Kołysanka dla Księżniczki
 
  Strona startowa
  Co można tu znaleźć?
  Słowa Słowa Słowa - debiut Boże Narodzenie 2020
  BajDusie - tomik wydany : kwiecień 2022
  Rozmowa Świąteczna: 21 grudnia 2016
  Bezkres - 10.2020 - wywiad
  Wnet.fm - wywiady MiŚ
  Z Ewangelii do Serca
  From the Gospel to Heart
  Świadectwa z rekolekcji
  Dziękuję Duchu Święty
  Malowanie Słowem 23.01.2015
  skrobki 2004 - 2021
  => skrobki 2011
  => skrobki 2010
  => skrobki 2009 - cz1
  => skrobki 2009 - cz2
  => skrobki 2008
  => skrobki 2007 -cz1
  => skrobki 2007 - cz2
  => skrobki 2007 - cz3
  => skrobki 2006 - cz1
  => skrobki 2006 - cz2
  => skrobki 2006 - cz3
  => skrobki 2005 - cz1
  => skrobki 2005 - cz2
  => skrobki 2004 - cz1
  => skrobki 2004 - cz2
  skrobki 1987 - 2002
  Skrobki - opowieści
  Wąż na Jabłoni
  Szamanka i Olivki
  Sewe Songs Book
  Księga gości
  Kontakt
  Zagadki... dla Przedszkolaka
  Prawa Autorskie
skrobki 2007 - cz2


 
„Mój Miś”
 
Dość nietypowy jak na misia,
W kratę czerwono-białą,
Z białym futerkiem w środku uszu,
I łatą na pyszczku białą.
 
Z nosem tak czarnym, że z daleka
Węgielkiem niemal się wydaje,
Na białym pyszczku się odznacza,
Śmiało do przodu w nim wystając.
 
Brązowe stopki, łapek środki,
Którymi może machać, kiwać,
I rozchylona brązem buzia,
Z której się język wydobywa.
 
Brzuszek piszczący, gdy nacisnąć,
Radośnie niczym śpiew poranka,
I tylko drobna ze starości
Na prawej stopie biała plamka.
 
Broda też trochę poszarpana,
Futerko białe już wytarte,
Lecz te wspomnienia z lat dzieciństwa
W misiu ukryte skarbu warte.
 
 
01-02/06/2007
Sewe
 
 
 
 
„Na sawannie w dzień kwietniowy”
 
Na sawannie w dzień kwietniowy
Takie słyszy się rozmowy:
 
Zebra Zebrze w ucho szepcze:
Ktoś za nami ciągle drepcze.
Krok za krokiem, noga w nogę.
Ja już dłużej tak nie mogę!
 
Na to Antylopa z tyłu:
Iść za wami jest mi miło.
Trawę sobie w marszu skubię,
Skubać w towarzystwie lubię.
 
Tutaj głos Żyrafy rozbrzmiał:
Jak tak za kimś dreptać można?
Chyba spytać wpierw wypada
Czy to komuś nie przeszkadza.
 
Zabuczało Gnu gdzieś z boku:
Ja akację mam na oku.
Swoją drogą idę sobie
I za nikim tu nie drobię.
 
Struś przystanął i bez słowa
Głowę w piasek pędem schował;
Bo jak dreptał tak przy Zebrach
Słyszał co Żyrafa rzekła.
 
Słonie wzniosły trąby w górę,
I zabrzmiały zgodnym chórem,
Że im jest wręcz wszystko jedno
Czy zwierzęta inne biegną.
 
A Lew, co się właśnie zbudził
Ryknął: Przestać już marudzić,
Bo jak Lwica w złości wstanie
To rozpocznie polowanie!
 
I ucichły wnet rozmowy
Na sawannie w dzień kwietniowy.
 
11/04/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
Fotografie: Beata Pawlikowska
 
 
 
 
„Nakarmić…”
Mały chłopiec
Przyniósł
Tobie dał
Pięć chlebów
Jęczmiennych
Ryby dwie
 
Pięć tysięcy
Mężczyzn
Kobiet i dzieci
Nakarmiłeś
Bo za Tobą poszli
 
Uczniowie Twoi
Potem zebrali
Ułomków
Dwanaście koszy
 
Dziś idą za Tobą
W tak skrajnym
Ubóstwie
Ludy całego świata
 
Dla nich
By na pewno
Ułomków starczyło
Czy mógłbyś
Chociaż raz
Je wszystkie
Nakarmić
 
11/06/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Narodziny”
 
Cud jest w narodzinach
Pełnych bólu
Pełnych cierpienia
Wśród zaciśniętych dłoni
Zaciśniętych zębów
 
Cud jest w narodzinach
W bezmiernym oczekiwaniu
W bezradnym spojrzeniu
W szybkim biciu serca
W pospiesznym oddechu
 
Cud jest w narodzinach
W tym pierwszym dotyku
Kiedy ból przemija
Kiedy się uśmiechasz
Tuląc swoje dziecię
 
05/06/2007
Kasieńce
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Jak Młot”
 
Jak młot
W rekach kowala
Ciężko opada
Palec na klawisze
 
Niczym pisklę
Po raz pierwszy
Skrzydła do lotu składające
Usilnym staraniem
Wznieść się próbuje
 
Lecz gdy tylko
Poczuje oparcia
Pod sobą brak
Z przestrachem
Znów tonie
Znajdując podporę
W klawiszach
 
Wzdychając
W swej ociężałości
Wplata w białą kartkę
Zbłąkane słowa
Sennego umysłu
 
Splata kontrasty
Pustki
I tworzenia
I błądzić przestaje
Lotem swym kierując
 
Świadomie zawisa
Lewituje niemal
Czcionki niemal zmusza
Do słów wykuwania
 
I mknie coraz szybciej
Niczym świerszcz
Radośnie
Niczym koliber
Do kielicha
Z nektarem zerkający
 
I myśli dogania
Gdy tylko zabłysną
Senność przeganiając
Budzi brzask
Natchnienia
 
2-3/07/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
 
„Niezbyt ozdobny kondukt żałobny”
 
Niezbyt ozdobny kondukt żałobny
Wędrował ulicami miasta,
Czterech tragarzy trumnę nosiło,
Za nimi szła zaś niewiasta.
 
A za niewiastą orszak w milczeniu
Ulice miasta przemierzał.
Każdy lamenty wznosił do nieba.
Tylko nie wdowa świeża
 
Choć wypadało jej też łzy ronić
Ona się w duchu cieszyła,
Bo choć naprawdę męża kochała
To chętnie się go pozbyła.
 
Zawsze z obiadem w domu czekała
Aż wróci do niej z roboty,
Lecz on wykręty miewał przeróżne
I wracał dopiero w nocy.
 
Rano wychodził tuż przed świtaniem.
Pierwszy był od skowronka
Więc zostawała w domu stęskniona
Jego troskliwa żonka
 
Ciągle powtarzał że ważny projekt,
Że czas i nagłe terminy.
Nie dbał zupełnie o żonę swoją.
I nie miał poczucia winy
 
Uszykowała mu więc kanapki
Na ostro tak doprawione.
I z pierwszym kęsem który poczynił
Życie w nim było zgaszone.
 
Niezbyt ozdobny kondukt żałobny
W słońcu i deszczu wędrował.
Czterech tragarzy trumnę nosiło.
Za nimi dreptała wdowa.
 
Czernią okryta od czubków butów
Aż po na głowie kapelusz.
Rada że zbója do piekła posłała
Za każdą z kochanek wielu.
 
Czy jakiś morał w historii owej
Ktoś tu z zebranych dostrzega?
Kobietą swoją dobrze się zajmij
Zamiast po obcych biegać.
 
A jeśli nie masz baby na boku
Lecz w kółko w robocie siedzisz,
I za to żona zechce cię otruć;
To wcale temu się nie dziw.
 
Baba na boku czy też robota,
Tak samo kiepski to pomysł
Żeby swój cały czas spędzać z nimi
I nocą wracać do żony.
 
Więc żeby więcej takich konduktów
Wśród ulic się nie zjawiało
„Musowe osiem” i won do domu
Żoną kochaną się zająć!
 
04/01/2007
Kasieńce
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Nozdrze Wieloryba”
 
Znacie Maluśkiewicza?
Taki tyci człowieczek.
Tuwim o nim wspominał,
Że w całym on bywał świecie.
 
Nie było na ziemi miejsca
W którym by on nie bywał.
I wreszcie się wybrał w łupinie
By spotkać wieloryba.
 
Po grzbiecie rowerem jeździł
Całe trzy dni bez przerwy,
Imprezę potem urządził.
To strasznie działa na nerwy!
 
Brutalność swoją pokazał
Gdy tylko zmierzch miał się zbliżać,
Bo swoim małym młoteczkiem
Gwoździe w nozdrze chciał wbijać.
 
Do tego strzelał z armaty
Niby to do komara.
A kiedy wieloryb sapnął
To zaczął uciekać zaraz.
 
I niby to przestraszony
Do Gdyni popłynął pędem.
Udając, że wziął go za wyspę.
Ja słuchać tego nie będę.
 
I w kwestii tej chcę wystąpić,
Bo bardzo mnie niepokoi
Dręczenie niewinnych zwierząt.
Przecież to nie przystoi!
 
Bo to jest przecież niegodne
Żeby tak zwierzę traktować!
By więcej nikt tak nie zrobił,
Będę wszystkiego próbował.
 
Do Greenpeace skargę napiszę.
Będę domagał się kary.
Brzechwa coś mi wspominał
Że nosił Wall okulary.
 
A Maluśkiewicz w Warszawie
Wcale wstydu nie czuje
I jeszcze tym, że tak zrobił
W prasie się afiszuje.
 
Bo kiedy się go zapytać:
Czy widział Pan wieloryba?
To nosa do góry zadziera,
I odpowiada: No chyba…
 
 
21/06/2007
Bez jakichkolwiek złych zamiarów
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„O tym”
 
Wyjrzała zza rogu nieśmiałość
Szum wiatru jej wskazał kryjówkę
A chciała dyskretnie spojrzeć
Na słońca w ogrodzie nutkę
 
Na liści spokój i radość
Na kwiatów pogodną duszę
Na trawy zaspaną zieloność
Drapaną przez słońce za uchem
 
A skoro wiatr ją zawołał
By śmiało w ogrodzie stanęła
Skromna powoli podeszła
I w ogród wpatrzona westchnęła
 
Bo myśli jej o tym wszystkim
Co w życiu jest najważniejsze
Jak rzeka ze swego strumienia
Zaczęły układać się wierszem
 
O bliskich których uśmiechy
Jej duszy są ornamentem
I w każdy zbudzony poranek
W myśli zjawiają się pierwsze
 
Ich dotyk kiedy się tulą
Gdy tylko otworzą oczy
Kiedy promienie słońca
Budzą ich rankiem po nocy
 
I uśmiechnęła się ciepło
W słońca promieniach stojąc
Szczęśliwa że myślą o bliskich
Ma duszę zajętą swoją
 
27/03/2007
Kasiuni
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Paw Jan”
 
Dylemat mam taki tyci,
I nie wiem jak z nim się rozliczyć.
Wyłuszczę go w kilku zdaniach
O pawiach i pawianach.
 
Problem polega na tym
Że nie wiem, z kim się zobaczę,
Dziś po południu na kawie
Z Pawianem czy Pawiem Janem.
 
Pawian liście, owoce
Do kawy schrupie ochoczo,
Lecz Paw Jan, co je prawie wszystko
I węża by w dziób swój wcisnął.
 
Pawian, gazele młodą
Chętnie by popił wodą,
A Paw Jan nasion poskubie,
Bo często za nimi dłubie.
 
Więc może jak umówione,
Siądę po prawej stronie
Czekając z gorącą kawą,
Jak przyjdzie, wyda się samo…
 
 
7/05/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Pięciu Władców Wszechświata”
 
Pięciu Władców Wszechświata swoje cząstki oddało
By stworzyć siłę posłuszną, której go strzec nakazało.
Energii skromny kawałek każdy z nich podarował
By swego posłańca z kawałków sprawnie móc wybudować.
 
Ey Sig w z wody dwie kule swoją energię schował
By postać, którą tworzyli świat była widzieć gotowa.
Kule te delikatnie dłoni swej gestem zawiesił
Uczynił to żeby mogła kolorów urokiem się cieszyć.
 
Hi Rin bez chwili namysłu drżący labirynt umyśli
By stwór, który tak powstawał, wiedzieć mógł o tym wszystkim
Co wszędzie tam gdzie spojrzenie dotrzeć nie będzie mogło,
Szmerem oraz szelestem będzie do siebie go wiodło.
 
To Uchi uwagę dzieła, na co innego zwrócił
Tego, by ciało czuło posłańca Władców nauczył
Sieć podarował rozległą wiodąc w każdy zakątek
By każdym swoim dotknięciem wszystko rozpoznał dobrze.
 
Ta Sti z potrzeby życia mieszki dla niego zgotował.
Gorzki, słodki i kwaśny w swoich podarkach schował.
Słony potem dołożył. Rozpoznać je też nauczył.
By smaków gamy przeróżnej sam się posłaniec wyuczył.
 
Si Mell zaś ku przestrodze od siebie moc taką dała
Co wyczuć potrafi w powietrzu, co inna moc nie dojrzała.
By wspomóc inne już moce razem ze sobą zebrane.
By wszystko, co jest możliwe było ich dziełu znane.
 
A potem z tego, co dotąd z tworzenia Wszechświata zostało
Dla Pięciu Zmysłów Posłańca sprawnie stworzyli ciało.
Sprężyste niczym drzew ciała, szybkie niczym geparda.
Niczym motyla ciche. Tak postać była ta sprawna.
 
I podążyła drogą, by świata porządku pilnować
Na każde wezwanie stwórców z relacją stanąć gotowa.
Na każde stwórców życzenie porządek od nowa układać.
Tak oto swoim posłańcem pięciu światem dziś włada.
 
We wszystko, co tylko powstało jego wkładają w darze
On sobą każdej istocie z ich zamysłami iść każe.
Harmonii i równowagi, dla Pięciu Władców pilnuje,
Każdy, kto go rozpozna tą drogą się w życiu kieruje.
 
30/07/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Piranie”
 
Spytała Piarnia Piranie:
Na co czekamy tym staniem?
Na co, na co; co pytasz.
Odparskła jej całą świta.
Na to, co wrzucą do wody.
Wtedy się zaczną zawody.
 
Zawody? Jakie zawody?
Co mają wrzucić do wody?
Kurczaka, lub ochłap jakiś.
Jak wrzucą, to się zobaczy.
Lecz lepiej się nie przyglądać,
Od razu by skubać pognać.
 
A długo tak czekać każą,
Nim coś do skubania pokażą?
Spytała Pirania Piranie,
Znudzona tym w miejscu staniem.
Patrzeniem przed siebie jak wryta.
Coś chciała jeszcze zapytać…
 
Lecz nagle PLUSK! Zaszumiało.
Do wody coś pędem wleciało.
Piranie zniecierpliwione
W plusku rzuciły się stronę,
Gotowe na wielki swój czyn,
Wodę kotłując jak młyn.
 
Jedna przez druga i czwartą.
Zajęte nerwową walką.
A potem jak na komendę
Wszystkie stanęły rzędem,
Kiedy skończyły skubanie,
Znów pogrążone czekaniem.
 
8/05/2007
Foto i tekst
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Puchowy ludek”
 
 
Świat przybieliłeś nam puchu radosny
Jak grubą kołdrą ziemię nam przykryłeś
Ciężko gałęzie obłożyłeś sobą
Trawę i schody barwą swą złączyłeś
 
Zakryłeś wszystkie nieskończone sprawy
By dookoła było jeszcze piękniej
Wzywasz do siebie by się zacząć bawić
Choć swym dotykiem zaraz mrozisz ręce
 
Pod butów krokiem skrzypisz tak zabawnie
Toczoną śnieżkę sobą wnet oblepiasz
I rośnie kula z ciebie przeogromna
A na tą kulę inna większa czeka
 
Na nie pozwalasz trzecią mniejszą wtoczyć
Nawet nie czuję zimna już od ciebie
Dwa korki zaraz wyciągnę z kieszeni
I nos z marchewki pod nimi dokleję
 
A potem wiadro by głowę chroniło
Tak ku radości małego człowieka
Który wpatrzony w puchowego ludka
W puchu biegając do mnie się uśmiecha
 
29/01/2007
Kasieńce i Szymciowi
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Raj…”
 
To nie prawda, że zostaliśmy wypędzeni z raju
 
On jest…
 
Pod naszymi stopami, gdy tylko stąpamy
W kojącym szumie drzew za oknem
W śpiewie ptaków z rana i świerszczy z wieczora
 
On jest…
 
W każdej z czterech magicznych pór roku
W blasku słońca, kiedy rano wypoczęte wstaje
W każdej kropli deszczu w ziemię wsiąkającej
 
On jest…
 
W oczu blasku tej jednej, wybranej
W każdym jednym słowie, które wypowiada
I w każdym uśmiechu oblicze zdobiącym
 
On jest…
 
W narodzinach, które życia drogę
Każdemu by tu dotarł sobą otwierają
Dają go smakować każdym z pięciu zmysłów
 
On jest…
 
Jedynie trzeba węża podszepty zagłuszyć…..
 
30/05/2007
Kasieńce, Szymciowi, Kornelci
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Siedem dni”
 
Kiedy blask na ziemię zstąpił
Słońca promień rozświetlając
Pracowicie przez miliony
Nieskończenie długich lat
 
Szykowaniem mórz i lądów
Swym uśmiechem tak się zajął
Że swą pracą pogrążony
Zapominał chodzić spać
 
Pobudował gór wzniesienia
Dolin wylał płaskowyże
Drzew korzenie mocno w ziemię
Wszystkich wbił
 
Palcem rzeki narysował
Ich strumienie pognał chyrze
Z płuc swych chmury
I wiatr puszczał z całych sił
 
 
 
Wreszcie zasnął umęczony
Utulony w dłoni Boga
Który uśmiech swój
Nad jego głową krył
 
Bo dla blasku lat miliony
Dla ciepłego oka Boga
Zamieniło się jedynie
W siedem dni
 
29-30/05/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Skupienie...”
 
Nic
Pustka
Tylko powłoka
Miliardy komórek
Połączonych życiem
A w środku
Pustka...
 
Jakby wszystko
Co było w środku
Poszło
Nie mówiąc słowa
Nawet
Nie powiedziało
Do widzenia
 
Skorzystało że spałem
Żebym nie mógł
Zatrzymać
Przerwać podróży
W którą iść pragnęło
Całe moje wnętrze
Całe moje
Skupienie...
 
08/01/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Stacja Chotomów”
 
Tu samotne ławki
Z desek już odarte
Poprzez dziury w dachu
Na niebo zerkają
 
Gąszcz szalonych świerszczy
Pieśni swoje nuci
Struny swoich skrzypiec
Śmiało potrącając
 
Tu leniwe ślady
Tuż przy torowisku
W słońcu wygrzewają
Swe po wódce ciała
 
Przelatuje łoskot
Spóźnionych wagonów
O swoim ładunku
W pędzie się przechwala
 
I powraca cisza
W której stary kogut
Swym donośnym pianiem
W dali się odzywa
 
Tak w słońca promieniach
Pośród nut skowronka
Żyje swoim życiem
Cicha wieś szczęśliwa
 
21/05/2007
Siedząc na dworcu w Chotomowie
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Taniec rozkoszy”
 
Niech śpi
W blasku księżyca
W chmur utulona puchu
Noc zwiewna
Nad nami rozpięta
 
Niech nie wie
Jak pod jej gwiazdami
Zmysły splecione razem
Unoszą się
W tańcu rozkoszy
 
Niech nie czuje
Jak palce w ekstazie
Gniotąc biel prześcieradła
Oddają się
Dreszczom pieszczoty
 
Niech nie słyszy
Wilgotnych oddechów
I bioder we wzniosłym tańcu
Zdradzanych
Szeptaniem sprężyn
 
29/01/2007
....
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Waga’73”
 
Zodiakalna Waga, model ‘73
Niemal idealny, żadnych znaków rdzy.
Może ciut zszarzała na szczycie od słońca,
Lecz któż się nie męczy od znoju, gorąca.
 
Może ciut wzrok słabszy… Może być zaletą.
I tak wszystkim siada, kiedy latka lecą.
A ja od początku noszę wspomaganie.
Czasem miewam względy tak ze względu na nie.
 
Może ciut przygłucha… Zwłaszcza, kiedy hałas.
Chyba to zaleta – nie słyszeć pozwala.
A i tych hałasów dookoła tyle.
Kiedy ich nie słyszę, wtedy ich nie mylę.
 
Twarz mam rozciągniętą zazwyczaj uśmiechem,
Który mojej duszy jest najczystszym echem.
I nic nie poradzę. Zmienić nie zamierzam,
Z uśmiechem na twarzy w świat przed siebie zmierzam.
 
 
28/05/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 
 
„Wróble”
 
Pośród szarej kostki brukowej
Połyskują w słońca zerknięciach
Białe ryżu suchego spojrzenia
 
Wcześniej w dzwonów głośnych okrzykach
Złotym deszczem na głowy spadały
Nowożeńcom życzyły szczęścia
 
Pozostały pod stóp łoskotem
Zagubione w radosnym orszaku
Niczym perły ze sznura zerwane
 
Niemym będąc przysięgi świadectwem
Dzieci oczy cieszą w kościele
W ucztujące wróble wpatrzonych
 
29/10/2007
Seweryn Krzysztof Topczewski
 
 
 


 
czas....  
   
Stronę odwiedziło już 41878 odwiedzający (75226 wejścia) :)
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja