„Niechcic”
Niechcic mnie straszny dzisiaj dopada,
I nic się nie chce, – choć nie wypada,
Nie chce siedzieć, myśleć i pisać.
Nie chce by była wokoło cisza.
Nie chce się nie chcieć by się nie chciało,
I choć się nie chce, - wszystko to mało.
Patrzenia w sufit, ani w podłogę.
Ani założyć nogi na nogę.
Niechcic i tyle. Niechcic i basta.
Ni siedzieć w domu. Ni iść do miasta.
Nawet na piwo niechcic ze wstrętem,
Chociaż orzeszki są na zachętę.
Niechceniem swoim za gardło dusi.
I co tu począć, jak go wyrzucić?
Jakiś ktoś sposób ma na niechcica?
Może pożyczyłby mi go dzisiaj?
Może pożyczyłby bez problemu,
Przerwawszy swoje siedzenie w cieniu.
Ale nie zrobi tego i tyle.
Bo też go niechcic męczy, co chwilę…
11/8/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Korzenie”
Już nimi wrosłem
W to co dookoła
Domy drzewa ludzi
Kałuże po deszczu
Na piaszczystej drodze
Wschody i zachody słońca
I te same okna
Codziennie patrzę
I mniej w tym dostrzegam
Tego co natchniewa
W każdy krok do przodu
Idę ale stoję
Nic się już nie zmienia
Może czas je wyrwać
Choć to
Nie jest proste
I odzyskać życie
A z nim i
Nadzieję
14/07/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Pióronostalgia”
Odszukałem swoje pióro
Nie pisałem nim od lat
Razem z nim wspomnienia wstały
Tych minionych dawno lat
Zakurzone biegiem zdarzeń
Co zbiegają się co krok
Odnalazły tamtą chwilę
W której Twój spotkałem wzrok
Pierwszy dotyk Twojej dłoni
Wparty na ramieniu mym
Mojej głowy na Twym udzie
Rozmarzone wówczas sny
Tą niepewność i pytania
Czy to się naprawdę dzieje
Wędrujące pośród myśli
Drżenie serca i nadzieje
Jakby wczoraj to się stało
Jakby wczoraj był ten dzień
Bo choć lata upływają
Ja jak wtedy kocham Cię
9/8/2011
Kasieńce – Sewe
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Stalówki Dźwięk Skrzypiały”
Rozlewam duszę po papierze
A ona wsiąka zostawiając ślad
Jej krople w słońcu wysychają
Kiedy nią opisuję świat
Trochę niechlujnie i pospiesznie
Dłonią posługę dla niej robię
I skryte myśli odnajduję
Żeby nie zgasły tak jak ogień
Życie oddaję im na chwilę
By samoistnie także trwały
I przemówiły swoim głosem
Stalówki grając dźwięk skrzypiały
9/8/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
"Kwiaty Przystankowe"
Niczym kwiaty
Na klombach sadzone
Na przystankach
Też wiosna rozkwita
Na ławeczkach
Do siebie wtulonych
Nie przeszkadza
Jej gwarna ulica
Nie przeszkadza
Brzęk mknących tramwajów
Nie rozprasza
Obcasów stukanie
Bo to kwiaty
W Jeans modny wsadzone
I motyle
W pończochy ubrane
Przysiadają
Motyle figlarnie
Na kolanach
Uwodząc wdziękami
Kwiaty rade
Z motylich zalotów
Oplatają je swymi
Pędami
Prowokują je
Swoim uśmiechem
Przyciągając
Zapachem nektaru
I swe usta
Z ustami motyli
W zew natury
Wbrew światu splatają
18.4.2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Zmartwychwstanie”
Palmy w górze witały go tłumnie,
Chleb i wino symbolem się stały.
Pocałunek się w zdradę przerodził,
Trzy wyparcia koguty odpiały.
Bicz cierpienia darł szaty w szyderstwie,
Cierń plugastwo oprawców podpisał.
Jak złodzieji na krzyż go nabito.
Pamieć o tym przetrwała do dzisiaj.
Bo trzeciego to dnia, jak powiedział,
Śmierć została zabrana od ciała,
Życie wieczne grzesznikom oddane,
Nam. To dla nas ofiara ta cała.
Więc pochylmy my głowy swe dumne,
Zabiegane coddziennym pośpiechem.
A siadając z bliskimi do stołów
Zmartwychwstanie świętujmy z uśmiechem.
22/4/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Jesteśmy Judaszami”
Jesteśmy nimi
I po tysiąc razy
Każdego dnia
Który jest nam
Dany
Wybiegając z Metra
W pośpiechu się pchając
Ostatnie miejsce zajmując
W tramwaju
Z głosem zgiewanym
Na bezbronne dzieci
Przeklinając sasiada
Co po psie
Nie sprząta
Starą choinkę
W lesie zostawiając
Mowiąc beztrosko
Że stąd do nas przyszła
Obiecując to wszystko
Czego nie zrobimy
Zagonieni do zmierzchu tak
Za srebrnikami
21.4.2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Nadzieja”
Trzeba jej szukać jeśli jej się nie ma.
Wytrwale, cierpliwie; i bez ponaglania.
Jeśli się drogę prostą do niej przyjmnie
Z dziesięciu przykazań się objawi sama.
Trzeba w nią wierzyć by dawała siłe,
W pokonywaniu codziennych trudnosci.
W krzyża cierpieniu jest ukryte życie,
Które otwiera drogę do wiecznosci.
I nie ma innej równie prostej drogi;
Choć wcale łatwą drogą ona nie jest.
Lecz gdy wystarczy w sercu twym ufności,
Ten co sam wycierpiał przyjmie cię do siebie.
21.4.2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Luna”
Obliczem jasnym
Jak kajzerka krągłym
Z uśmiechem zerka
Zawieszona w dali
Z troską poprawia
Gwiazdy rozbrykane
By w berku migocząc
W dól nie pospadały
W warkocze plecie
Komet głowy białe
I chmury kładzie
Niczym poduszeczki
Spiesząc się nim rogal
Tylko z niej zostanie
A noc zgłodniała
Schrupie go do reszty
16/2/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Światłość”
Pod mroku kurtyną
Inny Świat się budzi
Swą szarością dla oczu
Naszych niegościnny
Ukrywa sekrety
Dla nas niepoznane
Pragnac w nich zachować
Trochę prywatności
Lśni z dala i błyszczy
Domów spojrzeniami
Czując się przy tym
Przez nas okradzionym
Ginie w korowodach
Tysięcy rozjazdów
I niknie w oddali
Żeby gdzieś się schować
Gdy tylko świateł
Umęczone oczy
Pozwolenie dostaną
Że już mogą zasnać
15.2.2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„W jej oczach”
W jej oczach
Widać 12 postaci
Odbitych cieniami
W kulistym zwierciadle
Widać z róż bukietu
Płaszczem otulonych
Objawienia świadectwo
Trzykrotnie świadczone
W jej małych źrenicach
Na wieki ukryte
By mędrcy niewierni
I dziś chcieli uwierzyć
8/2/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
"Dziedzictwo"
Symfonia słów
Która w głowie krąży
Siecią impulsów
Wiedziona przed siebie
Czasem błądząca
Jak nocni wędrowcy
Niepotrafiący
Znaleść miejsc by siedzieć
Spotyka w mroku
Brzmienia jej podobne
Gdzieś zapisane
Na skraju pamięci
Czasami razem
Na chwilę przystają
By się przytulić
I w głowie zakręcić
A potem rozlać
Atramentu smugą
W zewie wolności
Uczucia składając
Takie to dziedzictwo
Dostałem od Ciebie
I Ci dziękuje
Za nie bardzo Mamo
3.2.2011
Mojej Mamie
Seweryn Krzysztof Topczewski
„55 kroków”
Jestem przy Tobie
Kiedy mrok przychodzi
Jak Nocny Anioł
Strzegę
Odprowadzam
Śmiało wybiegam
Kiedy zaczniesz stąpać
I czerni szatą
Obecność swą
Zdradzam
Wyprzedzam żwawo
Twoich stop
Przypięty
I rosnę w oczach
W myślach odliczając
Potężny blaknę
W rozdwojonej jaźni
Z tyłu za Tobą
Cały pozostając
Potem maleję
Swoją sycąc barwę
I na sekundę
Pod Tobą się chowam
By zaraz licząc
Kroki Twe poprawnie
Ową gonitwę
Rozpocząć
Od nowa
I choć to wszystko
Takie jest zwyczajne
Bo ma obecność
To sprawa banalna
Wciąż potrzebuje
Twoich kroków stąpań
Cień rozbiegany
W ulicznych latarniach
01.02.2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
"Pierrotyzm"
Zapachniał różą styczniowy wieczór
W śniegu lśniacej poświacie
Kiedy pociągiem wracałem do domu
Jak co dnia zaraz po pracy
Kroplą na szybie z mego oddechu
Spłynął w drżenie wprawiony
Na myśl przywodząc smutnego klauna
Co kochał niedostrzeżony
I tak zastukał duszy kołatką
Jakby chciał o to zapytać
Czy na sentymet wprost z jego serca
Świat czas by znalazł dzisiaj
Czy baletnice jak ta którą kocha
Są jeszcze gdzieś dookoła
I czy czerwonej róży jedwabiem
Serca ich zdobyć się zdoła
Ja nie wiedziałem co mu powiedzieć
Prawdę a może skłamać
Żeby go światem nie rozczarować
I serca do reszty nie złamać
Szybko przetarłem dłonią odbicie
Które to w szybie widziałem
Razem z nim przepadł ten róży zapach
A pociąg po torach gnał dalej
24/1/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„ParoMetr”
Kiedy mknie Metrem przez Warszawę
Mało kto zdaje sobie sprawę,
Ile w tym tłoku zbitych ciał
Jest dookoła czułych par.
Ciało na ciele wręcz w przymusie;
Bo każdy dostać musiał tu się,
By dotrzeć z rana tam gdzie chce,
W Metrze zaczyna każdy dzień.
Ile przypada wtedy nam
Na metrze Metra wtulnych par?
Czy ktoś policzył, sprawdził ktoś?
Skład Metra przejrzał ktoś na wskroś?
Nikt nie policzył, no bo jak,
Gdy się jak szprotka gniecie tak;
Trudno jest dostrzec dłoni splot
I zapatrzony dwojga wzrok.
Czasem przypadkiem, niespodzianie,
Całus się jakiś w wzrok dostanie;
I w sercu ciepła zabrzmi nuta,
Że ktoś się kocha; nawet tutaj.
Nie zastanawia się nad pędem,
Którym to Metro jak zajęte;
Wożąc na stacje zbitek ludzi,
W którym ktoś drzemie, ktoś się budzi.
Gazetę czyta, książkę nawet,
Nie zdając sobie z tego sprawę,
Że koło niego, tuż tuż tuż...
Miłosny kwitnie bukiet róż.
18/01/2011
Kasieńce-
Seweryn Krzysztof Topczewski
“Kraina Wsi”
Znasz tato krainę Wsi? -
Córeczka mnie zapytała,
Kiedy z wieczornej kąpieli
W wannie gotowa wyjść stała.
Nieznam córeczko droga -
Niepewnie odpowiedziałem -
O takiej krainie jak żyję;
Dotychczas ja nie słyszałem.
Oj tato nie żartuj sobie -
Odrzekła śmiejac się ze mnie -
Na pewno znasz tą krainę -
Dodała ziewając sennie.
A kiedy do łóżka się kładła
Wtulając się z pluszakami,
Na ucho szepnęła mi cicho -
My przecież na niej mieszkamy.
02/3/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Warszawa Praga”
Przy stacji Warszawa Praga
Jest sobie w ziemi studzienka
Para się znad niej unosi
Z rur ktore w dole gdzies biegna
Pokrywa na niej jest zdieta
Opodal ognisko zas plonie
Ten kto je w tym miejscu rozpalil
Zapewne chcę blisko miec do niej
Przy ogniu zas krzeslo skladane
Takie jak z wczasow pod grusza
Ten kto je tutaj postawil
Przy ogniu bedzie chcial usiasc
Ja widze to wszystko z pociagu
Gdzie ukrop aż mokre mam skronie
Gdy rusza dostrzegam postac
To miejsce jest pewnie jej domem
3/3/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
“Wiosna...”
Dzięcioła dzisiaj słyszałem
Jak w drzewo trrrrykał donośnie
I sroki co się sprzeczały
Która z nich skrzeczy najgłośniej
Je nawet wtedy widziałem
Na czubkach drzew golusieńkich
Dzięcioła tylko z oddali
Wiatr wokół roznosił dzwięki
Westchnołem spiesznie z zadumą
Na pociąg gnając jak zwykle
Że chiałoby się by zaraz
Wiosna zaczęła już kwitnieć
By mrozy z bielą w odstawkę
Do grudnia już odlaciały
I teraz w takiej zadumie
Już chyba będę dzień cały
3.3.2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Kwiaty Raju”
Jesteście Kwiatami
Obecnego Świata.
Esencją Raju,
Który stracić przyszło.
Kiedy się nasze
Z waszym życiem splata,
Mając was przy sobie
Potrafimy wszystko.
Herkulesami
W duszach być umiemy.
Jak Ikar
Szybować się nie obawiamy.
A kiedy losu
Wiją się zakręty,
Z uśmiechem jesteście
Dla nas Ariadnami.
Prometeuszów
Z nas uczyniłyście,
Dla was gotowych
Ogień wykraść Bogom.
Nie przerażonych
Losu zdarzeniami,
Sępy nas po wieczność
Za to dziobać mogą.
I choć jesteśmy
Prości i zwyczajni;
Mało o uczuciach
Z wami rozmawiamy;
Za to, że jesteście
Jak te Rajskie Ptaki,
Ukłon z serc oddanych
Dzisiaj wam składamy.
8/3/2011
Seweryn Krzysztof Topczewski
“Smocza miłość”
Gdybym miał smoka pokonać walecznie
Na Twoją chwałe Miłościwa Pani;
Trzy razy bym się nad tym zastanowił,
Czy tak na prawdę ja go muszę ranić.
Raz aby zapytać jak miłość dowodzić
Oraz swej wierności w szranki z nim stawając.
Miłość to życie.Tak mnie nauczono.
Więc jak jej dowodzić mieczem zabijając?
Drugi by zapytać o męstwa znaczenie.
Bo cóż jest męskiego w zadaniu cierpienia?
To że smok od rany rychło się wykrwawi,
Męstwu nazbyt wiele nie da to znaczenia.
Trzeci o odwagę zadając pytanie.
Zabić jest odwagą, czy też spojrzeć w oczy?
Łeb zakrwawiony przynieść w swojej dłoni,
Czy cały przesiąknięty być oddechem smoczym?
A potem ostrze wbiję w twardą ziemię
Tak ugniecioną smoczymi stopami.
I będę czekał, aż się na niej zjawi;
Ten co ogniem zionie, przeraża zębami.
I się nie zlęknę Miłościwa Pani,
Gdy jego skrzydła zafurczą nad głową.
Ani kiedy tuman kurzu w góre wzbije
Swój układając gigantyczny ogon.
Spojrzę nań ciekawie z głowy helm zdejmując;
Na znak że szanuję swego przeciwnika.
I z przyjemnością z bestią zatańcuję,
Żwawo się sprawujac w skokach i unikach.
Aż się przekona, że mu nie zagrażam
I bez żadnej rany odejść mi pozwoli.
Potem przed Twoim zjawie się obliczem,
By zdać relacje o stworzeniu owym.
Wiec gdy zapytasz czy zabiję smoka.
Nie moja Pani - Z pokłonem odpowiem.
Lecz gdy mnie zapytasz czy ci go przyniosę,
Łuskę którą zgubił podaruję Tobie.
8.3.2011
Seweryn Krzysztof Topczewski