„Kamienie”
Rzekła Gaja
Rzućcie kamienie
Niech za wasze
Upadną plecy
Niech potoczą się
Wszystkie za Wami
A z nich ludzkość
Od nowa się
Wskrzesi
Wasze dzieci niech
Będą królami
Niech herosów
Się od nich
Czas zacznie
By o puszce
Otwartej przez matkę
Pamiętały Mity
Nie waśnie
27/02/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Prometeusz”
Ech wy dzieci moje
Z z łez i gliny ulepione
Z iskrą spod kół
Rydwanu słońca
Co duszy waszych
Jest istnieniem
Na wzór tytanów postawione
Lecz jak gałąź sucha
Kruche i bezradne
Dam Wam co trzeba
By ta ziemia
Była łaskawsza
W swoich darach
W roli zaprawię
W łowach wyszkolę
Domów budowy
Tajnik wydam
Nauczę słów
Dzwięku i zapisu
Byście stworzyli arcydzieła
Które na wieczność
Was rozsławią
Bardziej niż Bogów
Waszych czyny
Ogień przyniosę
By was ogrzał
Choć mi wątrobę
Przyjdzie za to
Z gniewu Zeusa
Sępom oddać
27/02/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Leniwe Słońce”
Kiedy Słońce oczy przetrze
Zimne jeszcze jest powietrze.
Więc dla tego drogie dzieci
Nie chce wstać i z góry świecić.
Chmur nakrywa się pierzyną
Żeby nosa nie zmroziło,
I wystawia jeden promyk
By oświetlić w dole domy.
Budzik jednak zaraz dzwoni.
Więc odgarnia chmurki z skroni,
I wygląda dość niechętnie
Żeby złapać budzik w rękę.
Budzik jednak psoci wielce.
Nie chce dać się złapać w ręce!
Więc choć bardzo tego nie chce,
Słońce wzbija się w powietrze.
Dreszcz po plecach je przechodzi
Gdy po niebie stąpa, brodzi,
Więc promienie swe wysila
By mu grypa nie groziła.
O budziku już nie myśli
Widzi tych co z domów wyszli:
Dzieci do szkół i przedszkoli.
Do nich się uśmiechać woli.
Więc gdy wam każdego rana
Sen przerywa wasza mama,
Pocałunkiem słodkim wita,
Każde z was niech mamę chwyta!
Niech przytuli z całej siły
By sny oczka opuściły.
Z nią machajcie wprost do nieba,
Bo obudzić Słońce trzeba!
19/02/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Kołatka”
W skrzyni, wśród starych rzeczy,
Już zapomnianych przez dzieci,
Mosiężna kołatka leżała,
Co wieki do drzwi nie pukała.
Leżała pod stosem zabawek.
Znalazła ją przez przypadek
Pewna dziewczynka mała,
Która na strych się schowała.
Wbiegła w pośpiechu z podwórka
Mijając w wejściu kocurka.
Tak szybko, by jej nie widziała
Mama, co w kuchni stała.
Wśród misiów klocków i lalek,
Których nie chciała już wcale
Odkryła ten skarb sprzed stuleci,
Którego nie znają dziś dzieci.
Kołatka kształt miała motyla
Co skrzydła by pukać rozchyla
I tęczy kolorem się mieni.
Jej barwą się cała rumieni.
A była to czarów kołatka.
W kołatkach to rzecz bardzo rzadka.
Bo ten kto ją w dłoniach mieć będzie,
Magii z niej moc wydobędzie.
Więc gdy ją dziewczynka mała
W swe małe rączki zabrała
I zapukała trzy razy
Drzwi się zjawiły odrazu.
Za drzwiami otworem stała
Baśni kraina cała,
Dziewczynkę w podróż zabrała,
Co będzie trwała i trwała.
Tam zamki, królewny, rycerze.
Smoki. Wysokie wieże.
Czarownic i wróżek świat.
Małgosia i Jaś jej brat.
Tam książe na swoim rumaku,
Co nie zna przed niczym strachu,
I piękna kraina snów
Co prosi by zajrzeć tam znów.
Na strychu, wśród starych rzeczy,
Gdzie słońce nigdy nie świeci,
Każdego dnia baśni wrota
Dziewczynka otwiera z ochotą.
I choć wyrosła już w panią
Co sama teraz jest mamą
Swe dzieci w tą podróż zabiera.
Kołatka im drzwi wciąż otwiera.
18/02/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Bramy podróży”
Wśród ksiąg kart licznych opowieści
Bramę podróży w dłonie daje.
Wygodnie sadza nas w fotelach.
Zaprasza by wędrować dalej.
Wiedzie sawannyny traw bezmiarem.
W kopalni złota niknie mroku.
Z łowacami tęczę z nieba łapie,
I jaguara szczędzi losu.
Na niewolniczą łódź zabierze,
Tam w gąszcz hamaków się wpasuje.
A potem w środku mroku dżungli
W Pink Floyd z Jesusem się wsłuchuje.
Do Drzewa Świata dłoń przyłoży.
Icaro pozna tajemnicę.
Wiatr jedną myślą wplecie w włosy.
Tsentsaki zbierze by chroniły życie.
W Lesie Deszczowy dreszcz porwania
W Złotego Buddy oku pozna.
I dowie się, że makaronów,
Razem gotować dwóch nie można.
Che ślad motoru pośród zwojów
Dymu cygara znajdzie z Hawany.
Wielkie pająki też przytuli
I starym autem pomknie dalej.
I kto wie jeszcze w jakie miejsca
Kart opowieści nas zawiodą.
Tego zapewne się dowiemy
Nową jej bramę mając z sobą.
19/02/2009
Szamance – Beacie Pawlikowskiej
Seweryn Krzysztof Topczewski „Sewe”
„Me myśli”
Mam w telefonie
Twoje zdjęcie
Osnutej różowym
Szlafrokiem
I bardzo często
Na nie spoglądam
Bo kusisz mnie
Swoim urokiem
Kusisz mych myśli
Grzeszne tumany
W galopie do ciebie
Je spinasz
Niczym w oazie
Pędem stróżone
Na Tobie się pragną
Zatrzymać
Dreszczem uniesień
Jak wodą strumienia
Ogień wewnętrzy
Ugasić
Bo Ty na świecie
Całym jedyna
W rydwan je zaprządz
Potrafisz
Dzikość ich cała
Swą zebrać dłonią
Ich zmysły
W swych zmysłach
Wyzwolić
By jak koń z prerii
Co nie zna siodła
Jeźdźcowi się dosiąść
Pozwolił
11/02/2009
Kasieńce
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Miłościowanie”
Hej Panowie oraz Panie
Zbliża się Miłościowanie,
Co zwyczajem trochę dzikim
Wdarło się tu z Ameryki.
W czerwoności serc dokoła
Wszystkich by świętować woła.
I w uśmiechy stroić minki
W te tak zwane Walentynki.
Stonowanie patrzę na to,
Choć się w duszy robi lato
I w lutowy mroźny dzień
Ciepłem wkrąg wypełnia się.
Bo nie powiem miłe to to,
Kiedy się uśmiecha oko
Dostrzegawszy dookoła
Jak miłości świat ten woła.
Pies do kota się przytula
A kot łapą głaszcze szczura,
Patrząc jak ten ser zajada,
Który kot mu sam podkłada.
Więc do łóżka wprost śniadanie
Niechaj każda z was dostanie
Drogie, żony, narzeczone,
Na noc jedną uwiedzone.
A wy wszyscy miłośnicy
W swej naturze męskiej dzicy,
Od swych dam uśmiechy bierzcie
Dzień się cały nimi cieszcie.
Szukający zaś miłości
Niechaj w dzień ten w was zagości
Radość że w codziennym świecie
To uczucie odnajdziecie
W braciach, siostrach, przyjaciołach
Których macie dookoła.
Którzy o was pamiętają
Walentynki wysyłając!
13/02/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Po prośbie do Anioła Stróża”
Aniele Stróżu
Mój ty przyjacielu
Pójdź za tą prośbą
Która myśli moje
Wypełnia cała
Swoim zmartwień ciałem
I duszy zakłuca
Najmniejsze
Zakątki
Proszę
Chociaż pora
Na prośbę nie właściwa
Zbyt późną się może
Na zamęt wydawać
By Spokój Anielski
Zakłucać
Nikczemnie
Pójdź proszę
Słowo zamień
Z tym drugim Aniołem
Po twej stronie nieba
Zanim wzejdzie
Słońce
I sny pozamyka
By ludzie
Umieli
Zgodę
W sobie
Znaleść
8/02/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Tuli Pan”
Tuli pan tuli panią
Tulą się tak tulą
On dyskretnie
Na to zerka
Co ma pod koszulą
Tuli pan tuli panią
Zerka sobie zerka
Pani dobrze czuje że coś
Rośnie mu w spodenkach
Tuli pan tuli panią
Tulą się tak tulą
Aż się krzesło
Od tych tuleń
Skryło pod
Koszulą
Tuli pan tuli panią
Splątani jak powój
Bo tulenie
Do splątania
To najleprzy powód
Tuli pan tuli panią
Tak w siebie wtuleni
Przez noc całą
Pod księżycem
W jedwabnej pościeli
Tuli pan tuli panią
Pani tuli pana
A wiatr
By ich popodglądać
Firanki odsłania
6/02/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Nieśmiałość i teoria jabłka”
Był królewicz bardzo tak nieśmiały
Aż królewny go wszystkie nie chciały
Przez to zostałby kawalerem
Gdyby nie przypadek ten jeden
W książkach siedział z nosem dzień cały
A w nich różne rzeczy się działy
A że lubił najbardziej baśnie
To na jedną natknął się właśnie
O zatrutym znał jabłku historię
Postanowił sprawdzić teorię
I wyruszył w drogę przed siebie
Tam gdzie mieszka krasnali siedem
Do ich domu trafił bez trudu
I nie było w tym nic z cudu
Bo czytając tyle razy baśnie
To się drogę zna dobrze właśnie
A że miał z całowaniem problem
I wiedział o tym dobrze
Bez namysłu trumnę z królewną
Na rumaka swego wepchnął
I przed siebie pędem ruszył
Po bezdrożach i głuszy
By ze sobą zabrać tą damę
Co usta ma jabłkiem zatkane
Konia bardzo miał zmęczonego
I kamienia nie zobaczył pewnego
Ten się podknął i taki dał skutek
Że zatruty jabłka kęs uciekł
Więc królewna się przebudziła
Szklan truma zbędna już była
A że rumak był tylko jeden
Przytulili się więc do siebie
I tak oto przez teorię jabłka
Nieśmiałości się zdarzyła wpadka
A ten co był tak bardzo nieśmiały
Od tej chwili szczęśliwy był cały
I choć o tym wcześniej nikt nie pisał
Wiem że zazdrosne są aż do dzisiaj
Wszytkie księżne które go nie chciały
Po tym jak ze śnieżką O TYM plotkowały
19/01/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Poczekalnia Św. Piotra”
W poczekalni Świętego Piotra
Różnych ludzi można spotkać
Siedzą tam przez długie godziny
Żeby swoje móc wyznać winy
Albo żeby się o nich dowiedzieć
Przez dzień cały muszą tam siedzieć
Jest dziewczyna młoda i piękna
Lecz brakuje jej głębi i wnętrza
Ta jej pustka tak w oczy raziła
Że ją samą wprost oślepiła
Nie widziała krawędzi mostu
Utopiła się poprostu
Jest oficer w swoim mundurze
Co się zbytnio wyżywał w naturze
A natura nie lubi udręki
Więc rewanżu użyła ręki
I niewypał uszykowała
Tam gdzie jego noga stawała
Obok niego siedzi żona
W swych myślach namiętnie gwałcona
Wielokrotnie o tym marzyła
I się swoich myśli wstydziła
To jej sąsiad jej się snił
Bo jej mąż ją ciągle bił
Jest pustelnik we własnej osobie
Co to nieźle nagrabił sobie
Bo rozmyślał jedynie o tym
Jak dziewczęta pozbawiać cnoty
A że urok miał osobisty
Wszystkie z darem od niego wyszły
I ja siedzę tam z nimi razem
Ale za co to nie kojarzę
Ja zbyt wielu spraw nie pamiętam
Taka mego życia jest puenta
Lecz za chwilę pewnie się dowiem
Co nie grało w mojej osobie
W poczekalni Świetego Piotra
Każdy będzie – to sprawa istotna
Przygotować się lepiej za życia
By uniknąć w niebycie gnicia
I z występków oczyścić swe serce
By uniknąć stania w kolejce
19/01/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Zakochany w pewnej dziewczynie”
Bardzo kocham pewną dziewczyną
Więc kupiłem jej Codeine
By już jej głowa nie bolała
I pogrzeszyć ze mną chciała
O tym bólu mi opowiada
Ponoć na mój widok się skrada
Codeina ją jednak otępia
Może będzie przez to dostępna
Bo ja dla niej zrobie wszystko
Nawet swą przekreślę przyszłość
I zostanę jej alfonsem
Z niegolonym śmiesznym wąsem
W obyczajach się pogubię
Skoro takich chłopców lubi
Zmienię się w niezłego drania
By coś było z mego kochania
Kamizelkę durną włożę
Skoro to ją uwieść może
Bo ja na to mam ochotę
By znią jedną stracić cnotę
19/01/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Fiato zwiedzanie”
Kupiłem Małego Fiata
By zwiedzić nim kawał świata
Bardzo tani to jest samochód
Taki w sam raz na mój dochód
Tak przed siebie nim wyruszę
Z myśli barier wyrwę duszę
Po horyzont nim pojadę
Póki pojazd daje radę
Mały plecak zabrałem z sobą
Na fotelu go trzymam obok
Odsunięte na maksa są oba
Żebym dużo miał miejsca w nogach
Już za chwilę nim wyruszę
Z ograniczeń wyrwę duszę
Po horyzont nim pojadę
Póki pojazd daje radę
I jadę i widok podziwiam
Który pięknem mnie zadziwia
Boczne drogi odkrywam wszystkie
Tym moim małym chłystkiem
Tak przed siebie nim wprost gnam
Z niepewności ubaw mam
Po horyzont nim pojadę
Póki pojazd daje radę
Jest przeżycie to extremalne
W pamietniku o nim zapis walnę
I już myślę że w przyszłym roku
Nową podróż będę miał na oku
Może dalej gdzieś wyruszę
Z kraju barier wyrwę duszę
Na skraj świata nim pojadę
Póki pojazd daje radę
19/01/2009
Seweryn Krzysztof Topczewski