Kołysanka dla Księżniczki
 
  Strona startowa
  Co można tu znaleźć?
  Słowa Słowa Słowa - debiut Boże Narodzenie 2020
  BajDusie - tomik wydany : kwiecień 2022
  Rozmowa Świąteczna: 21 grudnia 2016
  Bezkres - 10.2020 - wywiad
  Wnet.fm - wywiady MiŚ
  Z Ewangelii do Serca
  From the Gospel to Heart
  Świadectwa z rekolekcji
  Dziękuję Duchu Święty
  Malowanie Słowem 23.01.2015
  skrobki 2004 - 2021
  skrobki 1987 - 2002
  Skrobki - opowieści
  => Sługa Miecza
  => Opowieść o smoku
  => Planety
  => Wyprawa But-tiki
  => Mity i legendy
  => Warsztaty w Kaczym Bagnie
  => Smoleńsk 10.4.2010
  => Ave Caesar !!
  => Mad CatHatter
  => Sobieszewo 4.2004 Wielkanoc
  => Po drugiej stronie lustra
  => Takoż...
  => DALI i ja
  Wąż na Jabłoni
  Szamanka i Olivki
  Sewe Songs Book
  Księga gości
  Kontakt
  Zagadki... dla Przedszkolaka
  Prawa Autorskie
Ave Caesar !!
 
 

 
 
 
„Ave Caesar,
 
 
morituri te salutant...”
 
 
 
 
 
 
czyli sława i śmierć
 
 
 

 
 
 
 
 
Wstęp
 
Po przeczytaniu artykułu w grudniowym National Geographic Magasine moja wyobraźnia rozbudziła chęć napisania opowieści o Igrzyskach i gladiatorach. Gorączkowo zacząłem przeszukiwać bezmiar internetu, żeby zebrać jeszcze więcej informacji.
 
To co znajduje się na dalszych stronach jest połączeniem faktów dotyczących gladiatorów i wyobraźni, ze znacznym naciskiem, na przekazanie jak największej ilości informacji jak najbardziej prawdziwych. Jest więc okrucieństwo walk zwierząt, walk niewolników ze zwierzętami, walk gladiatorów, oraz nikczemności, jakiej były poddawane ciała pokonanych. Starałem się zrobić to jak najlepiej potrafię. Wybaczcie mi, jeśli nie wyszło mi to najlepiej.
 
Mam nadzieję, że mimo wszystko będzie to dla Was ciekawa lektura.
 
Dziękuję Wam, za czas, jaki jej poświęcacie.
 
Seweryn Topczewski
0:54, 19.12.2005
 
I.
 
 
(Panem et Circenses)
 
Via Appia od wielu miesięcy, kół stukotem wozów rozbrzmiewa,
A kto tylko tą drogą podąża - Roma, Roma! – wesoło śpiewa.
Na zwierzęta z całego Imperium, w Coloseum klatki czekają,
Venationes– tak walki z nimi i krwi rozlew ten nazywają.
 
I z Kadui oraz Rawenny, Gladiatorów ze szkół najlepszych,
Kazał Tytus, syn Wespazjana, zwieść by igrzysk rozpocząć dzień pierwszy.
A dni sto tych ma być w igrzyskach, bo otwarcie to Coloseum,
Więc się musi krwi polać tyle, by starczyło Rzymowi całemu.
 
Więc od dawna na tą okazję Gladiatori Ludi w Imperium,
Dobierały i w trudach szkoliły, Gladiatorów grupę najlepszą.
Tam doctores z nich wyciskali, wszystkie potu słone strumienie,
Tak, by oczu najmniejsze mrugnięcie, nie przebiegło pod miecza cieniem.
 
I zbrojarze, na dni owe właśnie w szkołach oręż już szykowali,
By już samym swoim widokiem, przeciwników mogli powalić.
By, ich widok tłum z miejsca porwał, z gardeł wyrwał okrzyki dzikie,
Zanim śmierć lub sława nadejdzie, bo wartością największą jest życie.
 
Bo to czego lud Rzymu pragnie, to chleb oraz huczne igrzyska.
Kto to czyni, ma nad nim władanie, na cześć jego tłum krzyczy Vivat!
Po to kazał Wespazjan zbudować, amfiteatr największy na świecie.
Teraz Tytus, po jego śmierci, mim przytuli Rzym, niczym dziecię.
 
 
 
6.12.2005
S.K.T.
 
 
 
II.
 
 
(Amphitheatrum Flavium)
 
Potęgi Rzymskiej kamienna korona, na Rzym zerka z góry dostojnie,
Cień jej sięga elipsą wokoło, kolumn rzędem trzech spiętych strojnie.
Wzór dorycki, joński, koryncki; w rzędzie czwartym, w pilastry zdobiony,
Osiemdziesiąt łuków buduje, i zdumiewa wyglądem swoim.
Osiemdziesiąt wejść po obwodzie, sześć tysięcy stać ludzi może,
Zaś pięćdziesiąt tysięcy siedzących, gladiatorów podziwiać może.
 
Jest suggestum, w nim tron dla Cezara, wokół niego zaś senatorzy,
Potem jego najbliższa rodzina, która miejsca zajmuje w loży.
Potem wojsko oraz trybuni; na galerii pod marmurami
Miejsca mają swoje wskazane, kolejnymi teatru rzędami.
Zaś na trzeciej i czwartej galerii, wykonanej już z trawertynu,
Zwykli Rzymu siadają mieszkańcy, zaś pospólstwo zupełnie z tyłu,
Tam gdzie schody drewniane stoją, attykami tu nazywane.
Za pospólstwem na samej górze jest dla kobiet miejsce wskazane.
Z kobiet tylko Westy kapłanki, w rzędach pierwszych mogą zasiadać,
By dziewicze swoje oczęta krwi walczących widokiem napawać.
 
Coloseum całe jest pełne, kiedy walki się zaczną w arenie,
Bo lud Rzymski pragnie krwi lania, w krwi lubuje się cały szalenie.
A by rozlew krwi ów zapewnić, to w podziemi licznych tunelach,
Oprócz ludzi, także zwierzętom widmo śmierci do serc się wdziera.
Przywieziono hen z Kaledonii lub Brytanii niedźwiedzie srogie.
Są gepardy prosto z Atlasu, co ich oczy błyszczą złowrogie.
Oraz słonie, lwy i tygrysy, nosorożce oraz bawoły,
Oczekują starcia w arenie, by się stawić za życiem swoim.
 
I by wszyscy mogli oglądać i się cieszyć igrzysk przebiegiem,
Kiedy słońce zbyt mocno pali jest velarium rozsnute pod niebem.
Które z żagli floty z Rawenny, oraz Capo Mileno zwiezione,
Co to czasem walczą ze sobą, gdy w arenę naleję się wodę;
Bo i morskich bitew przebiegiem Cezar czasem lud swój raduje,
Każda forma krwi rozlewania w Coloseum nad życiem króluje.
 


6.12.2005
S.K.T.
 
 
III.
 
 
(Venatio)
 
Czas zacząć krwi przelew, i rządzę wyzwolić, Rzymu mordercze zacięcie!
Już klatki otwarte, z nich śmierć się dostanie, do jednej duszy zwierzęcej.
Na jednej to stronie z pod desek areny samotna się zebra pojawia.
Na przeciw, z trzech klatek pod ziemią ukrytych Editor lwice wystawia.
Od dni nie karmione, dzikie, złowrogie, po całej arenie rozchodzą,
Za zebrą, w powietrzu śmierć swoją czującą oczami głodnymi wodzą.
 
Wtem jedna lwica ku zebrze ruszyła, do biegu ją także zmuszając,
I w krótkiej chwili, po szybkich susach, była dosłownie tuż za nią.
Kiedy łapami już ją sięgała, zebra kopyt wybiciem,
Na jedną chwilę uratowała swoje pasiaste życie.
Widząc to reszta samic ruszyła, by zebrę naraz osaczyć,
By smak jej poczuć, i krwi koloryt na piasku areny zobaczyć.
 
Jedna rzuciła się wprost na jej szyję, druga na bok miedzy nogi,
Trzecia zaś łapy po zad wyciągnęła skąd nadszedł cios kopyt srogi.
I tak pod wspólnym lwic trzech atakiem, zebra na piasku legła,
Kiedy jej ciało dwie z nich szarpały, za gardło dusiła jedna.
Kilka oddechów, próba szarpnięcia, by podnieść się, chociaż unieść,
Życie z niej uszło w walce nierównej, ku wielkiej euforii w tłumie.
 
A lud, co głosem i sercem Rzymu, dalszych się uciech domagał,
Żądał dla owych trzech lwic zwycięskich walki kolejnej zmagań,
Więc na arenę byka wpuszczono, słonia oraz niedźwiedzia.
Widok ten wszystkich na nogi postawił. Nikt od tej chwili nie siedział.
 
Byk z prawej wybiegł, kopytem piach sypał, rogami zarzucając wściekle,
Niedźwiedź zaś z drugiej, na łapach się wznosił i krzykiem rozdzierał powietrze.
Do tego jeszcze lew się pojawił, a za nim i nosorożec.
Nikt nie był pewien tego co teraz tutaj wydarzyć się może!
 
Wtedy zjawili się venarores w liczbie aż pięćdziesięciu,
By śmierć zadawać każdemu tutaj już będącemu zwierzęciu.
Mieli tuniki, włócznie myśliwskie z ostrym stalowym grotem,
A także łuki i strzał kołczany, by walkę móc stoczyć w wrogiem.
A żeby łatwo im tak nie było, Editor im przygotował,
Co róż z podziemi się zjawiające tygrysy wciąż dookoła!
 
Świst strzał się mieszał z tygrysów skowytem, włóczni zaś trzask złowrogi
Ze słonia okrzykiem, i ludzi krzykiem, którzy nie zeszli mu z drogi.
I z nosorożcem walki zaciekłej, który swym ostrym rogiem
Także o twarde deski rozgniatał tego co wszedł mu w drogę.
Lwice szarpały na strzępy wszystkich, którzy się do nich zbliżali,
Lecz cała walkę to venarores jednak na koniec wygrali.
 
Czternastu tylko w starciach poległo, rannych było dwunastu,
Ze zwierząt żadne nie pozostało, w krwi swej leżały na piasku.
Wtedy zjawili się confectores, z ostrymi mieczami w dłoniach,
By wyrwać życie każdemu zwierzęciu które to jeszcze kona,
Miecze wbijali prosto w ich głowy, a amfiteatr wprost szalał.
Nadeszła pora, by gladiatorów krew się na nim przelała.
 
 
 
6/9.12.2005
S.K.T
 
 
IV.
 
 
(Porta Scavinaria)
 
Dźwięk trąb i rogów ciszę zatrzymał grzmiąc całym Rzymu powietrzem,
Lictores w togi odświętne ubrani wiedli orszaki waleczne.
Bogów zwycięstwa za nimi figury w procesji niesiono dostojnie,
By Mars z Wiktorią wszystkich walczących dzisiaj wspierali hojnie.
By nie zabrakło im woli walki, która ma Rzym rozbawić,
Oraz by imię igrzysk zwycięzców potem przez wieki sławić.
 



 
Każdy Lanista swych Gladiateurs na środek areny prowadzi,
By przed Cezarem swoim majątkiem móc się przez chwilę pochwalić.
Barwne rydwany jadą dostojnie, zaś niewolnicy ich oręż niosą,
Obraz ten wszystkich zebranych zagrzewa, więc pokrzykują ochoczo.
 
Andobates, walczący konno, w hełmach bez oczu, na oślep,
Którzy szarżują w walce na siebie, choć nie jest to takie proste.
Potem Retiarius, którzy by przeżyć sieć oraz trójząb mają,
I cios śmiertelny umieją nim zadać, Fascina go nazywają.
Zaraz za nimi Secutores, z nagolennikiem lewej nogi,
Ogromną tarczą, krótkim mieczem, i hełmem z piórem w nim złowrogim.
 
Traces, dla których Secutores są na arenie w walce losem,
W dłoniach ich miecze zakrzywione, do walki z tarczą z sobą niosą.
Dimachaeri od sztyletów i głową gołą, bez ochrony,
Eques w tunikach i na koniach z tarczą trzymaną w jednej dłoni.
Laquearii których bronią pętla, Valites, którzy włócznie mają,
I Sagittarii, którzy z łuku do przeciwników swych strzelają.
 
Murmillo, którzy durzą tarczą przed ciosem dobrze się chowają,
Oraz Essdarii, co rydwany jako jedyni używają.
Wszystkich zaś bacznie Pretorianie pilnują w igrzysk tych porządku
 
Gdy gladiatorzy przed suggestum, stają równiutko w jednym rządku;
 
By Ave Caesar!, okrzyk wznieść, zanim im przyjdzie zginąć tutaj.
Lecz każdy z nich od chwili tej jednego miejsca wzrokiem szuka.
 
Bo są z Areny bramy dwie, każda ma inne przeznaczenie,
Każdy gladiator dobrze wie, i tylko jedno ma życzenie,
By Porta Libitiensis teraz jemu nie była przeznaczona,
Arenę nią opuszcza ten, któremu przyszło tutaj skonać.
O Porta Scavinaria los każdy z nich prosi na tan dzień,
Bo z gladiatorów nią wychodzi, który zachował życie swe.
10/11.12.2005
S.K.T.
 
 
 
V.
 
 
(...morituri te salutant...)



 
Lud Rzymu krwi rządny swe spełnia zachcianki Igrzysk Cezara darem,
Kiedy w arenie do pierwszej walki pierwszą wybrano parę.
Retiariusteraz wraz z Secutore o życia dar toczą potyczkę,
I o tą stawkę ku ludu euforii walki odbędą się wszystkie.
 
Retiarius zwinny jest i szybki, by w walce swój ocalić los,
Zawsze do wroga się ustawia, tak by odkryty chronić tors.
Bez tarczy, hełmu, nagolennic, jedno ma osłonięte ramie,
A w dłoni tej sieć swoją trzyma, a trójząb trzyma w dłoni prawej.
 
Secutor z ręką osłoniętą od dłoni aż po barku znak
Do pierwszych cisów się przymierza, miecz zaciśnięty w dłoni ma.
Chełm twarz mu skrywa i osłania, i ma na nodze nagolennik,
Śmiało na przeciwnika zmierza, bo się zwycięstwa czuje pewny.
 
Patrzą na siebie i próbują, to podjeść żeby zadać cios.
Kiedy Retiarius sieć zarzuca, Secutor tarczą zgarnia ją,
Po czym nań mieczem się zamierza, a trójząb go odbija z brzękiem,
Który Retiarius w przód wypuścił ze wszystkich sił prostując rękę.
 
Secutor tarczy ciosem wówczas na piach wywraca przeciwnika,
Zaś po arenie dookoła euforia Rzymian brzmi wprost dzika.
A słysząc ją unosi tarczę, by końcem cisnąć w Retiarusa,
Lecz ten po piasku się przetacza tarczy świst słysząc blisko ucha.
 
I wstaje, trójząb w dłoni mając, który gwałtowny ruchem pchnie,
Po chwili, w piasek wsiąka strużką płynąca po nim świeża krew.
Secutor chwieje się i pada próbując zrobić jeden krok,
Lecz jego oczy nic nie widzą, bo wieczny go ogarnia mrok.
 
Tłum wiwatuje, a w arenie nagle tu Traces się pojawia,
I w pierwszym starciu z Retriarusem tuż koło niego stopy stawia.
Miecz zakrzywiony w górę wznosi, i tarczą małą się osłania,
Niebieskie pióra hełm mu zdobią, by nie sięgnęła go broń krwawa.
 
Nagolennice ma na nogach i osłonięta z mieczem rękę.
Jest jak Retriarus szybki, zwinny. Nie przyszedł szukać śmierci pewnej.
Unikiem przed trójzębem skryty słynny Fascina cios go mija,
A sam Retriarus się odsłania, co Tracesowi bardzo sprzyja,
 
I zakrzywionym ostrzem miecza, przez całą pierś zadaje ranę,
Po chwili tors po ciosie pokryty jest w powodzi krwawej.
Retriarus kuli się i pada w bok odrzucając swoją broń,
A kiedy już na piasku leży z kciukiem wyciąga w górę dłoń.
 
Exemplum virtuti – przykład męstwa, obyczaj ten jest nazywany,
Który gladiator ma wykonać, kiedy się czuje pokonany.
W Amfiteatrze aż wrze lawa, głosy widowni się mieszają,
Misssum! Niektórzy wykrzykują, tunik końcami wraz machając.
 




Iugula! Także brzmi wśród wrzawy, a kciuków las wskazuje w dół.
Co ma oznaczać, by gladiator w tej chwili skończył żywot swój.
Lecz to Caesar decyduje, co z pokonanym tu się stanie.
Więc Amfiteatr, chociaż w wrzawie, cały zajęty jest czekaniem.
 
Caesar wstaje, dłoń wyciąga, po chwili w dół kieruje kciuk,
Żeby zwycięzca ostatecznie pozbawić życia już go mógł.
Traces więc w plecy cios zadaje, w Amfiteatr wiwatuje,
Habet! Wokoło się roznosi które tłum cały wykrzykuje.
 



Murmillo z Traces w szranki staje, podobne ma on uzbrojenie.
Dużą, podłużną ma on tarcze, a nagolennik tylko jeden.
Hełm z piór zdobieniem, i miecz w ręce aż do ramienia ochronionej.
Będą walczyli aż do śmierci. Są w doświadczeniu równi sobie.
 
Więc miecze co raz o tarcz brzegi szczękiem w powietrzu się unoszą,
Rzymianie zaś już niecierpliwi gwizdem rozlewu krwi ich proszą.
A Gladiatorzy jak zaklęci, choć ciosy mierzą, to bezkrwawe,
A przecież wszyscy po krew przyszli, nie po dziecinną zaś zabawę.
 
Widać znudzenie pośród widzów, oraz zmęczenie gladiatorów,
Więc obaj ciosy wymierzają, niemal na oślep w stronę swoją,
Niemal zupełnie odsłonięci, byle by sięgnąć przeciwnika,
I oto miecz każdego z nich w ciele drugiego cały znika.
 
Giną od razu, niespodzianie, co budzi wielkie oburzenie,
Więc żeby nastrój ten poprawić Valites są już na arenie!
Włóczniami wprost do siebie mierzą, a oprócz włóczni nic nie maja,
Więc żeby rany móc uniknąć zwinnie niezwykle się ruszają.
 
I tak dzień cały aż do zmierzchu, krew Gladiateurs Rzym przelewa.
Bo ich krew nic nie znaczy wcale, wartości w Rzymie żadnej nie ma.
Z Imperium wszystkich stron zwiezieni, o szansę życia się ścierają.
Cezara oraz lud Imperium przez sto dni śmiercią rozbawiają.
 
10/16.12.2005
S.K.T.
 
 
 
VI.
 
 
(Spoliarium)
 
Habet! Wokoło się roznosi które pospólstwo wykrzykuje,
A już następny z Gladiateurs do walki na śmierć się szykuje;
Lecz zanim stanąć na arenie przyjdzie mu by krew w walce przelać,
Sznur niewolników w czarnych szatach ku umarłemu nań się wdziera.
 
Charuna, co jest panem śmierci, etruskim demonicznym bogiem,
Słudzy to, którzy na arenie masakry dokonują srogiej.
Na głowach mają rogi srogie, jak te co Charun sam posiada,
Przyszli, by temu co już poległ ciału okrutne ciosy zadać.
 
W dźwiękach muzyki zaczynają z młotami w dłoniach srogi taniec,
By miażdżyć ciało gladiatora, który to życie ma zabrane.
Kolejne ciosy w czaszkę mierzą, a tłum raduje się krwi tonią;
Kto tylko na arenę patrzy, sięgając, jakby po nią dłonią.
 
Poczym znikają znów w czeluściach, bo dzieło swoje ukończyli,
Oddają miejsce Merkuremu, którego słudzy się zjawili.
Ci przewodnicy duszy zmarłych, w piszczałek, trąb i bębnów głosie,
Haki o ciało zaczepiają, i ciągną je jak zdechłe prosię.
 



Nań Libitinensis Porta czeka, jako z areny wyjścia droga,
Od Libityny jest jej nazwa, bo od pogrzebów jedna ona
Boginią jest i ten obrządek jej sługom w Rzymie powierzony,
Lecz gladiatorom, co polegli, nie jest on jeszcze przeznaczony.
 
Za bramą tą Spoliarium czeka, w podziemiach pełne okrutności,
W nim, każdy kto na górze zginął, na stole dla umarłych gości.
Na nim ze zbroi obdzierane są gladiatorów wszystkich ciała,
Zaś tych, co życie jeszcze mają broń oczekuje ostrzem biała.
 
Bo nie ma mowy o ratunku, gdy Habet! na arenie brzmiało.
Gardło zostaje poderżnięte miecza złowrogą siłą całą.
Krew do naczynia jest zbierana, afrodyzjaku jest w niej moc,
Rzymianom – leczy impotencję, Rzymiankom – da płodności noc.
 
Szat zaś fragmenty pokrojone od złego oka ludzi chronią,
Tak samo gladiatora oręż Rzymianom służy mocą swoją,
Więc jest na części podzielony, i pośród Rzymian rozprzedany,
Bo tak jak szaty, na złe oko jest tu przez wszystkich stosowany.
 
Lecz spokój ciału gladiatora w Spoliarium długo nie jest dany,
Bo każdy palec jego dłoni jest na talizman odcinany,
Tak samo włosy z jego głowy, ciału zostaję odebrane,
I zęby wszystkie są wyrwane, nim ciało będzie pochowane.
 



Krew, która włóczni ostrze skrywa, dla narzeczonej wróżbą dobrą,
Więc w włosy włócznię swe wyciera, by mieć małżeństwie samo dobro.
Lecz najszczęśliwsza jest gdy jednak otrzyma jego przyrodzenie,
A że gladiator ma je jedno, to w Rzymie ono bardzo w cenie.
 
A potem tylko grób nieznany, i wreszcie spokój, odpoczynek,
Wszystkich tych, których podczas igrzysk krew po arenie się rozpłynie.
Rzym się nasycił nią przez dni sto, nieustannego śmierci żniwa,
Do czasu, kiedy znowu Cezar, tych co wciąż żywi będzie wzywał.
 
 
16/17.12.2005
S.K.T.
 
 
 
 
 
VII.
 
 
(Gladius et Rudius)
 
Pretorian straż i wrzawa tłumu, to wszystko na cześć gladiatora,
Za to, że ciosem szybkim i pewnym życie odebrać zdołał.
Za to, że mieczem rozpłatał ciało, i w krwi go cały zbroczył,
Nawet na chwilę gdy życie odbierał jego nie drgnęły oczy.
 
Pretorian straże w dwóch rzędach stają, po obu stronach zwycięscy,
Po to by poszedł odebrać nagrodę należną za jego męstwo.
Lecz zanim krok choć jeden uczyni, broń musi im pozostawić,
Żeby mu czasem na myśl nie przyszło Cezara za chwilę zabić.
 
I kiedy tarcza i miecz gladiatora zostaje pod właśnie ich strażą,
Kamienne schody do Editora wprost go przed siebie prowadzą,
Który tych igrzysk całością władał, bo on je tak przygotował,
I to z rąk jego na gladiatora właśnie czek nagroda.
 
Nagroda większa jest niż żołnierza żołd, który to w imię Imperium
Na każdej bitwie by Rzym rozsławić staje w pierwszym szeregu.
Dziesięć wygranych może wystarczyć by los móc własny wykupić,
Jeśli Lanista na to się zgodzi, by go gladiator odkupił.
 




Lecz los łaskawy zwykle tak nie jest, by walki dziesiątej dożyć,
Bo jakiś inny zwycięski gladiator kres dobrej passy położy.
I on to schodów stopni wzniesieniem sławę odnajdzie przed sobą,
I wraz z nagrodą, na znak zwycięstwa odbierze gałązkę palmowa.
 
I ją trzymając, przy wrzawy wtórze przebiegnie rundę honoru,
By całą arenę amfiteatru obiec dokładnie wokoło.
Taki przywilej, jest gladiatora, bo Rzym uwielbia zwycięzców,
Którzy potrafią w walce krew przelać, i swoje okazać męstwo.
 
Lecz każdy gladiator, który po schodach do Editora wbiega,
Wszystko co zdobył przez wszystkie walki za jedną nagrodę by sprzedał.
Dwa miecze losem są gladiatora i jego są przeznaczeniem,
Jeden przynosi mu jego niewolę, drugi zaś daje zbawienie.
 
Pierwszy stalowy, w niewolę daje, i walczyć o życie każe,
I aż do śmierci w areny piasku jest z gladiatorem w parze,
Gladius go zowią i to od niego nazwani są Gladiateurs,
I z jego ciosem w ciało zadanym Rzym bawią potem i znojem.
 
Drugi drewniany, lecz jest cenniejszy niż całe Imperium klejnoty,
Dla gladiatorów - by go otrzymać marzą cały czas o tym,
Bo ten gladiator, co go otrzyma, wolność odzyska swoją,
Rudius jest zwany, i każdy chciałby móc trzymać go dłonią swoją.
 



17/19.12.2005
S.K.T.
 
 
 
 
VIII.
 
 
(Vicit, Missum, Perrit)
 
Każdego dnia, gdy zmierzch zapada, podsumowania czas przychodzi,
By wiedzieć, jakim żniwem śmierci, dany dzień igrzysk się powodzi.
Ilu zabitych jest w podziemiach, a ilu jest ułaskawionych,
Którym by życia dar odkupić, walką następny dzień znaczony.
 
Ilu zwycięsko na arenie tryumfowało Gladiateurs.
Który Lanista wszystko stracił, który zarobił całkiem sporo.
Na kim Editor zysk dziś liczy, czyje to ciała mu przypadną
Bo ci co w walce poginęli, jego własnością są pokaźną.
 
Więc P litera jak Perriti na spisie jest znaczona tam,
Gdzie imię tego gladiatora, który to poległ podczas walk.
V, które Vicit ma oznaczać, jest przy imieniu gladiatorów,
Tych którzy w walce zwyciężyli i liczą już nagrodę swoją.
Zaś Missus, które M literą na liście ten co liczy stawia,
Wskazuje tych co muszą walczyć, bo Rzym ich dzisiaj ułaskawiał.
 
Bo przecież Panem et Circenses dla ludu Rzymu najważniejsze,
Zwierzyna zaś i gladiatorzy, do tego są jedynie mięsem.
Które w poległych na arenie, przez igrzysk trwania cały czas,
Zwierząt zliczono pięć tysięcy, a gladiatorów jeszcze dwa.
 


17.12.2005
S.K.T.
 
 
 
Koniec...
 
 
 
 
Spis Treści:
 
 
I.                    Panem et Circenses
II.                 Amphitheatrum Flavium
III.               Venatio
IV.               Porta Scavinaria
V.                  Morituri te salutant...
VI.               Spoliarum
VII.             Gladius et Rudius
VIII.          Vicit, Missum, Perrit
 
 
 

Wykaz pojęć:
 
Ave Caesar, morituri te salutant – Witaj Cezarze, idący na śmierć pozdrawiają cię. – tymi słowami gladiatorzy pozdrawiali Cezara.
 
Ludi Gladiatori - szkoła gladiatorów, najsłynniejsza była w Kadui. A także w Rawennie, Palestrinie i Pompejach.
 
Via Appia – najsłynniejsza Cesarstwa Rzymskiego, pierwotnie prowadziła z Kadui do Rzymu.
 
Coloseum, Amphitheatrum Flavium - Koloseum, zwane Amfiteatrem Flawiuszy. Budowę rozpoczął cesarz Wespazjan w 75 r. n.e., a zakończyli jego synowie Tytus i Domicjan. Otwarty oficjalnie w 80 r. amfiteatr ma przeszło 50 m wysokości, a eliptyczna arena 188 m długości i 156 m szerokości, widownia zaś mogła pomieścić ponad 50 000 widzów. W Cesarstwie Rzymskim było 200 amfiteatrów.

Panem et Circenses – chleba i igrzysk (lud Rzymu ma tylko dwa pragnienia: )
Venationes – polowanie – walka ze zwierzętami, która rozpoczynała igrzyska
Iugula! – zarżnij go! – okrzyk ze skierowanym palcem w dół, jaki wydawał tłum, gdy chciał, żeby zabić pokonanego.
Missum! – okrzyk przy którym wymachiwali końcami tunik, gdy chcieli, żeby darować życie pokonanemu.
Habet! – dostał! – okrzyk, jaki wołał tłum, kiedy został zadany śmiertelny cios.
Fascina – cios zadany trójzębem.
Spoliarium – kostnica, przy arenie, gdzie obdzierano gladiatora ze zbroi,.

Pokonani gladiatorzy opuszczali amfiteatr przez dwie bramy: Porta Scavinaria była dla tych, którym widzowie darowali życie, a Porta Libitinensis dla martwych.
 
Exemplum virtuti – przykład męstwa – pokonany gladiator rzuca broń, podnosi lewą rękę, z uniesionym kciukiem na znak poddania się. Wtedy o losie pokonanego decyduje publiczność.
Editor – organizator walk gladiatorów, wynajmował ich od Lanisty, który był ich właścicielem i trenerem gladiatorów.
GLADIATEURS – gladiatorzy

Wieczorem, po zakończeniu walk, dokonywano szczegółowych podsumowań. W raportach, sporządzanych przez cesarską administrację, litera P(errit) oznaczała śmierć gladiatora, V(icit) - zwycięstwo, M(issus) - porażkę i oszczędzenie. Przykładowy członek ostatniej grupy bezwzględnie musiał walczyć w dniu następnym.

Wykaz źródeł:

  1. Ilustracje zaczerpnięte ze stron www:

- Jeux en Arènes
- Gladiatoeres
- Jean-Leon Gerome

 

  1. Informacje dotyczące igrzysk i gladiatorów zaczerpnięte ze stron www:

- umrzeć jak gladiator – Bogdan Żurawski – wiedza i życie

- Via Appia – Wikipedia

-  National Geographic Magazine 12.2005




 
czas....  
   
Stronę odwiedziło już 41863 odwiedzający (75181 wejścia) :)
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja