustką!
3/11/2006
Inspirowany przez Olivki
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Pisowniji zasadności”
Pisowniji zasadności
Dysputy dziś szerokie,
Swym Kustosza Słowa
Robert zaczął okiem.
Z małej pisać litery:
Pusto, bez uczucia;
Z dużej, to z szacunkiem,
Gramatyczna sztuka.
Rozprawa się poczęła,
Po Olivnych głowach,
Czy w tej zasadności
Mieszczą się ich słowa?
Czy Poletko – poletkiem,
Oliwki – oliwkami,
Jak pisać te słowa?
Czy są wyrazami?
Ja sam czasem piszę,
Różnie słowa duszy,
Ktoś by mnie wytargać
Mógł za to za uszy!
Ja O-L-I-W-K-I zamieniam
Na O-L-I-V-E-K łąkę,
Choć to nie poprawne,
Lecz w duszy gorące!
Tu dla serca radość
Z pisownią się godzi,
I inaczej pisane,
Wręcz mi nie wychodzi!
Zatem każdej duszy
Zasadność zostawmy,
Bo jej wybór z serca
Jest najbardziej trafny!
Lecz pomni przyjaciół,
Co są razem z nami,
O ich słów znaczeniu
Także pamiętam i,
Pokłonem ku Mistrzowi,
Co Księgi pilnuje
Z uśmiechem na twarzy
Wiersz ten dedykuje.
09/03/2006
Robertowi ze Szczecina
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Rqm Petra”
(Wielobarwna Skała)
As-Sik swym wąskim oddechem
Drogę wśród skał wytycza
Do miasta, które w przeszłości
Tętniło od szumu życia
Tam Wadi-Musa w swoich dopływach
Jak linie po środku ręki
Choć bardzo rzadko na płaskowyżu
Wody widać jej błękit
Nabatejczyków dłonie strudzone
W skale swój dom wykuwały
A z każdym w skały ich uderzeniem
Powstawał widok wspaniały
Tam serca bicie, tam życia oddech
Chazne wstrzymuje na chwilę,
Ten Faraona Skarbiec przepiękny,
W sobie ogromną ma siłę.
By po siedmiuset schodach wędrówki,
W górę, od serca ku głowie;
Monastyr Deir całą uwagę
Skupił właśnie na sobie.
Bo choć przeminął czas ich potęgi,
Nikt nie potrafi się oprzeć
Temu co jego oczy zobaczą
Kiedy przez wąwóz tam dotrze.
26/09/2006
Li, inspirowany jej fotkami
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Spokój...”
Gwarne ulice Kadyksu
Pełne swojego ciepła,
Kości zgarbione grzeją
Pędzącym podmuchem powietrza.
Te z okien na trzecim piętrze.
Te z murka tuż przy chodniku.
Z uśmiechem patrzą na wszystko.
Z dala od kroków pośpiechu.
A kiedy już noc nadchodzi,
Pośpiech gaśnie zmęczony,
Wśród ulic obecny zostaje,
Ten spokój kości zgarbionych.
21/09/2006
Łucji i Jędrkowi
zainspirowany ich fotkami.
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Wesoła piosenka dla Ulci.”
Kiedy pada deszcz i nogi w butach mokną
Złość ogarnia mnie na ten stan;
Parasola dziś nie zabrałem za sobą
Więc i głowę mokrą całą mam.
A to przecież nic, wyschnie wszystko;
Zanim wstanie jutro nowy dzień.
Słońce zza chmur wyjrzy swoim blaskiem
I zaszumi drzewo kładąc cień.
Od tych kropli które z nieba spadły
W ziemi nowe życie zrodzi się.
Z niej wyrośnie las i na łąkach kwiatki.
Świat piękniejszy wokół zrobi się.
Więc to przecież nic, że mam buty mokre
I wyglądam jak zmoknięty szczur,
Jutro się na spacer też wybiorę,
Kiedy słońce wyjrzy nam zza chmur.
12/10/2006
Ulci, od opowieści autobusowych
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Słońca Prowansji”
Tych słońc tysiące
Gdzieś po środku świata
W bezmiarze Prowansji
Wolnych niczym ptaki
Tak pełne uśmiechu
Wiatrem czesane
Który swawolnościa
Ich żółte płatki
Skręca niczym loki
I cieszy się nimi
Na kogo czekają
Dostojnie wpatrzone
W największe oblicze
Nad nimi swą ścieżką
Co dnia wędrujące
Oczy cieszą spotkane
Pragnę wśród nich zniknąć
7/08/2006
Inspirowany fotką Magdy P-K
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Sosny z Palombaggia”
Na błękit patrzą dostojnie
Ten w górze i ten na dole
I dumnie w niebo podnoszą
Wiekowe ramiona swoje
Ze wzgórza widzą dokładnie
Plaży rogal piaszczysty
A nad nim niczym pierś pełna
Krajobraz zmysłowo górzysty
I czeszą wiatrem swe dłonie
Ich palce stworzone do tego
By trwać jako nieba podpory
Z obrazów mistrza Dali’ego
9/11/2006
Lakocie, inspirowany jego fotką
Seweryn Krzysztof Topczewski