Kołysanka dla Księżniczki
 
  Strona startowa
  Co można tu znaleźć?
  Słowa Słowa Słowa - debiut Boże Narodzenie 2020
  BajDusie - tomik wydany : kwiecień 2022
  Rozmowa Świąteczna: 21 grudnia 2016
  Bezkres - 10.2020 - wywiad
  Wnet.fm - wywiady MiŚ
  Z Ewangelii do Serca
  From the Gospel to Heart
  Świadectwa z rekolekcji
  Dziękuję Duchu Święty
  Malowanie Słowem 23.01.2015
  skrobki 2004 - 2021
  => skrobki 2011
  => skrobki 2010
  => skrobki 2009 - cz1
  => skrobki 2009 - cz2
  => skrobki 2008
  => skrobki 2007 -cz1
  => skrobki 2007 - cz2
  => skrobki 2007 - cz3
  => skrobki 2006 - cz1
  => skrobki 2006 - cz2
  => skrobki 2006 - cz3
  => skrobki 2005 - cz1
  => skrobki 2005 - cz2
  => skrobki 2004 - cz1
  => skrobki 2004 - cz2
  skrobki 1987 - 2002
  Skrobki - opowieści
  Wąż na Jabłoni
  Szamanka i Olivki
  Sewe Songs Book
  Księga gości
  Kontakt
  Zagadki... dla Przedszkolaka
  Prawa Autorskie
skrobki 2007 -cz1



 
 
"Ciucielko"
 
Gdy tylko zaczyna uderzać
Bardzo wyraźnie je widać
W jego najcichszych stuknięciach
Życia całego jest siła
 
Miłości najczystszej symbolem
Bez żadnych słów używania
Strzałą Amora przeszyte
Uczucia najskrytsze odsłania
 
I kiedy je narysujesz
To Szymcio z radością wielką
Odpowie o nie spytany:
To jest mamusiu ciucielko
 
11/05/2007
Kasieńce
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„A królewna w głos wesoło się uśmiecha”
 
Dla każdego ojca córka to jest duma
Gdy na niego spojrzy rzuca zaraz czar
Nie wiadomo jak mu płaczem swym dokucza
Kiedy uśmiech swój mu pośle
Już go ma
 
Kiedy tańczy ojciec siedzi zapatrzony
Oklaskami jej wtóruje cały czas
Zaśpiewanej każdej nuty przez nią słucha
Baletnicą już ją widzi
W swoich snach
 
Nie dostrzega gdy z pieluchy już wyrasta
Jest zdziwiony gdy o chłopców pytać chce
O tematach pewnych z mamą chce rozmawiać
Wtedy ojciec niepokoi
Trochę się
 
Nagle nie chce ojcu siadać na kolanach
W jej pokoju czasem siedzi jakoś gość
Gdzieś przemija ukochana ojca władza
Bardziej liczy się dal córki
Inny głos
 
Czy możliwe jest by inny był ważniejszy
Przecież ojciec całe serce swoje dał
A królewna w głos wesoło się uśmiecha
Bo opuścić dom rodzinny
Chęć już ma
 
Trudno ojcze, bądź gotowy taki los
Sam zabrałeś kiedyś komuś jego córkę
Musi teraz i ty przetrwać taki cios
Jakoś musi to wytrzymać
Ojca serce
 
24/04/2007
Kasi, Kornelci
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Aniołowi opadły skrzydła”
 
Aniołowi opadły skrzydła.
Jego pióra wiatr szarga po ziemi.
Niespodzianie czyjś uśmiech zamilkł.
I nic tego nie może już zmienić.
 
Gdzieś go zgubił idąc przez życie,
Tego kogoś, kogo miał chronić.
Słońce zgasło dla niego o świcie.
Tylko wiatr strzępy piór wciąż goni
 
Aniołowi opadły skrzydła.
Może zbierze je ktoś dla niego,
I pomoże pióra poskładać,
By go znowu uniosły w niebo.
 
Zagubiony błąka się teraz
Ulicami pełnymi smutku.
Niedopałki nadziei zbiera
I popija nostalgii wódką.
 
Twarz zarasta niedokończonych
Spraw bez liku las szorstki bardzo.
Nawet ci, co nie mają nadziei
Jego losem szyderczo gardzą.
 
Aniołowi opadły skrzydła.
Może zbierze je ktoś dla niego,
I pomoże pióra poskładać,
By go znowu uniosły w niebo.
 
Nawet kroków jego nie słychać.
I cień jego przepadł bez śladu.
Może ktoś chciałby go usłyszeć?
I radośnie w jego róg zadąć?
 
Może los ktoś by mu powierzył?
Wszak każdemu dane jest błądzić.
Pamiętajmy, to tylko Anioł.
Nie starajmy się go osądzić.
 
Aniołowi opadły skrzydła.
Może zbierze je ktoś dla niego,
I pomoże pióra poskładać,
By go znowu uniosły w niebo.
 
13/07/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Chociaż jesteś królewiczu jeszcze mały”
 
Chociaż jesteś królewiczu jeszcze mały
Wszystkie panny będą w tobie się kochały
Za twe piękne duże oczy
Każda chętnie w ogień skoczy
Za twe oczy
W ogień skoczy
Każda z nich
 
Twoje loki jaśniuteńkie już je kuszą
Choć niedługo z twojej główki zniknąć muszą
To twych oczu ciepły wdzięk
Onieśmielać będzie je
Za twe oczy
W ogień skoczy
Każda z nich
 
Aż wyrośniesz dnia któregoś na młodzieńca
Wszystkich panien będą do cię wzdychać serca
Każda która ciebie pozna
Tobie swoją duszę odda
Za twe oczy
W ogień skoczy
Każda z nich
 
I chodź dzisiaj mówisz mamie że ją kochasz
To czas przyjdzie, że za tobą będzie szlochać
Bo wybierzesz którąś z panien
Swoich oczu spoglądaniem
Za twe oczy
W ogień skoczy
Każda z nich
 
Mamy serce się nie będzie zgodzić chciało
Że syneczka jakieś dziewczę jej zabrało
Że oczęta twoje piękne
Jakiejś panny zechcą rękę
Za twe oczy
W ogień skoczy
Każda z nich
 
24/04/2007
Kasieńce, Szymciowi
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Cienie na drogę”
 
Chmury nam niebo zasmuciły
Łzami ciężkimi wypełnione.
Pociąg gotowy drogi czeka,
Swe oczy zwraca w Twoją stronę.
 
Torba ciężarem protestuje;
Jak my wypuścić Ciebie nie chce.
Za kilka dni powrócisz do nas,
Lecz smutkiem ciężkie jest powietrze.
 
Prosimy tylko, weź ze sobą
Cienie do Ciebie się tulące;
By, kiedy tylko chmury znikną,
Przy Tobie je stawiało słońce.
 
Ostatni całus, dłoni dotyk
Tych tak malutkich jak okruszki.
Jak nić Ariadny wyciągnięte
Powrotnej śladem będą dróżki.
 
 
19/06/2007
Kasieńce jadącej do Wrocławia
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Cukierki albo psikus!”
 
Puk, puk! Słychać.
Drzwi otwieram.
Staję przerażony.
Wilkołaka widzę zęby,
Pysk we mnie wpatrzony.
Obok niego Czarownica
Miotłę w dłoni trzyma;
A za nimi dwa Wampirki.
Krew się w żyłach ścina!
 
Przyglądają mi się bacznie,
I choć są nieduzi;
To gromadki takiej widok
Pewny kłopot wróży.
Wyciągają do mnie dłonie
I groźnie zerkają.
Zastanawiam się przez chwilę:
Jaki zamiar mają?
 
I gdy włosy mi się jeżą
Słyszę zawołanie:
Daj cukierki, albo psikus
Zaraz ci się stanie!
Sięgam koszyk z cukierkami
Gościom mym podaję
A po chwili całkiem pusty
W dłoni mej zostaje.
 
A cukierki są w kieszeniach
Czterech zjaw zza progu.
Wesolutko mi machają
Idąc dalej drogą.
Ja napełniam znowu koszyk.
Nie pierwszy już raz.
Mamy przecież Halloween,
W duchy zabaw czas!
 
30/10/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Czapkownicy”
 
Siedzą zieloni jeszcze
Pod liści cichym szelestem
Szsz szsz szsz
Wiatr im na ucho szepcze
 
Zerkają na drogi kamienie
Kiedyś spadną na ziemię
Puk puk puk
Każdy z nich nią podrepcze
 
Choć żaden tego nie lubi
Czapki wielu z nich zgubi
Fszi fszi fszi
Gwizdy ochoczo wiatr wzniesie
 
9/08/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Dwa horyzonty”
 
Poranek uśmiecha się dziś radośnie.
Choć niebo jeszcze kołdrą nakryte.
Już można dostrzec promyki słońca,
Które zza ziemi wychodzą o świcie.
 
Niczym ogniska ciepłe promienie
Słońca dotyki policzki gładzą
Zanim horyzont ziemi opuszczą
Za horyzontem chmurnym się kładąc.
 
Na krótką chwilę zniknie w pościeli
Słoneczny uśmiech, lecz to nie zmartwienie
Bo kiedy pościel chmurną poskłada
Swoim uśmiechem ogrzeje ziemię.
28/02/2007
godzina 7:00 (rano)
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Dziewczyna od instrumentów muzycznych”
 
Fortepiany, harfy, okaryny…
Gubię się strasznie wśród tej plątaniny.
Osiem pięter, woźny, bieganie;
Wszystko po to by Ciebie odnaleźć.
 
Potem harfy, bębny, fisharmonie.
Od szukania spocone mam dłonie.
Zoo za oknem i saksofony…
Nie mogę dziś Ciebie dogonić.
 
Bukiet kwiatów jak ogon pawia
Sam się w ręku całkiem rozkłada
Gdzieś pomiędzy pierwszym i ósmym
Bez ciebie piętrze – więc pustym
 
A to wszystko wymyślił sobie
Mistrz poezji w swej mądrej głowie,
W takim wierszu dźwięcząco muzycznym,
O pewnej dziewczynie od instrumentów muzycznych.
 
 
01-02/09/2007
Ewie Śmiechowskiej – Kamykowi Zielonemu
Seweryn Krzysztof Topczewski
Inspirowany wierszem K.I.Gałczyńckiego: „Dziewczyna z Centrali Instrumentów Muzycznych”
 
 
 
 
„Ja, biały Indianin”
 
Zmyłem z twarzy: żółć, czerwień i fiolet
Lecz ich ślady we mnie zostały
Każdy ich pasek na skórze czuje
Świat mój zmieniły cały
 
Kiedy pod gwiazd spojrzeniem
Ciepłym jak nigdy dotąd
Pośród ciemnego lasu
Wiszącym nade mną wysoko
 
Twardniały schnąc w wiatru szepcie
Barwy wpajały swej siłę
By wierzyć że to czego pragnę
Jest na prawdę możliwe
 
I obraz zmieniały mej duszy
Twarzy zmieniając wyraz
Czułem jak wielka i piękna
Jest owej przemiany siła
 
Żółć czoło i nos mój zdobiąca
Myślom skrzydeł dodały
Czerwieni w policzkach trzy pasy
W uśmiech oblicze wprawiały
 
Fioletu spod oczu kreski
Noc uczyniły jasną
I we mnie ogień wznieciły
Do myśli co chciały gasnąć
 
A duszy zielonej promyk
Co pewnie niedługo zgaśnie
Choć w blasku swoim przeminie
To we mnie zostanie na zawsze
 
Bo będą Szamana słowa
Od nocy tej jednej wciąż brzmiały
I cały świat dookoła
W mej duszy uczynią wspaniały
 
Więc lękać się go nie będę
Śmiało go będę przemierzał
Innym dając odwagę
By wierzyć, że świat w dobru zmierza.
 
Noc (2:51) z 12 na 13/01/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Jak róża”
 
Kiedy porankiem słońca ciepły dotyk
Twoich policzków nieśmiało dotyka
Wtulonych w dłonie
Nad poduszki brzegiem
 
Wyglądasz jak róża
W swym pąku zamknięta
 
Kiedy się uśmiechasz i mrużysz swe oczy
Trochę zaspane i słońcem skulone
I dłoń wyciągasz
Spragnioną bliskości
 
Wyglądasz jak róża
Co pąk swój otwiera
 
Gdy się do mnie tulisz
Kształtów swoich wstęgą
I zamykasz ramion misternym oplotem
Żeby czas zatrzymać który nas rozdziela
 
Lśnisz pięknie jak róża
Nad zwyczajnym płotem
 
Lecz gdy choć podmuchem zupełnie niechcianym
Duszę twoją zranię swoim zagubieniem
I twoich policzków jedwab
W łzy ubiorę
 
Wtedy niczym róża
Kolców stroszysz ścianę
 
06/03/2007
Kasieńce
Seweryn Krzysztof Topczewski
Inspirowany rys. B.Pawlikowskiej
 
