„Jam jest umarły”
Jam jest umarły, bom szedł przeciw Tobie,
Bom zamiast słuchać sam żądania składał,
Bom zamiast ufać temu co w Twym słowie,
Tylkom swe skargi na Twe barki wkładał.
Jam jest umarły, bo nie rozumiałem
Ani zrozumieć wcale też nie chciałem,
Twojej Miłości którą nosisz w sobie,
Którą w cierpieniu swym ofiarowałeś.
Jam jest umarły…. Ale pragnę ożyć,
Bo gdy upadłem doświadczyłem wiele,
A Ty przyszedłeś, rękę mi podałeś,
Mówiąc: Jam Bratem Twym i Przyjacielem.
Jam Bratem Twym i Drogowskazem,
Który wsze lęki Twoje w Krzyżu Moim Niosę,
To za nie Ciało Moje biczem było rwane,
To za nie gwoździe grzechu Me Przebiły Stopy.
A Tyś Mym Dzieckiem, Owcą Zagubioną,
Ciebie Szukałem Aby Cię Odnaleźć,
Ciebie Do Domu Ojca Mego Proszę,
Za Ciebie Strugi Mojej Krwi Przelane.
Tylko Mi ufaj, tylko Mnie zawierzaj,
Postępuj zawsze zgodnie z Dekalogiem,
A wtedy zawsze Będę Twoją Drogą,
A wtedy gotów będziesz aby stać przed Bogiem.
11/03/2013
Ew. św. Łukasza 15,1-3.11-32.
Seweryn Krzysztof Topczewski
„W Grocie Narodzenia”
Wybrałeś Panie, Dziewicę Maryję
I pod Józefa opiekę oddałeś,
Aby ziemskimi rodzicami byli
Temu, Którego to dla nas Posłałeś.
Wybrałeś Panie tą malutką grotę,
Tak na uboczu zachłannego Świata,
Z dala od pychy i Heroda oczu,
Z dala od próżności która go oplata.
Wybrałeś Panie, aby to pasterze,
Byli pierwszymi, którzy Go zobaczą,
By z tą nowiną zaraz wyruszyli:
Emanuela czas się właśnie zaczął!
Wybrałeś Panie, aby się narodził,
By się w matczynej miłości wychował,
By w cieśli fachu swe spracował dłonie,
Nim w Świat wyruszył głosić Twoje słowa.
18/12/2012
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Ja Jestem”
Ja Jestem
Szepczesz do nas Panie
Przychodzisz
I czekasz miłości
Cierpliwy
We wszystkim oddany
By zbawić dusze
Ludzkości
Jak Łazarz
Pod domem bogacza
Wyglądasz
Naszego spojrzenia
I pragniesz
Byśmy dostrzegli
Ten dar
Przeistoczenia
J 6, 51-55
4/12/2012
Mt 26, 26-28
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Jak Abraham”
Drwa zebrał. Potem na górę wyruszył,
Kiedy wysłuchał czego żądasz Panie.
Trzy dni wędrował prowadząc osiołka
Aby wypełnić Twe oczekiwanie.
Kiedy go Izaak o jagnię zapytał,
Które w ofierze zwykle tam składali,
Odparł że teraz nie mają go z sobą,
Bo z innej ofiary będą składać dary.
I z wiarą w sercu i miłością w oczach,
Podniósł do góry nóż trzymając w dłoni.
A wtedy Anioł z Nieba doń przystąpił.
Zawołał: Nie czyń. To dość Bożej woli.
I ja bym pragnął z tak wielką ufnością
Wypełniać wszystko, o co mnie poprosisz,
I w każdej chwili swym postepowaniem
Twą wielką miłość oraz dobroć głosić.
Zwątpienia nigdy nie czuć do Twej woli,
W niczym sprzeciwu nie brać przeciw Tobie,
Przyjmować wszystkie trudy ziemskiej doli,
Aby pokornie stanąć móc przed Bogiem.
Ks. Rodzaju 22
26/11/2012
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Jaskinię zbójców uczyniliście z domu Mego…”
W ławkach drewnianych rzędem zasiadając,
Z rękoma złożonymi niczym kromki chleba,
Kiedy potrzeba wstając i klękając
Pozornie otwarci dla Boga i Nieba.
Czyści i święci w swym rozumowaniu,
Usprawiedliwieni świata dzisiejszością,
Czasu nie mający w swoim zabieganiu
Dla Tego, który przyszedł na ziemię z miłością.
Nie słuchamy słowa, które do nas przyszło,
Siedzimy i czekamy z żądaniami w głowie,
Dbający jedynie o codzienną przyszłość,
Zaprzątnięci sobą, nie wiarą i Bogiem.
Wstajemy by świętego przyjąć Zbawiciela,
I wyżalić się potem na wszystko dookoła,
Bez wdzięczności dla Jego ran i poświęcenia,
Chcemy by dał wszystko o co serce woła.
Bez rachunku sumienia za grzechów kieszenie
Wypełnione nimi aż po same brzegi:
Za złość i sprawione nią innym cierpienie.
Za wzgardę, co dla innych w naszych sercach siedzi.
Przekonani obłudnie że swym zachowaniem
Zdobyliśmy wejście do Domu Bożego.
Nie widząc prawdy że postępowaniem
Jaskinię zbójców zrobiliśmy z niego.
W ławkach drewnianych rzędem zasiadając,
Z rękoma złożonymi niczym kromki chleba,
Kiedy potrzeba wstając i klękając
Pozornie otwarci dla Boga i Nieba.
23/11/2012
Ew. św. Łukasza 19,45-48
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Jak drzewo figowe”
Pragnę być mój Panie, jak drzewo figowe
Pełne gotowości na nadejście lata,
Co gałęzie sokami ma już wypełnione
I liście wypuszcza by w nie słońce łapać.
Pragnę być gotowy jak ono mój Panie,
Na przyjście ponowne mego Zbawiciela.
W duszy i w myślach w słowach Jego wzrastać.
W drodze mego życia mądrość ich wybierać.
Pragnę jak ono być gotowy w porę.
Dojrzewać pokorą, modlitwą, wiernością.
Nie słabnąć w ufności, i czystości wszelkiej.
I wzrastać wypełniony Ojcowską Miłością.
Jak ono pragnę mocne mieć korzenie
Trzymające się każdej z liter Dekalogu;
By w dniu gdy Zbawiciel wezwie mnie do Siebie,
Być godnym by iść za Nim pokłonić się Bogu.
19/11/2012
Ew. Mk. 13, 24-32
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Grzechy Dawida”
Po trzykroć, po trzykroć Dawidzie śmiertelnie
Wielce żeś zlekceważył słowo swego Pana,
Który cię namaścił na Króla Izraela.
Gdzie jest Twoja świętość przez Niego ci dana?
Batrzeby, Uriasza pożądałeś żony
I dziecię począłeś przez cudzołożenie.
Męża jej oddałeś na śmierć w bitwie pewną,
By wszystko co się stało poszło w zapomnienie.
I chociaż odpuszcza Pan te grzechy Tobie,
Dziecię to śmierci oddam dziś dotknięciem.
Mieczem Ammonitów zbrodni dokonałeś,
Jego ostrze teraz klątwą twoją będzie.
Tak rzekł Nataniel, od Boga posłany,
Przed Dawidowym stojąc wprost obliczem;
A klątwa grzechów które mu objawił,
Jak gorzka trucizna zatruła mu życie.
Amon, syn Dawida, siostrę swą zniesławił,
W imię uczucia, którym ją miłował.
W gniewie Absalom podstępem go zwabił.
Za zniewagę Tamar brata zamordował.
Przed ojca gniewem w Geszur się ukrywał,
A gdy powrócił, zyskał przebaczenie.
Zasiadł w rydwanie i do Hebron ruszył,
Wśród Izraelitów robiąc poruszenie.
Ponad ojca wyrósł pośród jego ludu,
Więc ten uchodził pieszo z Jeruzalem.
Przed mocą syna pragnąc się uchować,
Na Górze Oliwnej co schronienie daje.
W modlitwach prosił Pana by pozwolił
Powrócić kiedyś do straconej chwały.
Stanąć w Świątyni przy Arce Przymierza,
I znów być królem w Izraelu całym.
W owym to czasie zaś w Jerozolimie
Absalomowi namiot postawiono;
By nałożnice swego ojca posiadł.
I jeszcze bardziej za to go wielbiono.
Potem dwanaście tysięcy żołnierzy,
By Dawida zgładzić z miasta wyruszyło.
W lesie Efraima do walk wtedy doszło.
Od krwi wokoło aż czerwono było.
Absalom błądząc wśród gałęzi zawisł.
O czym to Joab wkrótce się dowiedział,
Włóczni trzy ostrza w dłonie swoje dobył,
A potem :dobić. Giermkom swym powiedział.
I choć zwycięstwo przywróciło króla,
Łzami Dawida pod bramą spłynęło.
Życie swe wolałby za syna oddać,
I leżeć w grobie teraz zamiast niego.
Tak to za grzechy klątwy się spełniły
Jeszcze za czasów tego który grzeszył.
Bo kiedy winy szczerze swoje wyznał,
Bogu wierny został, więcej już nie zgrzeszył.
Powrócił w święte mury Jeruzalem.
Panu dziękował za swe ocalenie.
A Pan wybaczył i zaszczyty zesłał.
To w jego potomkach Jezus wszedł na Ziemię.
6-7/11/2012
2 Księga Samuela 11; 12; 15; 17-19; 22
Seweryn Krzysztof Topczewski
„W drodze do Jerozolimy”
Wyruszam w drogę do Jerozolimy
By pokłon oddać w Świątyni Salomona.
Przed Panem Moim upaść na kolana,
Prosząc by pomógł dziś ją odbudować.
Mury jej cedrów deskami obłożyć
By fundamenty chroniły z kamienia
Zaś na podłodze cyprysy położyć
By nie zakłócać ciszy rozmodlenia.
Po prawej stronie stawić kręte schody,
Tak poskręcane jak słabości ciała;
By po tych schodach dla mego zbawienia
Co dnia się wspinać modląc na kolanach.
Do sanktuarium zaś przez drzwi oliwne
Ze starannością wszelką cieśli wykonane,
By móc przychodził i dać Panu pokłon.
I by w modlitwie porozmawiać z Panem.
Ja w niej się oddam Pana przykazaniom,
Przestrzegał będę Jego polecenia,
By się spełniło co rzekł Dawidowi,
Że w niej zamieszka dla mego zbawienia.
W niej Eucharystii Arka na ołtarzu stanie
I będzie wnętrze sobą rozpromieniać;
Bo moja świętość, jest Twym Boskim Planem,
Która strzec będzie Świętego Przymierza
I w tej podróży żeby być zbawiony,
Ja już na zawsze z Panem pozostanę
Bo gdy zbuduję tą Świątynię w sercu,
To Jerozolimą ciało me się stanie.
19/10/2012
1 Krl 6,
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Bym szedł na pustynię”
Wzywasz mnie Panie
Bym szedł na pustynię
Bym ciszę i spokój
W jej bezmiarze znalazł
Bym pokorę do serca
Wpuścił z uwielbieniem,
I oddał się Tobie
Cichy i milczący
Wzywasz i wołasz
Bym szedł dnia każdego
Odrzucił świata
Doczesne radości
I w męce krzyża
Stopy pewnie stawiał
Na kamiennej drodze
Ku mojej świętości
A ukojenie
Dusza ma otrzyma
I radość odnajdzie
W oliwy płomieniu
Która to w lampach
Tych roztropnych Panien
Na przyjście Pana
Światło trzymać miały
23/10/2012
Mk 6,31
Mt 11,28
Mt 25,1-13
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Ogień Jahwe”
Dwanaście kamieni,
Jak Jakuba pokoleń
Układał Eliasz
By ołtarz zbudować,
I rowem je otoczył
I drwa poukładał
By na nich części cielca
Panu ofiarować.
Dzbany wody cztery
Sługom nalać kazał,
By rów wypełniony
Był nią aż po brzegi.
A żeby ludzką ręką
Nie dał się rozpalić,
Kolejne dwa razy
Cztery dzbany wzięli.
Potem podniósł dłonie
Z prośbą pod niebiosa,
Do Abrahama Boga,
Pana Izraela;
Z pokorą w sercu
I z pełną ufnością
By znak zesłał wielki
Wszystkim Swego dzieła.
I zstąpił Ogień z Nieba
Wprost na drwa ołtarza
Na części cielca
Wodę i kamienie.
I wszystko sobą,
Jak dłonią oplatał;
Pośród tam zebranych
Czyniąc poruszenie.
Aż lud zebrany padł
Z pokorą w sercach
Za swoje grzechy
Czując wielką trwogę.
Wołał i przepraszał
Wyrzekłszy się Baala:
Jahwe jesteś Panem!
I jedynym Bogiem!
10/10/2012
1 Kr 18, 31-39
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Odkupienie…”
Przez serca zatwardziałość na śmierć Cię wydałem,
Bo słuchać nie chciało Twego nauczania,
Lecz dla srebrników zostało zgubione,
Zamiast oddać Tobie, co jest do oddania.
Za grzeszność mą wszelką rzemienie splecione
Z rozkazu namiestnika darły Cię na strzępy;
Aby Szatana, co wchodzi pod skórę,
Z mojej cielesności móc przegnać tamtędy.
Za myśli mych nieczystość skronie Twoje Panie
Cierniami szyderstwa korony pocięli.
I krwi strumieniami Ono się skąpało,
By mej rozumności łaski Twej udzielić.
To za mą niewierność dla Twojej Miłość,
Policzki Twe Panie dłonie znieważyły;
Za wszystkie słowa, które przeciw Tobie,
Przez całe życie usta me głosiły.
Za każde potknięcie, jakie w życiu miałem
Kolana w upadkach bólem poraniłeś;
Bym mógł się podnieść wierząc Tobie Panie,
I Ty, o Święty, też się podnosiłeś.
A za grzeszności mym rządzące ciałem
Płaszcz z Ciebie zdarli otwierając rany,
Po to bym za winy został odkupiony
I ogniem piekielnym nie był rozrywany.
I za to wszystko co dłońmi czyniłem
W gwoździe młot brzęczący do krzyża przytwierdził
Bym opamiętanie w swym działaniu znalazł
Tak w Swoim cierpieniu byłeś Miłosierny.
Za wszystkie kroki, które uczyniłem
Idąc w kierunku, przeciwnym świętości,
Stopy Twe Panie do krzyża przybili,
Nie łamiąc przy tym ani jednej kości.
Zaś by zatwardziałość do reszty uległa,
I opuściła serca mego bicie,
Włócznia Longinusa, Twój bok przeniknęła,
Sprawdzając czy z Ciebie już odeszło życie.
I choć Cię Panie, życiem mym krzyżuję,
Bo nieustannie w sobie mam słabości,
Ty Dnia Trzeciego, z grobu Zmartwychwstałeś,
W niwecz obracając śmiertelne ciemności.
8/10/2012
Seweryn Krzysztof Topczewski
Twoja Krew…
Swoją krew Najświętszą
Mój Panie
Za moje grzechy
I wszystkie słabości
Przelałeś
Dziesięć razy
W obrzezaniu
Wskazując świętość
Praw od Boga
Nadanych
W Getsemani
Gdy w modlitwie
Na ziemię spadły
Krople potu Twego
Kiedy biczami
Ciało Twoje darli
Chłosty razami
Czterdzieści minus jeden
W każdym upadku
Pod krzyża ciężarem
Na kamiennych duktach
Miasta nienawiści
Gdy spod cierni splotów
W pogardzie wciśniętych
Obliczem pobitym
Bolesna spłynęła
Gdy Cię z szat obdarto
Co do ran przywarły
A stopy i dłonie
Stalą znieważono
I gdy włócznią
Twe serce
Przebito zuchwale
Aby się upewnić
Żeś umarł w męczarni
8/10/2012
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Przyjdź Duchu Święty”
Przyjdź Duchu Święty
I rozpal ogień
W pochodni
Mojego serca
Tak by prócz ognia
Którym je zajmiesz
Na nic nie było
Już miejsca
Zapłoń jak płonął
Krzew gorejący
Który zawezwał
Mojżesza
I co dnia prowadź
Życia ścieżkami
Doradzaj
Pouczaj
Pocieszaj
9/10/2012
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Modlitwa Urodzinowa”
Bracia i Siostry, Przyjaciele moi!
Głowę przed Wami chylę w pokorności
I proszę, byście teraz ze mną wszyscy
Poszli, bo bardzo pragnę Was ugościć.
Nie podam wina, i chleba nie podam,
I tortu żadnego nie podam w tej chwili,
Ale Was proszę w dniu urodzin moich,
Byście na innej uczcie ze mną byli.
Na ucztę, którą Pan nam przygotował,
Zapraszam z serca swego otwartości,
Byście w modlitwie ze mną się złączyli,
Bo On jest dobrocią i źródłem miłości.
Wierzę, że prośby mojej wysłuchacie,
Z wdzięcznością głowę pochylam w pokorze,
Bo będzie dla mnie dar to najcenniejszy,
I w podziękowaniu życzę Szczęść Wam Boże!
05/10/2012
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Przepraszam”
Przepraszam
Za ciernie gniewu
Którymi rany Tobie zadaję
Krwią Twe oblicze zlewając
Przepraszam
Za gwoździe słabości
Którymi kalam Twe dłonie i stopy
Na drzewie zniewagi wieszając
Przepraszam
Za włócznię zwątpienia
Którą bok Twój grzechem przebijam
I z celnikami rozrywam Twe szaty
Wybacz mi proszę
Mój Zbawco
Ja pragnę się podnieść i kroczyć
Być silnym w mej drodze ku Tobie
21/9/2012
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Effatha”
Effatha
Wołasz do mnie Panie
Kiedy tylko sen
Zejdzie z mych powiek
Kiedy całe grzeszne me ciało
Dzień zaczyna
I chce iść ku Tobie
Effatha
Powtarzasz gdy wątpię
Upadam
Pod życia ciężarem
I dłoń Swą
Do mnie wyciągasz
Abym potrafił
Iść dalej
Effatha
W mojej duszy powtarzasz
Pełnią Twojej miłości
Bo chociaż
Ja widzę
I słyszę
Tak wiele mi brak
Do świętości
10/09/2012
Dla o.Jamesa Manjackala
Seweryn Krzysztof Topczewski
Effatha – Otwórz się (Mk 7,31-37)
„Effatha ” (II)
Effatha
Co - Otwórz się - znaczy
Rzekł Jezus
Głuchoniememu
Po Tym jak swoje ręce
Wyciągnął
Się modląc ku niemu
Do ucha
Mu palec położył
A potem dotknął języka
I w niebo spojrzał
Ku Ojcu
By prośby jego
Wysłuchał
I stał się cud uzdrowienia
O którym
Nikt miał nie usłyszeć
Bo Jezu wszem mówić zabronił
Co stało się ich przeżyciem
Lecz poszli i rozgłaszali
Gorliwie w swych sercach świadczyli
O tym co nad jeziorem
Nas wszystkich
Zbawiciel uczynił
10/09/2012
Dla o.Jamesa Manjackala
Seweryn Krzysztof Topczewski
Effatha – Otwórz się (Mk 7,31-37)