„Na św. Andrzeja”
Na świętego Andrzeja,
Błyska dziewczynom nadzieja.
Wosk leją, by miłość zobaczyć,
Bo z chłopców są przystojniacy.
Buty rzędem stawiają Panny.
Której chłopiec się trafi ładny?
Której pierwszy but za próg wyskoczy?
Wszystkie Panny wpatrują oczy.
Też obrączkę, monetę i listek,
Pod spodeczki chowają licznie.
I wybierać spodki próbują.
Taką wróżbę Panny szykują.
A Andrzeje, co tego dnia właśnie,
Imieniny świętują dość znacznie
W liczbie wszystkich Andrzejów, Andrzejków,
Chcą przyjemność mieć tego dnia wielka,
Więc nie leją wosku, lecz piwo,
A po piwie głowa się kiwo,
Bo w przyjaciół gronie wypite,
W nastrój wprawia ich znakomicie.
I w nastroju tego uroku,
Co jedyny raz bywa w roku,
Sto lat życzę i kielich unoszę,
Za Andrzejki Andrzejów urocze!
30.11.2005
Andrzejom
Sewe
„Neverland”
Kiedy dorosnąć
Świat inny z góry,
Z dołu odmienny się zdawał.
Był pełen klocków,
Samochodzików,
Lalek, beztroskich zabaw.
Był pełen mamy, babci
I ciotek,
Wujków, dziadków,
I taty,
Teraz też ,
Jest kolorowy,
Lecz nie jest już taki pstrokaty.
Neverlad został gdzieś
We wspomnieniach,
Na zawsze tam pozostanie,
Niech wszystkim dzieciom,
Jak najpiękniejszy
Także wspomnieniem
Zostanie.
31.05.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Nietoperze”
Wybrały się raz na wieżę
Nocą dwa Nietoperze.
Widzisz ten zamek? – rzekł jeden –
Wież naliczyłem aż siedem!
Tak – drugi podał po chwili,
Tu wczoraj kogoś pobili.
Nie tutaj, a w wieży trzeciej.
Możemy tam zaraz polecieć.
Nie w trzeciej lecz czwartej; widziałem
Bo wcale wczoraj nie spałem.
A ciebie tu wcale nie było,
Ja wiem co się wydarzyło!
Na pewno... – pierwszy trzepotał –
Z ciebie to istna ślepota!
Jak w czwartej? Liczyć nie umiesz,
Idź okulary ubierz!
Kłóciły się nockę całą,
Za oknem już zaświtało.
A jak im się przyjrzeć z bliska
Jeden drugiemu ciemnotę wciskał!
Bo w wieży tej mieszkał Puchacz
I z belki zaspany upadł,
Trochę się poturbował,
I huczał przy tym – jak Sowa.
Wiem dobrze, bo do mnie przyszedł,
Kiedy badałem Myszkę,
Która to pod nim spała
I w głowę kamyczkiem dostała.
27.07.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
"Ojciec''
Wielkiego Ducha
Gaśnie Blask
Choć Jego Blasku
Nam potrzeba
Bóg Ojciec
Chyba dał mu znać
Że czas
Już wybrać się
Do Nieba
A przecież jeszcze
Tyle spraw
Wśród myśli Jego
Wyczekuje
Lecz ciężko
Ciału radę dać
Choć Duchem
Latać ciągle
Umie
Wystarczy
Jego jeden gest
By dusz milionom
Dać nadzieję
I siłę
By codziennie
Trwać
Choć wiatr
Najczęsciej
W oczy wieje
Już zabił dzwon
Duch wolno zgasł
Ogromny żal
Świat spowija
Ze smutku serca
Gasną w Nas
Bo razem z Jego
Sercem
Biły
2/5.04.05
Pamięci Papieża Jana Pawła II-
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Paź”
Paź przysiadł na trawie porankiem,
I rosę zbiera na nić pajęczą,
Złotej Jesieni suknie ozdobi.
W pokłonie u stóp jej klęcząc.
Służbę swą właśnie u niej zaczyna,
Na dni trzydzieści plus jeden,
Zanim przeminie swą krótką chwila,
A Jesień spojrzy za siebie.
Nim liści szata na ziemię spadnie,
Nim nogi w nich szumieć będą,
Paź będzie nosić płaszcz za Jesienią.
Jesień jest jego królewną.
I chociaż Pazia miesiąc jest jeden,
To Jesień o nim pamięta,
Co roku czeka dni jego służby,
W ramionach usypia mu senna.
03.10.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Prezent”
Kot gdzieś zasłyszał owędy,
Że Pies bardzo lubi prezenty.
Skorzystać więc z tego chciał,
By spokój Pies Kotu dał.
By już go nie gonił więcej,
Gdy kąpiel chce wziąć w łazience.
Oraz gdy w słońcu leży
Nie straszył, bo to go jeży.
Lub kiedy głód mu doskwiera
I się przez pokój przedziera,
By pobuszować w lodówce,
Bo strasznie burczy mu brzuszek.
Kość znalazł i mu podetknął
Pies tylko widząc ją westchnął.
Prezent, szczery – powiada -
Przyjmij go od sąsiada.
Pies mlasnął, i się odwrócił,
Okiem na kość nie rzucił.
A spora była i ciężka,
Z pierwszego gatunku mięsa.
Bo wcześniej chyba o tydzień,
Ktoś inny z prezentem przyszedł,
I chodź był bardzo nie wielki,
To szynki przyniósł plasterki.
Goń kota – ten ktoś Psu rzekł -
Nie będziesz miał ze mną źle.
Ja coś z lodówki podbiorę,
I zawsze przyniosę coś tobie.
Tak oto Mysz proszę was,
Przychodzi z prezentem do Psa,
Po każdym wypadzie do kuchni,
Bo Kot jej już tego nie trudni.
Bo Pies, jak to w świecie jest,
Wziął prezent, co lepszy jest.
I z Myszą wszedł w układ ten,
I na nim korzysta dzień w dzień.
22.07.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Robaczek”
Z krzaczka na krzaczek
Skacze robaczek,
Wiatr lekko targa
Na nim kubraczek.
Robaczek łapką kapelusz trzyma
Żeby gdzieś w podróż
Sam się nie wybrał.
Plecak na plecach
Niesie Robaczek,
Co mu się buja,
Gdy tylko skacze,
Z liścia na liść,
Z pąka na pąk,
Wspina się dziarsko,
Od nóg do rąk.
Czasem na stopa
Na psie podjedzie,
Lub na kamieniu
Sobie posiedzi.
Taki malutki,
Taki wesoły,
Patrzy na mrówki,
Patrzy na pszczoły,
Co dnia przemierza
Drogi sto skoków,
Tak od początku
Do końca roku.
Póki jest świata
Chociaż kawałek
Którego jeszcze
To nie widziałem
Będę wędrował!
Rzecze Robaczek,
Wiatr lekko targa
Na nim kubraczek.
12.05.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
"Rogale Św. Marcina”
Święty Marcin, syn Legionisty,
Dał biednemu płaszcza połowę.
W Torus został potem biskupem,
Lecz jak wszyscy – spoczął też w grobie.
Lecz nie w smutku dzień ten okryty,
Tylko smakiem od wielu wieków,
Bo by uczcić Świętego Marcina
Dzień to bosko przepysznych wypieków!
I choć pogan to trochę tradycja,
Kiedy bogom w ofierze składano
W jesień z wołów ciał pełnych tuszy,
Lub róg z ciasta dla nich zwijano;
To ja czekam dnia tego właśnie
By rogali napełnić się mocą,
Które kształtem zgubionej podkowy
Się w Poznańskiej tradycji złocą.
17.11.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Słońca brak”
Kiedy jest gdzieś Słońca brak,
To należy zrobić tak:
Uśmiech ubrać na oblicze,
I wykonać kilka ćwiczeń.
Ręce w górę, ręce w dół,
Niechaj oprą się o stół!
Dwa przysiady, nawet cztery,
Ciągle mając uśmiech szczery.
I na plecach trochę legnąć,
Kolanami brody sięgnąć,
Potem zrobić zaś rowerek,
I oblicze trzymać szczere.
Co? Męcząca gimnastyka?
Niech o Słońce nikt nie pyta!
Ono też poleżeć chce
Zamiast wygi bywać się!
22.09.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Słońce na Kolacji”
Na niebie gwiazdy żadnej nie zobaczysz,
Księżyca tarczy także nie,
Spóźnienie potem Dniowi Noc wybaczy,
Jak tylko się pogrąży cały w śnie.
Bo właśnie dziś przychodzi Słońce na kolację.
Bo właśnie dziś troszeczkę później pójdzie spać.
Poproszę może trochę mi opowie,
Jak z góry dziś wyglądał cały Świat,
Usiądę obok patrzą prosto w ogień,
I drwa dołożę żeby wciąż się skrzył.
Bo właśnie dziś przychodzi Słońce na kolację.
Bo właśnie dziś troszeczkę później pójdzie spać.
Zasiądzie na fotelu przy kominku,
I kawy ciepłej weźmie do ust łyk.
Pomiesza ze śmietaną ją promykiem,
Lecz cukru nie poprosi, chcąc już iść.
Bo właśnie dziś przychodzi Słońce na kolację.
Bo właśnie dziś troszeczkę później pójdzie spać.
A potem pogrążony w snu pościeli,
Do rana będę sączył słodkie sny,
Aż wejść na niebo Słońce się ośmieli,
By też odpocząć Księżyc już mógł iść.
27.01.05
Kasiuni -
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Sokół”
Sokół oko ma sokole,
Mknąc wysoko ponad polem,
Wypatruje w dole myszy,
By ściganie móc poćwiczyć.
Rozpościera skrzydła oba,
By na wietrze móc szybować,
Pod chmurami w blasku słońca,
Jego cień goni zająca.
A zające oraz myszy,
Pochowane w trawie, w ciszy,
W niebo spoglądają hen,
Aż gdzieś zniknie jego cień.
25.05.2005
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Stajenka”
W Betlejem, które tak daleko,
Że stąd nie widać nawet go,
Dawnych wydarzeń brzmi dziś echo,
Od wieków słychać jest ich głos.
Gdy stary Józef Marię wiózł
Starym osiołkiem do Betlejem,
Nie był to wcale dobry czas,
Żeby wędrować tak przed siebie.
Zarządził wtedy jednak ktoś:
Lud cały trzeba w księgach spisać.
Więc musiał Józef w drogę iść.
Choć dziecię na świat przyjść ma.
I gdy dotarli do Betlejem,
Noclegu nie chciał nikt im dać;
Więc wędrowali wciąż przed siebie,
W stajenkę ich prowadził szlak.
I zdarzył cud się w tej stajence,
Który odmienia wszystkich los.
Dziecięcia bijąc małe serce
Nadziei dało wszystkim głos.
A choć tysiące lat mijają
Dzwonami gra dziecięcia głos,
Dzień tamten święty wspominając,
Gdy światu się narodził ON.
Bo to jest przecież najważniejsze
By tą stajenkę w sercu mieć.
I niechaj wszyscy ją tam mają,
Nie tylko w ten szczególny dzień.
20.12.2005
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Świeczka”
Zapalam świeczkę
Pamięci o Odwadze,
Tych młodych dusz,
Porwanych wiatrem lata
Którego czas
Zapomniał o wakacjach,
Gdy zamieszkała
O wolność w sercach walka.
Zapalam świeczkę,
Za każdy kamień, cień,
Który w ich myślach
Do celu ich prowadził,
Nie bali się że wielu z nich
Tak zginie, bo mieli cel
W Ojczyzny świętych barwach.
Zapalam świeczkę,
Za każdy z tamtych dni,
Sześćdziesiąt trzy,
Ich młodość niosła broń,
I choć polegli
Wolności nie ujrzawszy,
Pamiętać o Nich
Będziemy zawsze my.
01.08.2005
61 rocznica Powstania Warszawskiego
Seweryn Krzysztof Topczewski
"Terror sprzęt''
Na myśl samą już mam wstręt.
Męczy mnie wprost terror sprzęt.
Aż mam ciarki no i dreszcze,
Gdy mam opowiadać jeszcze!
Bo odkurzacz kiedy wyje,
To mnie złapać chce za szyję,
I omotać rury zwojem
Za te śmieci w brzuchu swoim.
Pralka, kręci coś na boku,
Chociaż mam ją wciąż na oku,
Gdy wirować już zaczyna,
To w świat pędem się wyrywa!
Zaś lodówka... ta jest bestia.
Lampą jedną się wytrzeszcza,
Gdy zaglądam jej do brzucha,
Chce mnie zmrozić! Zimnem bucha!
Piekarnika wręcz nie ruszam.
Pordzewiała jego dusza,
Myśli sobie, że jest smokiem,
Ognia buchać chce obłokiem!
Więc ja może po kryjomu
Tak po prostu wyjdę z domu,
I przygarnie mnie ktoś może,
Bo już straszny ziąb na dworze...
17.11.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
„U.F.O.”
Fotograf znany bardzo pewien
Powolnym krokiem szedł przed siebie;
Pstrykając przy tym fotki różne,
Marzenia snując swe podróżne.
W myślach skarbnicę miał on wielką
Pomysłów na okazję wszelką.
To w Mewie widział Albatrosa,
Lub z Morskiej Świnki robił Morsa.
Z Kaczki – Pelikan mu wychodził,
Kiedy sunęła w dal po wodzie.
Tygrysa w Kocie widział zaraz,
Kiedy do Myszy się podkradał.
W Brzozie zaś Palmę; w Piaskownicy –
Pustynię, w której ziarn nie zliczysz!
W kałuży zaś Ocean miał;
Zawsze zobaczył to co chciał!
Spotkać okazję raz go miałem
I o to wszystko go spytałem,
Niechaj mi powie jak to jest,
Że ma na zdjęciach to co chce!?
Fotograf chwilę się zamyślił,
Zapewne nowy pomysł wyśnił,
I w odpowiedzi cicho westchnął:
Urok Fotografowanych Obiektów...
13.07.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
"Złoty Warkocz Jesieni''
Jej Złoty Warkocz wiatr ze sobą przyniósł,
Co liście upięte starannie we włosach,
Niczym to grzebień ku ziemi je czesze,
Widać na spadanie liści jest już pora.
Jej Złoty Warkocz kopcami otula
Różane krzaki, by nie marzły nocą,
Bo Słońce bardziej teraz jest zaspane,
I już nie wstaje rano tak ochoczo.
Jej Złoty Warkocz tak nostalgią pachnie,
Choć kolorami pięknymi zdobiony,
Kiedy nad polami wolno co dnia kroczy,
W korale ubrana ta Jesienna Pani.
17.10.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Zmysły....”
Na palecie życia barw
Zamieszkuje sobie smak.
Choć nie zawsze dobrze znany,
Za to wysublimowany.
Język chyba złamię sobie,
Zanim wyraz ten wypowiem.
Wtedy nici z podjadania
Oraz wysublimowania...
Na palecie życie – ech,
Zamieszkuje sobie węch.
Ponoć czuły i wrażliwy.
Niczym go nie można zmylić.
Jednak z tego co pamiętam,
Znieczulica go opęta,
Kiedy smrodki jakiś czas
Dadzą mu o sobie znać.
Na palecie zaraz po tym
Także się znajduje dotyk.
Pieszczotliwy muskający,
W tym znaczeniu wręcz gorący.
Lecz wystarczą ząbki tary,
By już się nie zbliżał wcale,
Bo to nokaut całkowity,
Kiedy pcha się do kobiety.
Na palecie także o!
Się znajduje przecież wzrok.
Świdrujący, przenikliwy,
Czasem nawet uporczywy.
Bo zagląda gdzie nie trzeba.
W życiu wszystkich wokół szpera.
Trzeba lampą mu przez oczy,
Nic już wtedy nie zobaczy.
Na palecie jest i słuch,
Co na końcach głowy dwóch,
Strzyże wszędzie gdzie się da,
Podsłuchuje cały świat.
Chwile bardzo to złowieszcze,
Kiedy trzeba mówić szeptem,
Więc by go od siebie myk
Trzeba zrobić dziki krzyk!
Na palecie życia barw,
Tyle pokus różnych mam...
Tyle wokół do zbadania,
Podejrzenia, podsłuchania,
Do dotknięcia, spróbowania,
Nawet, jeśli ktoś zabrania.
Żeby zmysły, wiem coś o tym
Chyżo zagnać do roboty!
Lecz się zawsze znajdzie ktoś,
Kto mym zmysłom powie: DOŚĆ!!!
29.09.05
Seweryn Krzysztof Topczewski
"Życie''
Zaczyna się w tej jednej chwili,
Kiedy dwa światy w głębi duszy
Pod sercem razem się połączą
By własnym tętnem teraz bić.
Rytm tego tętna zmienia wszystko,
Co wokół miało wiele znaczeń;
Ustawia w rzędzie według wagi,
Porządek czyniąc pośród pragnień.
I to czekanie, aż okruszek,
Swoim spojrzeniem świat zobaczy,
By go do piersi móc przytulić,
W ten drugi sposób móc być razem.
By potem patrzeć, jak dorasta,
Jak własną drogą iść zaczyna,
Nie jedną w drodze łzę ścierając,
Co po policzku w dół spłynęła.
Bo łez się wstydzić nie należy.
Mówią o szczęściu, o rozpaczy.
O tym co dzieje się w tej duszy,
Którą tak trudno jest zobaczyć.
A drogi różnie przecież wiodą,
Nie zawsze widać drogowskazy.
A na rozstajach tyle pytań.
A słowa mają tyle znaczeń.
Więc zanim koniec będzie bliski,
Tego to cielesnego życia,
Cieszmy się wszystkim co nam było
I będzie dane do przeżycia.
19.11.05
Kasi, Oliveczkom i Szamance
Seweryn Krzysztof Topczewski