 
 
 
„Kalendarze…”
 
Starogrecki
Którym w wersach Homer Troi czas odmierzał
 
Babiloński
Z Hammurabiego trzynastoma miesiącami
 
Muzułmański
Mahometa skrywający w swoich dziejach
 
Żydowski
O ułomnych, pełnych oraz zwykłych latach
 
Juliański
Co Cezara imię w sobie dumnie nosi
 
Majów
Który koniec przewiduje świata
 
Gregoriański
Co dni dziesięć swoim przyjściem wyciął
 
5/10/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Kilim”
 
Strach mnie obleciał wczoraj
Kiedy wróciłem do domu,
Do uszu mych słowa dobiegły
Szeptane dość po kryjomu:
 
Jutro, nie kiedy indziej,
Dokładnie w samo południe,
Bo później będzie to wszystko
Nam przygotować trudniej.
 
A kiedy już będzie w domu
To w tedy tak jak jest w planie,
Młotek gwoździe i kilim.
Zawiśnie sobie na ścianie.
 
Zbladłem, bo znam języki
Co prawda tylko pobieżnie,
Lecz Killim mi tu zabrzmiało
Niesamowicie drapieżnie.
 
Bo znałem z pewnego filmu
Zwrot ten właśnie słyszany
I pamiętałem dobrze
Sprawy co z nim się wiązały.
 
A tu usłyszałem o młotku
I gwoździach jeszcze do tego.
Ma żona tu planowała
Dla mnie coś bardzo strasznego!
 
Lecz z kim ten Kilim mi zrobi?
Kto mi skradł moją lubą?
Z kim to chciała się cieszyć
Ową zabójstwa próbą?
 
Tak byłem tym przerażony
Że momentalnie zbladłem
A potem z wielkim łoskotem
Jak kamień na chodnik padłem.
 
Dzisiaj się obudziłem
Z głową całą w bandażach,
A nad sobą ujrzałem
Twarz znajomego lekarza.
 
To z nim ten Kilim był w planie?
W myślach mi zabłysnęło.
Lecz czemu stojąc nade mną
Oboje do mnie się śmieją?
 
Jak się czujesz kochanie?
Żona cicho szepnęła
A potem ze łzami w oczach
Mnie w policzek cmoknęła.
 
Wtuliła mało nie dusząc
Szepcząc że się wystraszyła
Kiedy mnie leżącego
Na dywanie zoczyła.
 
A potem o niespodziance
Na imieniny wspomniała
Że Kilim mi właśnie kupiła,
I dać mi dzisiaj go chciała.
 
A morał jaki mi zabłysł,
W głowy mojej odmęcie,
Że aby języki umieć
Niż filmy trzeba coś więcej.
 
04/01/2006
Kasieńce
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Koty już przyleciały”
 
Gdy przez okno me wyjrzałem o poranku
Zrozumiałem że już nic nie będzie zwykłe
Świat co zdawał się na co dzień taki szary
Nagle zaczął w mgnieniu oka cały błyszczeć
 
Blask wybiegał promieniami wprost od drzewa
Które sobą zasłaniało prawie wszystko
Dzień przedzierał się w konarach w każdy ranek
A dziś z niego ranek skakał prawie w przyszłość
 
I powietrze było jakieś radośniejsze
Płuca sobą wypełniało uroczyście
Autobusy niczym kaczki przebiegały
Drzwi od klatki przestawały nagle piszczeć
 
Samochody pod domami niczym słonie
Podnosiły w stronę drzewa swoje maski
A śmieciarki w pełen galop rozpędzone
Przebiegały niczym zebry strojne w paski
 
A to wszystko przez te koty na gałęziach
Które właśnie hen z Afryki przyleciały
I wybrały sobie drzewo za mym oknem
I marzenia swym mruczeniem rozmruczały
 
16/01/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Łabędzie i Słonie”
 
Pod zmyślnym pędzlem powstał obraz
Błękitne niebo trochę skał
Chmury dwie w górze wędrujące
A w dole tafli stawu blask
Przy stawie pnie uschniętych drzew
Do nieba swe wznoszące dłonie
Pod nimi zaś łabędzi śpiew
Na tafli niczym niezmąconej
 
Jest też księżyca w dali blask
Po prawej stronie nad skałami
A gdy się dobrze wpatrzeć w staw
To widać słonie z łabędziami
Iluzja to mistrzowska wręcz
Kiedy łabędzia długa szyja
Słoniową trąba staje się
Gdy w lustrze stawu się odbija
 
Skrzydła tak dumne i potężne
W słuch zamienione doskonały
Słoniowy ciężki piękny łeb
Będą radośnie wachlowały
Pnie suche mają siłę nóg
Kiedy je widać w stawu toni
O brzeg oparte dumnie stoją
Będąc podporą dla trzech słoni
 
Dzięki mistrzowi za ten czar
Który geniuszem swym nakreślił
Że umiał tak malować świat
By blask iluzji w płótnie zmieścić
I oczarować duszy dźwięk
Swojego pędzla malowaniem
Która wpatrzona w mistrza świat
Pragnie cześć oddać rymowaniem
 
27/04/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
Inspirowany obrazem S.Dali’ego
 
 
 
 
„List”
 
Mój przyjacielu z lat dziecinnych
Cóż tak oblicze smuci Twoje
Przecież OPOKA masz na imię
Dla ciebie niczym wszystkie znoje
 
Masz swoje miejsce ukochane
To z lat dzieciństwa i młodości
I kiedy tylko masz ochotę
To nad jeziora szumem gościsz
 
To prawda, drzewa nad nim starsze
Już nie te same, co przed laty
I ścieżek niegdyś dobrze znanych
Dzikość dziś twardy chodnik znaczy
 
Ale łabędzie wciąż tak chętnie
Po chleb podchodzą, podpływają
I by nie zbliżać się do piskląt
Syczenim groźnym ostrzegają
 
Żagle bieleją nad łódkami
Śmieją się szczerze niczym dzieci
Wystarczy na nie się zapatrzyć
A dar radości wprost z nich świeci
 
Wiec na tej ławce nad falami
Ściskając papierosa w dłoni
I popijając zimne piwo
Ty się uśmiechnij także do nich
 
Sięgnij po pióro choćby gęsie
Nad strzępkiem kartki głowę pochyl
Bo kiedy z liter słowa złożysz
Czcionki rozlegną się stukoty
 
Rozlegnie dzwonek się maszyny
Który to wersu koniec znaczy
I poprzez piękno Twojej duszy
Każdy twym okiem świat zobaczy
 
06/06/2007
Piotrkowi Prokopiakowi
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Mały Botticelli”
 
Na głowie loki
Jak u Anioła,
A wśród nich
Niepoprawny duch.
 
Choć ołtarz widzi
Psoci srodze
Swym śpiewem
Pośród boskich słów.
 
Koszyk ofiarny
Wnet dostrzega,
Zaciska mocno
W palcach grosz.
 
Głowę
W proboszcza dłoni
Chowa
I słyszy jego ciepły głos.
 
Którego słowa
W szepcie dźwięczą,
Choć dzwony dawno
Bić przestały.
 
Przez cały tydzień
W duszy grają:
Bóg zapłać
Botticelli mały.
 
2/11/2007
Szymciowi w dniu 3-ich urodzin
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Miękkość”
 
Lekki ruch głową
Niewidoczny niemal
Zalotny i tajemniczy
 
Oczu przymknięcie
By ukryć przed światem
Myśli zalotność
 
Radosne ust drżenie
Biegnących przed siebie
Na czułe spotkanie
 
By poczuć miękkość
O miękkość opartą
Zaklętą w pocałunku
 
29/01/2007
Kasieńce
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Misiowa Kraina”
 
Najprzytulniejsze to miejsce na świecie,
Takie futrzaste aż po sufit,
Wszędzie gdzie tylko okiem sięgnąć
Czeka pluszowy miś.
 
Oczka z guziczków lśnią jak gwiazdy.
Szyte uśmiechy czarną nitka.
Mięciutkie brzuszki, mięciutkie łapki.
Takie przytulne wszystko.
 
Jedne się dają zamknąć w dłoni,
Drugie pod pachą mieszczą się
A jeszcze inne są tak wielkie
Że one mogłyby nieść mnie.
 
Może w Misiowej tej Krainie,
Pozostać tak na cały rok
Misie są przecież takie piękne
Najukochańsze w świecie są.
 
01/06/2007
Inspirowany przez B.P.
Sewe
 
 


 
czas....  
   
Stronę odwiedziło już 41873 odwiedzający (75209 wejścia) :)
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja