„Macierz...”
Przykucnięty
Z notesem w dłoni
Niczym szczotka
W rogu przy ścianach
Zbieram myśli
Co zakazane
Z nimi wolny będę
Już zaraz
I porzucę
Macierz cyferek
Sznurem mknących
Kolejno po sobie
Świadomości
Okno otworzę
W szczelnym murze
Wskażę im
Drogę
Niech wypływa
I macierz rujnuje
Jej schematy
Obłędnych obliczeń
By na prawdę
Świeciło znów słońce
By jaśniało
Każdego oblicze
3/07/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Makulatura”
Niemal co roku w ogromnych górach
Zbiera się w domu makulatura.
Jakieś gazety nie przeczytane,
Na półkę skrzętnie na później składane.
Jakieś wycinki, jakieś rachunki,
Też tworzą w kącie pokaźnie górki.
Potem kartony. Te to dopiero,
Niczym kobierzec wszędzie się ścielą.
Nie idzie wcale pośród nich przejść,
Tworzą zapory u wszystkich wejść!
Aż włos się jeży, pomocy wołam!
Sam opanować tego nie zdołam!
Pociąć poskładać, trochę powiązać.
Dawniej do skupu było jak oddać.
Teraz, to kłopot co z nimi zrobić.
Trzeba się nad tym mocno nagłowić!
Ale!, chwileczkę!, już wiem! Jest sposób!
Słyszałem przecież od kilku osób,
Że postawiono tuż przy śmietniku,
Na różne rzeczy kilka zbiorników.
A pośród takich co na butelki
Jest na papiery taki nie wielki!
Tam mu do brzucha przez wąską szparę
Można powkładać papierów chmarę,
I tak nakarmić tego potwora
Który dokładki codziennie woła!
Jego brzuch pełny, w domu porządek.
To dnia każdego dobry początek.
Żadnych barykad, żadnych tam górek.
Od dziś tam wkładam makulaturę!
6/07/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
Inspirowanym Nie/Codziennikiem
„Modlitwa Szamana”
Niech Słońce mniej się uśmiechnie
Swoim promiennym obliczem
I Ziemi odetchnąć pozwoli
By mogło się rodzić w niej Życie
Niech włoży swój z chmur pióropusz
Gdy rusza w wędrówkę po Niebie
I głową kiwając w tańcu
Ich oddech kieruje na Ziemię
Niech spadnie lekko i cicho
Oddech ten Deszczu dotykiem
I całe Życie napoi
Chłodu swojego łykiem
Niech wszystkie Świata istoty
Swoim dotknięciem oczyści
By w nowy dzień zaraz potem
Wszyscy godni go wyszli
27/06/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Metro”
W świat w głębi skryty
Ze sobą zabiera
Od słońca
Od nieba
Od ptaków
Oddziela
Z szumem szelestem
Pędem rozpędem
Zabiera ciało
W otchłań
I w głębie
I z własnej woli
Nie pod
Przymusem
Każdy oddaje
Mu swoją
Duszę
Kiedy
Po schodach
W podziemie
Schodzi
I w wagoników
Objęcia
Wchodzi
3.01.2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Koniczyna w niewoli”
Na moim trawniku
Tak sobie
Nastroszy liście
I kwiaty
I coraz jej więcej
Choć nikt jej
Tutaj nie prosił
A może szczęście
Ze sobą przyniesie
Będąc w mojej
Niewoli
25/07/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Myśli Pogodne”
Ciężkie chmury mojego umysłu
Ponad głową wiszą skłębione.
Zasłaniają przyszłość i przeszłość.
Trudno znaleźć pośród nich drogę.
Coraz bardziej z sobą się droczą,
I z mozołem cisną na siebie,
Zaraz gradem w oczy posypią
I gromami cisną przed siebie.
Jak je wstrzymać w tym strasznym pędzie,
Jak ich ogrom w dłoni zacisnąć?
By rozbiegły się wszystkie po niebie
Zamiast w jednym miejscu się cisnąć...
Jednej myśli pogodnej promyk,
W tym natłoku codziennych zdarzeń,
Żeby niebo nad głową oczyścić,
I mieć jasność kolejnych wydarzeń.
Nagle słyszę w dali śmiech słodki,
Nagle czuję na szyi uścisk,
Dwoje oczu maleńkich wpatrzonych,
Dwoje dłoni maleńkich, cieplutkich.
Nagle bledną i złowrogie błyski
I szarości pod czerń podchodzące;
Moje dzieci, słodziutkie kruszyny,
Rozpędzają me chmury swym słońcem.
8/09/2006
Kasi, Szymciowi i Kornelii
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Na jabłka...”
Z przyjacielem
Na jabłka
Rowerem
Po lekcjach
Tuż
Przy bazarze
Hop przez płot
By na drzewie
Się schować
Kiedy
Drugi z nas
Trzyma straże
Potem zmiana
Gdy pełna koszula
Jabłek prędko
Z gałęzi zerwanych
I już mkniemy
Na stół na bazarze
By z uśmiechem
Się opchać
Jabłkami
22/06/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
***
Już tylko tygodnie
Nas od Ciebie dzielą
By móc Cię przytulić
Twój uśmiech zobaczyć
Twych oczu blaskiem
Oczy swe weselić
I w nocy nasłuchiwać
Kiedy do nas płaczesz
Już tylko tygodnie
Zanim brzuch przestaniesz
Mamie rozpychać
Cały dzień łokciami
Tylko do piersi
Tęsknie się przytulisz
I się uśmiechniesz
Czując bliskość mamy
04.2006
Kasieńce i maleństwu skrytym w jej brzuszku - Kornelci
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Oczekiwanie”
Cóż powstrzymuje
Maleńki skarb
Skryty przed nami
Tak dokładnie
Z powiek zabiera
Nam każdy sen
I każdy dzień
Kolejny blednie
Kiedy myślimy
Że minął czas
Ten w którym miał
Już z nami być
Smutek
Wypełnia serca nam
Że skarb nasz
Nie chce do nas
Przyjść
15.05.2006
Kasieńce i maleństwu skrytym w jej brzuszku
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Oddech Diabła”
Czemu Diabeł spogląda w tę stronę
Gdzie człowiek schodzi pod ziemię
I oddechem swoim się zjawia
I zamienia uśmiechy w cienie
Czemu cenę każe wysoką
Za to czarne złoto zapłacić
Nikt nie sięga po skarby ziemi
Tylko po to by się wzbogacić
Żeby ciepła choć trochę było
Trochę światła gdy noc przychodzi
Czemu Diabłu Bóg nie zabronił
W taki sposób po dusze przychodzić
22/11/2006
Po tragedii w Kopalni „Halemba”
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Pączek Tłustoczwartkowy”
Leży pączek na talerzu,
I się dżemem szczerzy,
Bo kto tylko go zobaczy,
Chce się doń przymierzyć.
Ja tu mam jak pączek w maśle,
Leżąc myśli sobie,
Bo ja jestem na wystawie,
Czyli ku ozdobie.
Moich braci cała masa,
Gorąca i pulchna,
Przez dzień cały będzie znikać
W pyzatych buziulkach
I kolejka wciąż w cukierni,
Bo kto mnie zobaczy
Wchodzi żeby pączki kupić,
Bo mam wygląd smaczny.
Nagle kończy się kolejka,
Mrok za oknem bliski,
Sklep pozostał całkiem pusty,
Bo już wszyscy wyszli.
Tylko pączek na wystawie,
W oknie smutny został,
I zabrała się do niego
Tylko jedna postać.
Ta co innym radość czyniąc
Za ladą dzień cały
Pakowała, zawijała
Pączkowe specjały.
I dopiero, gdy do domu
Iść nadeszła pora
Mogła pączka zjeść z wystawy,
Całym dniem zmęczona.
23/02/2006
Tłusty Czwartek
Sewe
„Pasja”
Kamienie zbiera rak w rzece,
Bo lubi je mokre oglądać,
Kiedy promieniem słońca
Ranek do rzeki zagląda.
Ranek, w drzewa wsłuchany
Ich wypatruje szelestu,
Bo lubi kiedy wiatr trąca
Liście po nocnym deszczu.
Słońce na chmury zerka,
Bo ich uwielbia cienie,
Kiedy pod nim przechodzą
Od niego dzieliwszy ziemię.
Ziemia patrzy na niebo,
Kiedy gwiazdami się mieni,
Bo bardzo ją fascynuje
Ten świat oddalony od ziemi.
A ja sięgam po kartkę,
Sięgam po wieczne pióro,
I strofy wiersza układam
Natchniony przepiękną naturą.
29/08/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Pod wąsem...”
Czasami chce się z przekąsem
Uśmiechnąć sobie pod wąsem.
O tak, zwyczajnie uśmiechnąć,
Zamiast na przykład westchnąć.
Lub zamiast spojrzeć tu nijak,
Oczy ku niebu wzbijać,
Po prostu uśmiechać z przekąsem
Pod choćby najmniejszym wąsem.
Lecz problem tutaj powstaje,
Uśmiechnąć tak się nie udaje
Bo wąs mi pod nosem nie wschodzi,
Więc uśmiech mi ten nie wychodzi.
28/06/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Poduszka dla Słońca”
Ciężka poduszka pod głową gniecie,
Zasnąć na niej nie sposób.
Choć się przewracam na wszystkie strony,
I spać próbuję na boku.
Więc ściskam w dłoniach ciężar poduszki,
By lżejsza była puszysta,
Okropnie jestem dzisiaj zmęczone
Chcę się porządnie wyspać.
Mówią, że kiedy ją tak napuszam,
I się na niej wciąż wiercę,
Gromy na ziemię spadają z nieba
I sieję ulewnym deszczem.
Zapewne prawda, bo gdy poduszka,
Miękka się staje i lekka
Zasypiam na niej szybko, spokojne,
A mżawka szeleści po drzewkach.
I póki sennie na tej poduszce
Jestem we śnie pogrążone
Na ziemie lecą deszczu kropelki
Zraszając rośliny spragnione.
14/07/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Porzucona...”
I odszedł człowiek....
Porzucił jak bibelot,
Choć tak nie dawno
Z żywiołem stawał w szranki...
Kotwicę wciągał,
Ruszał po horyzont....
Oczy mrużył przed sztormem
Przewoził towary
Fajkę zapalał
I razem z kominem
Kłęby w niebo puszczał...
Aż ucichł szum fal...
Brzeg wysechł....
Mewy zamilkły..
Została porzucona łódź...
Deszcz ją czasem odwiedza...
07/10/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Przebudzenie...”
Me powieki
Ciężkie jak z ołowiu
Cały świat
Ode mnie odgrodziły
Choć już wstać
Dawno powinienem
To otworzyć ich
Nie mam jakoś siły
Ich bezwładność
Całkiem mnie przytłacza
Nawet głową
Nie mogę poruszyć
A tuż obok
Budzik swoim brzękiem
Usiłuje
Me rozerwać uszy
Zwlekam ciało
Wbrew jemu i sobie
I na oślep
Warkot czasu głuszę
Cały świat
Teraz w moich rękach
Po omacku
Dzień rozpocząć muszę
Najpierw schody
Zwodzą mnie pokrętnie
Tej poręczy
Schodów zawijasem
Czasem myślę
Że się w miejscu kręcę
Nim ich szlakiem
Do mej kuchni trafię
Wstawiam wodę
I gruz w kubek sypię
Bulgot zbawczy
Po chwili się wznosi
Zaraz kawy
Z mlekiem się napiję
I kurtyny
Swe podniosą oczy
25/09/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Przyjdź proszę”
Przyjdź proszę...
Swój płacz podaruj
Swoją niewinność
Swoją bezradność
Przyjdź...
Przyjdź proszę...
Swój dotyk podaruj
Swoją obecność
Swoją bliskość
Przyjdź...
Przyjdź proszę...
Przyjdź...
16/05/2006
Kasieńce i maleństwu w jej brzuszku.
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Rad nie rad poranka..”
Rad nie rad z poranka co ze snu otrząsa,
I jak kot na płocie osiada na wąsach,
Otwieram wierzeje oczu umęczonych,
Bom poranka wdarciem został obudzony;
I wstaję niechętnie, bom spragnion leżenia,
I zmuszam swe członki do ruchów zrobienia;
Co do pionu postawią, to co tak zwiotczałe,
Mimo że zbudzone – pospało by dalej.
I walczę umysłem, z tym co jest cielesne,
Bo choć umysł silny, to cielesna przestrzeń,
Niczym głaz do rzeki rozmachem rzucony
Ku dołowi ciągnie, tak jam umęczony.
Popycham stóp dotyk po dywanu gładzi,
By mnie na przedpokój z pokoju prowadził;
Lecz głowa z rozrzewnieniem w stronę łóżka zerka,
Gdzie została zaspana puchowa kołderka.
Lecz zegara tarcza, bezlitosny sługa
Czasu co to sprawia, że noc nie jest długa,
Wzywa swym obliczem, niczym niewzruszonem,
Do porannych zajęć w łazienkową stronę.
Więc szuram powolnie, choć bunt w sobie czuję,
Mej zaspanej duszy, co sen jeszcze smakuje.
I za drzwi skrzypnięciem, co jak świerszcza koncert
Ciszę nocy przerywa swych skrzypiec gorącem,
Tak ja w tej pieczarze co snu resztki kradnie
Niknę w wody toni, która na mnie spadnie.
I czuję jako z wody, co po plecach spływa
Jakaś siła życia we mnie się dobywa!
Oczy mi otwiera, kościec cały grzeje,
A dusza już nie śpi, i ciało się śmieje!
I jest już jednością ciało, umysł, dusza,
Aż na krańce świata siłę mam wyruszać,
I jak kogut zapiać śpiewem przy goleniu,
By uwolnić siłę daną przebudzeniu!
By wszyscy wiedzieli, że dostałem skrzydła,
I od nocy odcina mnie radości brzytwa!
I nagle okrzyki słychać od sąsiada:
Inni spać chcą, wiec drzeć się raczej nie wypada....
Więc milknę, lecz uśmiechu oblicze nie gubi.
Niech śpi, kto mu broni, skoro pospać lubi.
Już za chwilę po schodach butami zastukam,
I zniknę na dzień cały żeby przygód szukać.
09-10/03/2006
Seweryn Topczewski
„Sałatka”
Jeść mi się strasznie chce
Kiedy piszę ten wiersz,
Długopis i nóż na zmianę
W ręce moje są brane.
Przez chwilą szło dobrze nawet,
Lecz kiedy do ręki nóż brałem
Na kartkę wsadziłem Sałatę,
Odciąłem z niej S, czyniąc Łatę.
Sięgając po Kukurydzę,
Niechcący zrobiłem ją Rydzem!
Tuńczyka z Puszki wziąć chciałem
Lecz z Puszki Uszka dostałem!
Tym nożem macham za mocno;
Bo znowu mi tutaj coś odciął!
Długopis się plącze z nim w dłoniach,
Ja z głodu tu niemal zaś konam!
Ręką po łyżkę sięgałem,
Pomieszać składniki chciałem,
I znowu się pomyliłem!
Długopis w sałatkę wsadziłem!
Już nie wiem sam: pisać czy jeść...
Sałatkę mam kończyć, czy wiersz?
Na oba mam straszną ochotę,
i coś mam zostawić na potem!
Zostawię jedno i drugie,
Bo strasznie w tym wszystkim się gubię.
Ochłonę, za chwilę dokończę,
Dla ciała i duszy ten koncert.
8/09/2006
Seweryn Topczewski