Kołysanka dla Księżniczki
 
  Strona startowa
  Co można tu znaleźć?
  Słowa Słowa Słowa - debiut Boże Narodzenie 2020
  BajDusie - tomik wydany : kwiecień 2022
  Rozmowa Świąteczna: 21 grudnia 2016
  Bezkres - 10.2020 - wywiad
  Wnet.fm - wywiady MiŚ
  Z Ewangelii do Serca
  From the Gospel to Heart
  Świadectwa z rekolekcji
  Dziękuję Duchu Święty
  Malowanie Słowem 23.01.2015
  skrobki 2004 - 2021
  skrobki 1987 - 2002
  => skrobki 1987 - 1991
  => skrobki 1991-92
  => skrobki 93-94 cz1
  => skrobki 93-94 cz2
  => skrobki 94
  => skrobki 1995-2000 cz1
  => skrobki 1995-2000: II Gatunek
  => skrobki 1995-2000: III-cie oko
  => skrobki 2000 - 2002
  Skrobki - opowieści
  Wąż na Jabłoni
  Szamanka i Olivki
  Sewe Songs Book
  Księga gości
  Kontakt
  Zagadki... dla Przedszkolaka
  Prawa Autorskie
skrobki 94
 
 
 
 
„”
 
100 talentów
August zapłacił
Mieszkańcom Kos
Za wizerunek
Afrodyty
Wenus świątynię
Postawiono
Na dużo wcześniej nim Rzym
Zbudowano
A Izydzie
Losy ludzkie powierzono
Wszystkie trzy
Były
Boginiami miłości
I miały w swoim władaniu
Niemal
Pół Świata:
Grecję
Rzym
Egipt
 
Lecz żadna z nich
Nie może równać się
Z Tobą
05.06.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„CUD…”
 
 
 
W smutnym świetle gasnącego ognia
Owinięci w strzępy starych szmat
Odnajdują swoje małe życie
Odnajdują własny zapomniany świat
W przemoczonych kartonowych domach
Tkwiąc w milczeniu tulą się
 Żebrząc patrzą na przechodniów
Jednak nikt nie zatrzymuje się
I tak trwają nieskończony czas
Taki jest ich dzień i noc
Okruch chleba ma bochenka smak
Kropla wody jest jak ciepły sok
 
To że trwają to jest CUD
Bo życie to jest przecież CUD
To wszystko dookoła to jest CUD
Następny nowy Boski CUD
 
Na małych wyspach ludzkich dusz
Niczyje dzieci bawią się
Ktoś wybudował dla nich dom
Za siatką wszystkie trzyma je
Je wszystkie jedno serce tyli
Je wszystkie karmi jedna dłoń
Na twarz tą jedna patrząc szepczą „Mamo”
Lecz gdzie prawdziwi ich rodzice są
 
To że trwają to jest CUD
Bo życie to jest przecież CUD
To wszystko dookoła to jest CUD
Następny nowy Boski CUD
 
Na gruzach czyichś marzeń
Ktoś pięścią własny chcę ustalić ład
I z karabinem w dłoni
Cichutko siedzieć każe
I nic nie mówiąc
Na to patrzy cały świat
A przecież są tam ludzie jeszcze
Którzy mają dusze mają łzy
W imię idei czyichś
Cierpieć będą
Bo pragną trwać
I być...
 
 
To że trwają to jest CUD
Bo życie to jest przecież CUD
To wszystko dookoła to jest CUD
Następny nowy Boski CUD
 
A gdyby nagle wszyscy ludzie świata
Zdjęli z twarzy codzienności maski
To byśmy wszyscy utonęli w kwiatach
I zasłużyli w końcu
By określać mianem się ludzkości
Każdy by miejsce miał na swoje życie
Każdy by miejsce miał dla swoich spraw
Pod ciemnym niebem
Gwiazd Słońca i Księżyca
Człowiekiem mógłby być
Choć raz...
                                       To
                                        Byłby CUD…
09.03.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Deszcz”
 
 
 
Idę sam
Boso
Po niebie
Które odbija mi się
W wodzie z kałuży
Chmury
Nade mną
Chmury
Pode mną
Deszcz leje
 
Idę sam
Boso
Z nikąd
Do nikąd
Wszystko zostaje z tyłu
Chmury
Nade mną
Chmury
Pode mną
Deszcz leje
 
Idę sam
Boso
Na przekór Światu
Chorobom nędzy ubóstwu
Na przekór śmierci
Chmury
Nade mną
Chmury
Pode mną
Deszcz leje
 
Idę sam
Boso
Prosto ku słońcu
Odnajdę
Zabiorę Ciebie
Chmury
Nade mną
Chmury
Pode mną
Deszcz leje
19.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
 
 
 
 
„Eli, Eli lama sabachthani?”
 
 
 
Jeden z Dwunastu
Judasz
Za trzydzieści srebrników
Sprzedał
Całując Go w dłoń
Eli, Eli lama sabachthani...
 
Zawołali
Winien jest śmierci
Za bluźnierstwo
Pluli w twarz
Chcieli by prorokował im
Milczał
Eli, Eli lama sabachthani...
 
Kur piał
Płakał Piotr
Bo się wyparł
Judasz wybrał śmierć
Za trzydzieści srebrników
Pole krwi kupili
Eli, Eli lama sabachthani...
 
Ukrzyżowali
Z Nim złoczyńców dwóch
Wyśmiali
O Jego szaty losy rzucali
Umarł
By zmartwychwstać
Eli, Eli lama sabachthani...
16.12.1994
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„Hamlet i mucha, czyli ballada rytmiczna”
 
 
 
Właśnie monolog miałem zacząć
Suflera w dole mruczał głos
Usta powoli otwierałem
Nagle coś
PAC!
Prosto na nos.
Zamurowało mnie
Bo publika
Wytrzeszcza na mnie rzędy szklane
A mnie na nosie siedzi
Mucha
Swą obecnością robiąc zamęt
 
„Być...”?!
Wołam głośno
Lecz dyskretnie
Zezuję na tą czarną plamę
Dmucham raz pierwszy
Potem drugi
A ona sobie siedzi dalej
Więc
„...albo nie być”?
W głos się drę
A ona w ogóle się nie rusza
Tylko od czasu
„Bzyk – bzyk - bzyk”
Cichutko mi zadzwoni w uszach
 
Z myślą tą
Blady mnie dopada strach
Bo to jest Teatr
Nie Kabaret
A sal śmiechem się pokłada
Czekając na to co się stanie dalej
 
I w duszy widząc klęskę swoją
Na muchę robię ostry zamach
I idealnie trafiam w nos!
Lecz mucha była bardziej cwana
Co rzecz normalna
Jeszcze bardziej
Sytuację moją pogorszyło
Bo dyrek stał za kulisami
Z dość nie wyraźną
Wojowniczą miną
 
Więc pomyślałem
Jak mam upaść
To zrobię to z potężnym hukiem
Za ściana nam orkiestra grała
W jej rytm zacząłem
Gonić muchę
 
Widownia na to
Jakby oszalała
Brawem zerwała się na równe nogi
A ktoś z widowni krzyknął na głos cały
„Świetny rytmiczny układ żeś Pan zrobił?”
 
A jaki morał z tego się wychyla
Dyskretnie zza kurtyny wysadzając nos
Że i z klasyki ciut się można ponabijać
By zwiększył się jej miłośników krąg!
09.11.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„Julio...”
 
 
 
Julio !
W dole Cię Romeo woła.
Julio !
Niech trwa scena balkonowa.
Julio,
Julio...
 
A to wszystko przez ten bal
Który tutaj zdarzył się
Zetknął ich ze sobą Świat
Jak kropelki rosy dwie
Chyba Bóg na chwilę przysnął
Kiedy wziął rozdzielił ich
Planowali własną przyszłość
A dostali w zamian śmierć
 
Julio !
W dole Cię Romeo woła.
Julio !
Niech trwa scena balkonowa.
Julio,
Julio...
 
Tak nie chcieli żyć bez siebie
Lecz nie mogli razem być
Może się spotkali w niebie
W sercu tego życzę im
Nikt już o nich nie pamięta
Może tylko jeden ja
Dla nich właśnie ta piosenka
Niech wiatr zawsze szepcze tak
 
Julio !
W dole Cię Romeo woła.
Julio !
Niech trwa scena balkonowa.
Julio,
Julio...
12.11.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
„Mały ołowiany żołnierzyk”
 
 
 
Mały ołowiany żołnierzyk
Na półce obok budzika stoi
Mały ołowiany żołnierzyk
Bez jednej odlany nogi
 
Nie jeden raz już mu przyszło
Śmiertelne odnosić rany
Zadane przez innych żołnierzy
W pudełku w szafie schowanych
Tak kolorowych i lśniących
W mundurach świeżo ubranych
Mały ołowiany żołnierzyk
Bez jednej nogi odlany
 
Mały ołowiany żołnierzyk
Jak z Andersena bajki
Mój ukochany żołnierzyk
Zawsze gotowy do walki
09.06.95
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
„Modlitwa za nieznajomą”
 
 
 
Za ta w kolejce
Po kawałek chleba
Z torbami pełnymi
Aż do samej ziemi
Stojącą w tramwaju
Bo miejsca zajęte
Biegnącą do pracy
Za groszem na życie
Ściśniętą w tłumie
Krążącym wokoło
Po niezliczonych ulic
Labiryncie
Splecioną kuchni
Blatem
I fartuchem
Pragnącą w życiu swoim
Mieć coś więcej
Ale najbardziej modlę się
O Panie
Za tą z dzieciątkiem maleńkim
W ramionach
Co odrzucona przez wszystkich na ziemi
Zmarznięta
W blasku korony Twojej
Chce się schować
21.10.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
 
 
 
„Niech się stanie...”
 
 
 
Uśmiech na co dzień
Miej na twarzy
Spokoju serca lśniący dar
Niech zawsze z Tobą
Idą w parze
Szczęście nadzieja
Nigdy strach
 
Ludzka życzliwość
Niechaj nigdy
Opuścić Cię się nie odważy
Niech wszystkie drzwi
Otworem stoją
Na drodze do spełnienia
Marzeń
 
A kiedy jest Ci w życiu źle
To pomyśl sobie:
„Niech się stanie”
To tylko dzień
Niknący cień
Popiół i diament
29.11.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
Kasi z okazji imienin
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
„Odwiedźmy lunapark”
 
 
 
 
 
 
Tak bardzo chciałbym Ci powiedzieć coś...
+ Odwiedźmy lunapark
Lecz nie wiem jak mam zrobić to...
+ Odwiedźmy lunapark
Tak bardzo pragnę...
(bardzo pragnę)
Ci powiedzieć...
(Ci powiedzieć)
A nie wiem jak mam zrobić to...!
Czy Ty...
Więc chodź
Więc chodź
Zwiedźmy razem lunapark
(razem lunapark)
 
Gdy w górę nas poniesie młyn...
+ Odwiedźmy lunapark
Wyznam Ci coś co w sercu mym...
+ Odwiedźmy lunapark
Tak bardzo pragnę...
(bardzo pragnę)
Ci powiedzieć...
(Ci powiedzieć)
A nie wiem jak mam zrobić to...!
Czy Ty...
Więc chodź
Więc chodź
Zwiedźmy razem lunapark
(razem lunapark)
 
Szepnę cichutko że
Dla Ciebie to niebo lśni
I może w końcu wyznam Ci że to
To właśnie Ty...
(Jak oszalałe wali serce me!)
 
Tak bardzo chciałbym Ci powiedzieć coś...
+ Odwiedźmy lunapark
Lecz nie wiem jak mam zrobić to...
+ Odwiedźmy lunapark
Tak bardzo pragnę...
(bardzo pragnę)
Że Cię kocham...
(Że Cię kocham)
A nie wiem jak mam zrobić to...!
Czy Ty...
Więc chodź
Więc chodź
Zwiedźmy razem lunapark
(razem lunapark)
 
(odwiedźmy lunapark)
 
Tak bardzo pragnę...
(bardzo pragnę)
Że Cię kocham...
(Że Cię kocham)
A nie wiem jak mam zrobić to...!
Czy Ty...
Więc chodź
Więc chodź
Zwiedźmy razem lunapark
(razem lunapark)
 
Szepnę cichutko że
Dla Ciebie to niebo lśni
I może w końcu wyznam Ci że to
To właśnie Ty...
(Jak oszalałe wali serce me!)
 
Tak bardzo chciałbym Ci powiedzieć coś...
+ Odwiedźmy lunapark
Lecz nie wiem jak mam zrobić to...
+ Odwiedźmy lunapark
Gdy w górę nas poniesie młyn...
+ Odwiedźmy lunapark
Wyznam Ci coś co w sercu mym...
+ Odwiedźmy lunapark
 
Tak bardzo chciałbym Ci powiedzieć coś...
+ Odwiedźmy lunapark
Lecz nie wiem jak mam zrobić to...
+ Odwiedźmy lunapark
Gdy w górę nas poniesie młyn...
+ Odwiedźmy lunapark
Wyznam Ci coś co w sercu mym...
+ Odwiedźmy lunapark
09.01.95
Seweryn Krzysztof Topczewski
Kasiuni
 
 
 
 
 
„Ojciec”
 
 
 
Odnajduje GO wszędzie
Rozpromienionej lampce
Wiszącej nad biurkiem
Połamanym krześle
Pogniecionym obrusie
 
Rozrzuconych liściach
Wycinanych drzew
Kwitnących makach
Mrówce zabieganej
 
Oczach
Innych ludzi
Nosząc w swoim
Sercu
17.11.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Niczyj...”
 
 
 
Kiedy
Podchodzisz do okna
I odsłaniasz je
To widzisz tylko
Szarą ulicę
Tą samą co zawsze
Szarych ludzi
Pośpiesznie mknących
Przed siebie
Ku
Tylko sobie
Znanym sprawom
Samochody
Tramwaje
Autobusy
I twarz
Swoja twarz
Smutną
Odbitą w szybie
19.12.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
 
 
 
„ON...”
 
 
 
Ciągnęliśmy zapałki
Kto ma pójść do Niego
-          Wypadło na mnie
-          Poszedłem
Spytałem go
Kto powiedział
Żebym nadstawił drugi policzek
Gdy zgwałcili mi siostrę
Gdy zabili mi żonę
Rozstrzelali ojca w obozie
Pobili i ukradli wszystkie pieniądze
Wygonili z piwnicy
Która była moim domem
Kto powiedział
Żebym nadstawił drugi policzek
-          Ja
Odparł zdejmując cierniowa koronę...
19.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„CHimera...”
 
Lustro mojej twarzy
 
W słońcu
Lśni uśmiechem
 
W chmurach
Łzami policzki upaja
 
Na pochylonej głowie
Mieszka
 
Od niechcenia
11.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„Parasol przemoknięty melancholią.”
 
 
 
Zrozpaczeni
Płaczą
Niebiańscy Aniołowie
I topią
Z wiatrem
Sunące
Pierzyny
 
Ich Ojciec
Bóg
Zmęczony
Coraz częściej
Oczy
Przymyka
Nie widzi
Nie słyszy
Zasypia
 
Bezradnie
Biegają po niebie
I w dzwony
Najgłośniej
Bić
Każą
 
A ja
Wychodząc
Na spacer
Nad głową
Parasol otwieram
Parasol przemoknięty
Melancholią
22.09.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Pióro”
Przyjaciel
Który dłonią nie pogardzi
I skrzętnie
Każdą myśl zapisze
Czasem
Stalówki zdziwi się
Zgrzytaniem
Albo poprosi
By mu nalać duszę
Nie odstępuje
Na krok
Ni na chwilę
Cierpliwie czeka
W swoim futerale
Co z nim się stanie
Gdy mój czas przeminie
Czy ktoś je zechce
By służyło dalej?
09.05.1994
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„Stara latarnia”
 
 
 
Kiedyś
Sam Norwid
O mnie się
Podpierał
Dzisiaj
Rzucają we mnie
Kamieniami
09.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
****
 
 
 
Cisnąłem
Szklanką
O ścianę
Rozpadła się jak
Moje serce
09.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„Piosenka dla mojej dziewczyny.”
 
 
 
Mesie Chopin
Mam do pana prośbę,
Bo sam nie umiem grać
Na żadnym instrumencie,
Czy mógłby zagrać mi Pan tę melodię,
Którą wybija serce me codziennie?
Niech Pan pokaże mi klawisze owe
Wśród których skryte są jej nuty,
Chciałbym ją zagrać mojej królewnie
Zawsze gdy będzie ją coś smucić.
 
Panie Cyprianie (K. Norwidzie)
O pomoc Pana bardzo proszę,
Bo mam poemat w swojej duszy
Lecz żadnych dobrać słów nie mogę.
Niech mnie nauczy Pan
Jak pisać o tym co czuję
Pięknie i prawdziwie,
By każde słowo
Było słów tysiącem,
By każde zdanie
Długim listem było.
29.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„***”
 
 
 
Rozłożyste
Ramiona koszuli
Nostalgicznie
Trzepoczą na wietrze
Zawieszone
Na drewnianym wieszaku
Prowokandzko
Rozpięte pod szyją
Zapraszają
Kuszą do środka
Pragnąc zamknąć w sobie
Przytulić
Zanim księżyc się wdrapie
Nad miasto
Zanim dotyk
Twych dłoni
Poczuję
04.10.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Spacer na Stare Miasto.”
 
 
 
Mam cylinder czarodziejski
Znaleziony w zakurzonej skrzyni,
Pelerynę, białe rękawiczki;
Białe getry, buty czarne i laseczkę.
 
Biały szal, który kiedy zimno
Zarzucam na ramiona zapleciony wokół szyi;
Czarną muchę, która spina biały kołnierz,
I w mankietach posrebrzane czarne spinki.
 
Mam ulicę na wieczorny spacer,
Którą złocą smutnych lamp świetliki.
Kogo spotkam, zaraz się pokłonię
Wykonując delikatny gest mym cylindrzykiem.
 
Kwiaciareczkę, której jak co wieczór,
Podam grosik za czerwoną różę;
Dwa gołębie przy fontannie w Starym Mieście,
One chętnie wysuszony chleb poskubią.
22.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Chwila...”
 
 
 
Konar drzewa
Przybrany zielenią liści
Szumi cichutko
 
Jabłko
Spada
Nagle
Na głowę
 
Niespodziewanie
Kradnie mi
Do końca nie poznaną
Myśl...
11.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Świerszcz”
 
 
 
Siedząc
Na łodyszce malwy
Dyskretnie
Zaglądał przez okno
Nie zauważony
Nie znany
Obcy
Nie słyszany
Przez grubą okienną szybę
Wygrywał w milczeniu
Skrzypcowe symfonie
Biedny
I zmarznięty
Jak uliczny
Grajek
10.10.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„***”
 
 
 
Roztańczonym Aniołom
Podaję
Opuchnięte
Dłonie
A oni
Dalej każą mi
Klaskać
22.09.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Widowisko”
 
 
 
Proszę Państwa
To pokój samobójcy.
Proszę niczego nie dotykać
By nie zmienić biegu wydarzeń.
Za chwile strzeli sobie w głowę
Tym rewolwerem,
Na który Państwo właśnie patrzą.
Potem upadnie na podłogę
I umrze.
Tak robią wszyscy,
Którzy używają rewolwerów.
Czasem zostawiają pożegnalne listy,
Ale nie każdy umie przecież pisać.
On akurat nie;
Dlatego strzeli od razu,
A krew zachlapie ściany do połowy.
Co mniej wytrzymałych nerwowo
Proszę o opuszczenie sali.
To widok tylko dla twardzieli,
Ludzi o stalowych nerwach
I zimnej krwi.
A fotoreporterzy?
Są?!
To proszę wszystkich do pierwszego rzędu!
Pierwsza minuta należy do nich.
Niech Państwo się nie grymaszą,
Wszystko będzie idealnie widać
Na telebimach.
Ja wiem,
Każdy chce zobaczyć na własne oczy,
Lecz miejsc, jak zwykle,
Jest za mało.
Trudno,
Może innym razem
Będą mieli Państwo
Trochę więcej szczęścia,
Bo właśnie przed chwilą padł strzał.
Jaka szkoda, że Państwo tego
Nie widzieli...
19.05.94
Seweryn Krzysztof Topczewski
 

 


 
czas....  
   
Stronę odwiedziło już 41891 odwiedzający (75250 wejścia) :)
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja