Kołysanka dla Księżniczki
 
  Strona startowa
  Co można tu znaleźć?
  Słowa Słowa Słowa - debiut Boże Narodzenie 2020
  BajDusie - tomik wydany : kwiecień 2022
  Rozmowa Świąteczna: 21 grudnia 2016
  Bezkres - 10.2020 - wywiad
  Wnet.fm - wywiady MiŚ
  Z Ewangelii do Serca
  From the Gospel to Heart
  Świadectwa z rekolekcji
  Dziękuję Duchu Święty
  Malowanie Słowem 23.01.2015
  skrobki 2004 - 2021
  skrobki 1987 - 2002
  => skrobki 1987 - 1991
  => skrobki 1991-92
  => skrobki 93-94 cz1
  => skrobki 93-94 cz2
  => skrobki 94
  => skrobki 1995-2000 cz1
  => skrobki 1995-2000: II Gatunek
  => skrobki 1995-2000: III-cie oko
  => skrobki 2000 - 2002
  Skrobki - opowieści
  Wąż na Jabłoni
  Szamanka i Olivki
  Sewe Songs Book
  Księga gości
  Kontakt
  Zagadki... dla Przedszkolaka
  Prawa Autorskie
skrobki 1995-2000: II Gatunek

 
„Fenix”
(Do melodii „higher love” DM)
 
Mówisz mi
Że nic już nie mam
Jestem pyłem i powietrzem
Dobrze wiesz, że to nie prawda...
Dobrze wiesz, że ja jestem...
 
(Uuuu...)
Żyję na wietrze
(Uuuu...)
Duszę mam w ogniu
(Uuuu...)
Płomieniem się staję
 
Chcesz zamykać mnię przed światem
Kontrolować moje
Myśli zawsze
Przecież wiesz, że nie umiem
Teraz
Żyć inaczej
Bo na prawdę jestem ptakiem
 
(Uuuu...)
Żyję na wietrze
(Uuuu...)
Duszę mam w ogniu
(Uuuu...)
Płomieniem się staję
 
Niekończonych siedem długich lat
Chcesz Fenixa w klatce
Więzić tak
 
(Uuuu...)
Ogniem się staję   (2x)
 
Chcę odlecieć wreszcie stąd
Przecież po to skrzydła mam
 
(Uuuu...)
Ogniem się staję   (8x)
 
13/05/1996
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Bajka na małym kacu”
(parodia znanej piosenki)
 
 
Malowany wózek
Para siwych konii
Jak im strzelę z bata
Nikt ich nie dogoni
Pojadą daleko
Po ubitej dróżce
Tam gdzie stoi mała chatka
Na koguciej nóżce
 
Stanę przed tą chatką
Bedę z bicza trzaskał:
Wyjdź że Babojago,
Wyjdź że jesli łaska!
Wyjdzie Babajaga
Stara
Trochę siwa
I zapyta grubym głosem
Kto brydża przerywa?
 
To ja Babojago przyjechałem prosić
Żebyś nie zjadała
Jasia i Małgosi
Jasiu już zjedzony
Małgosia się piecze
Jeśli jest ci życie miłe
Zmiataj stad
Człowiecze
 
Wrócę wnet do domu
Zetrę wózek cały
By dzieci w przedszkolu
Ze mnie się nie śmiały
I zapytam taty
Kiedy wytrzeźwieje
Niech mi jeszcze raz opowie
Co się w bajce dzieje
 
Summer 96
E.M.Cole Farms
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
“Chandlarz odpustami”
 
Panie
Panowie
Śmierć sprzedaję
Za pół darmo
Po śmiesznie niskiej
Promocyjnej cenie
Za jeden podpis
Daję życie wieczne
Jedyny koszt własny
To cena pochówku
 
Mam różną
Wedle Państwa woli
Cieplutką i miękką jak
Świeże bułeczki
Czerstwą jak chleb powszedni
Oraz parę innych
Ciut mniej dozwolonych
Od reki
Odrazu
Bez świadków
Kupicie?
Coście tacy martwi!
Nie udawajcie
Że mnię
Nie widzicie
 
5/04/1996
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
*** (I kawa już nie)
 
Tam prosto
Tuż za zakrętem
Jest sobie taka dzielnica
Dziewczęta świeżo zaczęte
I kawa już nie dziewica
 
Gdy tylko mrokiem przysiada
Uśpiona ostatnim tramwajem
Pod każdym kinem
Teatrem i barem
Latarniany show mody powstaje
 
Nie trzeba mu gapiów
To prawda
Wymaga tylko sponsora
Co z ciuszkiem
Ciut nie na miarę
W try miga
By się uporał
Najlepiej w prywatnym mieszkaniu
Z dodatkiem czegoś do picia
 
Dziewczęta świeżo zaczęte
I kawa już nie dziewica
 
24/10/1996
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
*** (mój cały świat)
 
Mój cały świat
To moje dłonie
Opuszki moich palców
Prowadzone w nieznane
Siłą wyobraźni
Wiarą w zimno i ciepło
 
Choć nie znam kolorów
Opowiadasz mi o nich
Z taką wielką pasją
Że aż łzy po policzkach
Płyną mi strumieniem
Wiesz że ich nie poznam
I ich nie zobaczę
 
Nigdy się nie dowiem
Co to światłocienie
Lecz gdy zajdzie słońce
I gdy oczy zamykasz
Widzę Twoje ciało
Niż ty me
Dokładniej
20/11/1996
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Pytania...”
 
Panie
Któż jest Ten, co Cię Wydał?
Panie
Któż jest Ten co głosił
Przyjście Twoje?
Któż jest ten, co śmierć Ci
Zadał?
Wbił gwoździe
W Twe stopy i dłonie?
Któż jest Ten
Który szydził
I szaty Twe darł na strzępy?
Jakże to mógł być człowiek?
Czemuż nie został
Przeklęty?
Czemuż umarłeś
By wszystkim dać
Odkupienie?
 
W Biblii znalazłem odpowiedź:
Miłość serc kruszy kamienie
7/12/1996
Robertowi Gromkowi
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Szalony”
(do  „Crazy” – SEAL)
 
Kiedy słońce kryje już swój blask
I czerwone jest
Tak jak w polu mak
Otwieram
Wszystkie okna oraz drzwi...
 
Po dachu biegam bardzo lekko tak
I łapię w dłonie swe
Cały wiejący wiatr....
Dobrze wiesz
Zdarzają cuda się...
 
Tylko nie mów że ja
Mam coś
Z szaleńca
W sobie
Tylko nie mów że ja
Jestem jak
Szalony
... Człowiek
... Nie
 
O nie to nie tak
Ja znam człowieka,
Który jest szaleńcem
O nie, to nie tak
On nie chce w woim życiu
Nikim być
 
Bo przecież wciąż tylu ludzi
Co dzień rano się budzi
I każdy z nich
Chciałby spełnić swe sny
I to nie szaleńcy
Ich ślady stóp
Na księżycu są już
I to nie szaleńcy
I co dzień i co noc
Czują w sobie tę moc
I to nie szaleńcy
Szaleńcy
Tak
Tak
 
Kochania moc
Ko-cha-nia moc
Ko-cha-nia moc
23/08/1997
Kasiuni
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„Trochę słodsza kara”
 
Gdy siedzi w niebie
Pośród chmur
Anielski w białych strojach chór
I toczy spory o to jak
Nam poukładać życia szlak
I patrząc z gór
Widzi to jakie wartości
Najważniejsze są
I definicję ma już swą
Jak trzeba widzieć
Dobro – Zło
 
A co by było
Gdyby tak
Mój Anioł Stróż
Zaczoł ze mną w karty grać
Piwo z butelki w barze pić
Z kawałów
Na głos cały śmiać
Jak człowiek żyć
 
Czy by mu spadło pióro choć
Gdyby skierował na kobiety wzrok
Na koncert
Bez biletu wszedł
Do upadłego przez noc całą
Bawił się
Co stało by się
 
Czy by spotkała kara go
Za to że zrobił jakiś błąd
Że zamiast co mam robić mówić mi
Moim kumplem był
 
A może by ktoś w niebie tam
Na wszystko
Trochę zmienił pogląd
I za to że się żyje tak
Wymyślił karę trochę słodszą
29/04/1998
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
*** (ludzik mały)
 
Był raz sobie ludzik mały
Cały z plasteliny
Stał na półce w blasku słońca
Strojąc głupie miny
 
To wywalał język na wierzch
Czerwony jak raki
Szczerząc przy tym wielkie zęby
Białe jak pieczarki
 
Piszczał jeszcze i jazgotał
Jak czajnik na ogniu
I wygłupiał się bezczelnie
Tydzien po tygodniu
 
Czemu tak się zachowywał
Pewnie się dziwicie
On laleczce z porcelany
Pragnął zatruć życie
 
A laleczka biedna mała
Stała w jego cieniu
On ją trzymał na łańcuchu
Prawie jak w więzieniu
 
 
I płakał przez dni całe
Łezkami jak perły
Bo ten ludzik z plasteliny
Męczył ją bez przerwy
 
Niósł po całym się pokoju
Płacz tej wielkiej lalki
Mały rycerz w lśniącej zbroi
Stanoł z nim do walki
 
A że bardzo był odważny
I miał mieczyk ostry
Więc był w walce z tym łobuzem
Twardy bezlitosny
 
Najpierw zepchnoł go na biurko
Potem na parapet
A tam książką go przywalił
Robiąc z niego placek
 
Od tej pory stoją razem
Rycerz i laleczka
O tym co robili razem
Dla starszych bajeczka
17/07/1998
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 


 
czas....  
   
Stronę odwiedziło już 41891 odwiedzający (75249 wejścia) :)
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja