"Kornelio Anno..."
Narodziłaś się po raz drugi
Lecz po raz pierwszy dla Boga
Kiedy po Twoim czole
Płynęła Święcona Woda
Kiedy to Krzyżmem Świętym
Zostałaś namaszczona
I z grzechu pierworodnego
Przez Boga oczyszczona
Twój głos zabrzmiał doniośle
Gdy mię Twe ksiądz wypowiadał
I części Twojego losu
Na barki chrzestnych przekładał
Łzy zaiskrzyły mi w oczach
A serce mocniej zabiło
Gdy słowa: Ja Ciebie Chrzczę
Echo w dal unosiło
13/10/2006
Naszej córeczce Kornelii (24/09/06)
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Dotyk”
Spojrzenie prosi o pomoc błagalnie
By słowa przybiegły z odsieczą
I myśli obraz ukryty
W źrenic lśnieniu zaklęty
Do serca po drugiej stronie
Swoim strumieniem przelały
Lecz słowa, choć tyle ich mieszka
Pośród zaułków pamięci
Rady dać sobie nie mogą
By tajemnice spojrzenia
Odkryć swoim rozbrzmieniem
Więc milkną i biegnąc w sekrecie
Po wiotkich ścieżkach dendrytów
Szukają drogi dla siebie
By w palcach przez skórę przeciec
Dreszczem po skórze rozbłysnąć
W ciepłym i tęsknym dotyku...
12/09/2006
Kasieńce
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Dr. J i Mr. H”
Historię tą każdy pewnie zna
Był doktor J i był Pan H
Żył on w odległym mglistym kraju
Który Albionem nazywają
Doktor J był typowy bardzo,
Wszyscy takimi zwykle gardzą
Co to w nauki ścisłych ścianach
Zapracowani są od rana.
Uprzejmy, miły, fajny gość.
Lecz miał wszystkiego wokół dość.
Miksturę taką przygotował,
Po której bardzo boli głowa.
I wypił tej mikstury raz...
Tak się narodził właśnie H
Ogromny niczym niedźwiedź gość
Który o wszystko wpadał w złość.
Co noc po barach włóczył się,
Do chwili aż się budził dzień.
Awantur szlakiem znaczył czas,
Póki z mikstury działa gaz.
O czynach jego doktor J
Z gazety się dowiedział wprost
I chciał proceder ten ukrócić,
Bo H z naturą J się kłócił.
Nie wyszło z tego nic dobrego,
Bo H silniejszy był od niego.
I nawet bez mikstury picia
H sam przywracał się do życia.
I tu mam takie spostrzeżenie,
Które nurtuje mnie szalenie,
Że tą miksturę po dziś dzień
W sklepie powszechnie kupi się.
A po mikstury tej zażyciu,
Ten co spokojny co dnia w życie,
Małpiego ego wręcz dostaje
I z J tym H się zaraz staje!
I choć się mówi, że to szkodzi,
To ci co starzy, ci co młodzi,
Kiedy okazję tylko mają
Miksturze owej się oddają.
Widać natura już człowiecza,
Tego H trzymać chce w zapleczach.
Bo łatwiej w oczy rzec jest wprost,
Gdy jest się H zamiast J.
11/07/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Gaur”
Po suchej ziemi, drżącej od kopyt;
Dostojnie rogi nosząc na głowie,
Brązowo-czarny, garbaty bawół,
Gdzieś w puszczy Indii wędruje sobie.
W niewielkim stadzie zieleń podcina
W poświacie słońca złotego z góry,
Którego promień ziemi dotyka,
I od bawołu odbija się skóry.
Spogląda w niebo, głową kołysze,
Nozdrzami ciężkie powietrze trąca,
Bo wody kropli szuka daremnie,
Zmęczony bardzo jarzmem gorąca.
Rzeka wyschnięta już od tygodni,
Spękana cała w swoim korycie
Nawet nie zadrży pod kopyt ciężarem,
Choć całe z puszczy idzie nią życie.
I nagle niebo czapkę zakłada
Kryjąc się czarnym chmur ciężkim puchem,
I błyskawica na ziemię spada
Bezmiaru puszczy przetknąwszy głuszę.
A chłodne perły kryształu życia
Na czarnym grzbiecie skaczą radośnie;
Zaraz się strumień z pereł uzbiera
W suchym korycie rzeka urośnie.
Wszystko wokoło pereł dotykiem
Ciemnieje żywą barwą kolorów:
Zielenią trawy, szarością ziemi;
Skapując zwolna z nosa bawołu.
14/07/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Gołębie”
Nie mogli
Rozwinąć skrzydeł
By jak Dedal
Odlecieć w słońce
Stal i śnieg
Związał im ręce
W jednej chwil
Ich światy
Niszczącej
Pozostali
Już tam na zawsze
Oddzieleni
Od Swoich Bliskich
Przerażeni
Jak Lud Pompei
Teraz dla nich
Już jest
Po wszystkim
Na ich dusze
By je do raju
Zaprowadzić
Gołębie czekają
Jak psy wierne
Siedzą wokoło
I stęsknione
W rozpaczy
Gruchają
30.01.2006
Pamięci ofiar w Chorzowie 27.01.2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Istnienie”
Czym jesteś
W garści popiołu
Zgaszonego pieca
Tlącego się jeszcze
Resztkami czerwieni
Czym jesteś
W ziemi drążonej
Korzeni wędrówką
Zraszanej deszczem
Porywanej wiatrem
Czym jesteś
W zieleni szeleście
Łodygi karmiącej
Dającej schronienie
Rozśpiewanym ptakom
Czym jesteś
W pieśni do księżyca
Wilków wołających
Pośród blasku nocy
Pełnego tęsknoty
Czym jesteś
W ludzkich duszach
Pełnych słów doniosłych
Na wiatr wypuszczanych
By przeszły bez echa
2/08/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Jak Ikar”
Jak Ikar
Co pióra u skrzydeł
Stracił goniąc marzenia
Tak ja
W słońce wyrwany
Ciężko
Upadłem na ziemię
Pośród zgrzytu i trzasku
Blachy szkła
I gałęzi
Poczułem
Że to już koniec
Że jestem
Tak blisko śmierci
I cisza
Nastała wokół
Zamarłem
W niemym bezruchy
Krwi ciężkie
Poczułem tętnienie
I głosy
Zabrzmiały mi
W uchu
Gdzieś z tyłu
Za mną
W oddali
I bliższe
Z tętna zegarem
Wypuście mnie
Pomyślałem
I słonce
Po chwili wieczności
Spojrzeniach oczu
Ujrzałem
01-02/03/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Jak wodospad”
Łzy Twoje
Z ocząt tak małych
Z okrzykiem
Z tak małych ust
Świat cały
W drżenie wprawiają
Tak to
Wymyślił Bóg
By rozciąć
Wszystko dokoła
Zatrzymać
W zwyczajnej drodze
I wezwać
Do siebie
Natychmiast
Bo czegoś
Potrzeba Ci
Srodze
Bliskości
Z matczynym ciepłem
Dotyku
Co koi jak balsam
Bo jesteś
Tak małą
Iskierką
Jak z dali
Widziana gwiazda
29/06/2006
Kasi i Korneli
Seweryn Krzysztof Topczewski
“Jeść albo nie jeść”
Jeść albo nie jeść – oto jest pytanie,
Czy już czas jest na to by zacząć śniadanie?
Czy już garczek miodu ze spiżarki wyjąć
I małe co nieco łapką z niego wyjąć?
A może z Prosiaczkiem poszukać Wlaźlaków
Pośród drzew wspaniałych, zarośli i krzaków?
Albo z Kłapouszkiem domek wybudować,
By nie mokła więcej w deszczu jego głowa?
Lub z Tygryskiem brykać w Stumilowym Lesie,
Nie patrząc jak daleko brykanie poniesie.
Kangurzątko schować znowu Kangurzycy,
Bo ono skakanie także pragnie ćwiczyć.
A może Gofera pozwiedzać tunele,
Żeby Goferowi było w nich weselej.
Lub Królika marchewki chronić przed wronami,
Które chcą je dziobać swoimi dziobami.
Jeść albo nie jeść – jeść jasne na niebie
Bo brzuszek już burczy – sam mówi za siebie.
Na małe co nieco ma wielką ochotę.
Zaś na wszystko inne czasu dosyć potem.
22/08/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
To eat or not to eat that is the question.
***
Każdy Twój oddech, kiedy śpisz spokojne,
I uśmiech każdy, który niczym tęcza
Niebo Twej Twarzy sobą rozpromienia;
Swymi końcami idąc prosto z serca
Skarbem mi wielkim,
Skarbem najwspanialszym,
Jakie moje szczęście,
Że mnie je darujesz.
Każdy oczu promień, który spod powieki,
W przestrzeń wybiega i wszechświat okrąża;
Niebo Twej Twarzy zdobi przez dzień cały,
Jak pod gwiazdami gorejąca zorza
Skarbem mi wielkim,
Skarbem najwspanialszym,
Jakie moje szczęście,
Że mnie je darujesz.
Każdy oddech ciepły, który tuli sobą
I na me oblicze spada gdy oddychasz
Kiedy Ty całym dniem zmęczoną głową
Ramienia mego szczęśliwa dotykasz
Skarbem mi wielkim,
Skarbem najwspanialszym,
Jakie moje szczęście,
Że mnie je darujesz.
13/06/2006
Kasieńce,
mojej kochanej w VIII rocznicę ślubu.
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Komar”
Swędzą nas od nich ręce,
Puchną nogi bąblami,
Gdzie przed nimi się schować
Dobrze nie wiemy sami.
Przeróżne maści i spray’e
Na nie co dnia próbujemy,
Lecz ciągle coraz to bardziej
Jesteśmy zajadle gryzieni.
Nie patrzą jaka to pora,
Ranek, południe, wieczór,
Gotowe swoim bzyczeniem
Dopaść istotę człowieczą.
I nawet teraz za uchem
Bzyczy mi jakiś komar,
Szepcząc piskliwym głosem:
Nie ja pana kąsam, lecz żona.
11/07/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Kropla mleka”
Już oczy zamykasz sennie.
W poduszkę już byś się wtulił,
Jeszcze tylko przez chwilę
Będę do siebie Cię tulić.
Dam mleko, które przez smoczek
Powoli sobie wypijesz
Oczęta już mając zamknięte
Głęboko wzdychając co chwilę.
A potem na prawym boku
Położę Ciebie w łóżeczku
Jak tylko kropelkę mleka
Z ust Twoich zetrę chusteczką...
20.01.2006
Kasi i Szymciowi
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Ksiądz Jan”
Poszedł odpocząć
Po długiej wędrówce
By po Anielskich
Wędrować pastwiskach
By teraz spojrzeć
Na to wszystko z góry
O czym w swych wierszach
Do nas wszystkich pisał
Minął Anioła
Co chodził po świecie
I po miłościach sprzątał
Co się rozsypały
Wszystkie okruszki z nich
Dokładnie zbierał
By na chodniku leżąc
Się nie marnowały
Świętego Piotra
Przy drzwiach Nieba spotkał,
Co najważniejszy z kluczy
W dłoniach swoich trzyma
Oraz Agnieszkę
Z barankiem przy twarzy
Co się uśmiechnęła
Gdy go zobaczyła
I już za chwilę
Będzie z Matką Boską
Mógł porozmawiać
O tej żółtej pliszce
Która się cieszy
Swoim czarnym dziobem;
Tej, co to właśnie
Pisał o niej w liście.
19.01.2006
Pamięci Księdza Jana Twardowskiego
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Kum kuma”
Kuma Kum do Kuma
Ale czy Kum kuma co kuma?
Bo kuma tak od godziny
Lecz nie wie czy kuma Kum miły.
Kumanie nie takie jest proste
Może być bardzo radosne,
Albo mocno ponure
Nie każdy Kum kumać tak umie.
Więc pyta: Kuma kum Kuma?
To co Kum mu wy-kumał?
Policzki nadąwszy jak balon
W kumaniu się bardzo starając.
I tak to wieczorną pora
W stawie Kumaki swawolą
Gdy wisi księżyc wysoko,
Kumaki kumają ochoczo.
11122006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Latający dywan i bagaż podręczny”
Czas to jest bardzo niezręczny
Ograniczyli bagaż podręczny!
A ja jedno mam zapytanie:
Jak latać mam swoim dywanem?
Jak zabrać sześciu żon stroje,
Bo każda chce zabrać swoje?
Jak zabrać turbany na zmianę?
Ja bez nich przed światem nie stanę.
Jak zabrać figi, daktyle,
Ja musze mieć z sobą ich tyle!
Bo kiedy lecę gdzieś dalej
To zawsze podjadam je stale.
O!, jeszcze do tego ma służba,
Ma cała ekipa podróżna?
Kto będzie mi jadło szykował?
Bez jadła rozboli mnie głowa!
No kto, no kto mi odpowie?
To wszystko mi chodzi po głowie.
Nie lecę, aż zrobią porządek!
I zaraz pojadę wielbłądem!
11/08/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„List do Malarza Dusz.”
Dzień zasypia powoli,
Za nim powoli noc brodzi.
Czemu czas się tak spieszył
I sprawił że nagle odchodzisz?
By pierwszym mgły po dotykać,
Chmury na niebie układać,
I nowy pośród przestworzy
Rym o Giocondzie składać.
W kawiarni Van Gogha zasiąść
O pędzle i farby go spytać,
I wszystkie kolory nocy
Na jeden z tych pędzli schwytać.
Skąd przychodzimy? - nie pytać,
Kim jesteśmy? - już wiedzieć.
I w ciszy oddechu trawy
Na Grande Jatte posiedzieć.
I czasem tylko z oddali
Dla Pani co w pierwszym rzędzie,
Sztukę zagrać wspaniałą
Jak w tej przepięknej piosence....
09/10/2006
Pamięci Marka Grechuty.
Seweryn Krzysztof Topczewski
„Los”
Spotkałem pchłę na grzbiecie psa,
Wpatrzona w gwiazdy siedziała,
Nad losem mrówek, co w trawie biegły
Tak się zastanawiała:
Cóż mają za żywot, stworzonka owe
Tak zabiegane dzień cały,
Gdyby jak ja pchłami były
To by na psie siedziały.
Ciepło by miały jak ja pośród sierści
Na świat patrzyły by z góry.
Ja to mam dobrze na psie wędrując,
Trzymając się jego skóry.
Pies ów na którym pchła ta siedziała,
Drapał się niesłychanie,
Bo przeszkadzało mu dokuczliwie
Pchły po skórze bieganie.
Tak długo łapą sierść swoją stroszył
Aż pchłę z niej w końcu wygrzebał,
I uwolniony od pasożyta,
W głos po psiemu zaśpiewał.
Pchła zaś zrzucona pomiędzy trawy
Źdźbła, niczym drzewa wysokie,
Siedziała z miną bardzo skwaszoną,
I prawym podbitym okiem.
I patrząc na nią swą kulę tocząc,
Tak powiedziałem jej,
Takie przysłowie gdzieś usłyszane:
Pchła z sierści – i psu lżej.
I potoczyłem swą kulę dalej,
Bo z kulek toczenia żyję,
Pewien, że nie ma co losu swojego
Równać do doli czyjejś.
29/08/2006
Seweryn Krzysztof Topczewski
„List....”
Czułe słowo
Z liter poskładane
Postawione za
Kolejnym słowem
Zakończone kropką
Co z serca wyznaniem
Część człowieka
W sobie niesie w drogę
Jest w nim dotyk
Który klawiaturę
Bądź długopis
Zmusza do mówienia
I porywa
Myśli białe żagle
Dając miejsce im
Do kotwiczenia
W pół złożone
Wśród koperty ciała
Powierzone
Dłoniom listonosza
Docierają
Do rąk
Które tęsknią
I czekają
Czesząc wiatr
We włosach
07.02.2006
Kasiuni-
Seweryn Krzysztof Topczewski